Ciekawe czy będzie coś z tego wartościowego.. Szkoda by było gdyby go skiepścili. Jak słychać dopiero zaczynają, ciekawe czy ten koleś to coś na podobę Michaela Pitta i czy uda mu się dobrze zagrać Layne'a. Chciałabym dorwać "Get born again", ale niestety nikt z mojego oteczenia nie słyszał o Alicji i nawet nie mam jak rozpocząć inicjatywy społecznej - zrzuć się na książke i przesyłkę zza oceanu, a mnie samej jakoś tak nie stać. Film pewnie nie wejdzie do Polskich kin, a szkoda, fajnie by było zobaczyć go na dużym ekranie. Zresztą poczekamy, zobaczymy.
_________________ So you can deal with this thing unreal..
Subiektywna wypowiedz : Layne to dla mnie - z clym szacunkiem do reszty chlopakow - 90%grupy , bez niego nie ma AIC , powiedzmy sobie szczerze kompozycje AIC sa dobre , nawet bardzo ale bez wokalu Layne , hmmmmmmmm to nie bylo by to :P dziekuje
Niech mnie karca zwolennicy reaktywacji AIC i Duvalla :P ja wle stary sklad
DZIEKUJE :p
_________________ If I Can't Be My Own I'd Feel Better Dead
Ja bym z checia zobaczył ten film... aktor moze byc, wazne jest aby dobrze zagrał Layna.
_________________
Schodami do nieba :) - Teraz pod niebem znaleźć mnie można :)
---
LOVE BUZZ - czyli stąd do wieczności :]
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
ayne to dla mnie - z clym szacunkiem do reszty chlopakow - 90%grupy
Layne 90% grupy?
To nie Layne trzymał cała grupe, kiedy już wszyscy mieli go serdecznie dośc, bo miał gdzieś ich a wybrał ćpanie. To nie on ze złamana ręką poświecał się, by nagrac płyte na czas, to Cantrell bronił go, wspierał zespól wtedy, kiedy Staley olewając wszystko popadł w jeszcze wiekszy nałog i nie miał zamiaru grać. To Cantrell zebrał zespól do kupy by nagrać "Tripoda" w końcu to Cantrell obracał w żart kazdą pomyłke Staleya na koncertach i to on napisał 90% kompozycji.
Ale ok.. bez Staleya nie było by AIC.. gratuluje ;]
Layne to dla mnie - z clym szacunkiem do reszty chlopakow - 90%grupy
no tak to już jest, że w wielu przypadkach to wokalista jest uważany za najważniejszą osobę w grupie, pomijając resztę członków bez których nie byłoby ani wokalisty ani zespołu, bo to on wysówa się na pierwszy plan, nie twierdze, że to standard, jednak mimo woli...
_________________ " in the between is mine i am mine..."
ayne to dla mnie - z clym szacunkiem do reszty chlopakow - 90%grupy
Layne 90% grupy?
To nie Layne trzymał cała grupe, kiedy już wszyscy mieli go serdecznie dośc, bo miał gdzieś ich a wybrał ćpanie. To nie on ze złamana ręką poświecał się, by nagrac płyte na czas, to Cantrell bronił go, wspierał zespól wtedy, kiedy Staley olewając wszystko popadł w jeszcze wiekszy nałog i nie miał zamiaru grać. To Cantrell zebrał zespól do kupy by nagrać "Tripoda" w końcu to Cantrell obracał w żart kazdą pomyłke Staleya na koncertach i to on napisał 90% kompozycji.
Ale ok.. bez Staleya nie było by AIC.. gratuluje ;]
gdyby Layne nie poznał się z Cantrellem nie byłoby prawdopobnie AIC.Gdyby nie ćpał nie byłoby wielu płyt-między innymi jego nałóg napędzał,inspirował zespół czy też Cantrella do komponowania.Uwierz mi (wiem co nieco o tych sprawach...) pewnie sam Staley nie był zadowolony z obrotu spraw i nie wybrał świadomie narkotyków zamiast kapeli....Rzekłbym,,że to narkotyki wybrały jego,on juz nie miał nic do powiedzenia.
Tak w ogóle witajcie,to mój pierwszy post na tym forum.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum