Wiek: 22 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2006-11-19, 13:27 Layne Staley
Wielka postać. Uważam , że nalezy mu się osobny temat.
Co sądzicie nt jego nałogu ? Życia ? Osobowosci ? Jak dla mnie, chociaż to Jerry był ( i jest) liderem Alicji, dzięki charyźmie Layne'a uzyskali tak wielką popularność.
Sylwetka Layne'a :
Layne Staley (ur. 22 sierpnia 1967 r., zm. ok. 5 kwietnia 2002 r.) - amerykański wokalista zespołu Alice in Chains.
Urodził się 22 sierpnia 1967 roku w Kirkland w stanie Washington. W wieku dwunastu lat zaczął grać na perkusji, jednak szybko go to znudziło. Staley marzył o śpiewaniu i byciu gwiazdą. Przeniósł się do Seattle, gdzie poznał Jerrego Cantrella. W 1987 roku założyli zespół, który nazwali Alice in Chains. Staley został wokalistą zespołu. Po dwóch latach podpisali kontrakt z wytwórnią Columbia.
W 1990 roku ukazał się ich pierwszy album "Facelift", który rozszedł się w nakładzie pięciuset tysięcy egzemplarzy. O Alice in Chains zaczynało być coraz głośniej, muzycy stracili swoją prywatność. Największa uwaga skupiała się na wokaliście. Layne popadł w uzależnienie od narkotyków, przerywane kolejnymi terapiami odwykowymi. Druga płyta "Dirt" ukazała się w październiku 1992 roku i odniosła sukces - w samym USA sprzedała się w dwóch milionach egzemplarzy. W tym okresie Staley zdołał zerwać z nałogiem, lecz później problem powrócił. W lipcu 1994 Staley wspomógł wokalnie projekt swoich przyjaciół z Seattle, tworząc grupę Mad Season, z którą nagrali płytę "Above".
W listopadzie 1995 roku ukazała się ostatnia studyjna płyta Alice in Chains i od razu zadebiutowała na pierwszym miejscu Billboardu. Staley coraz bardziej zagłębiał się w heroinowy nałóg. Wpadł w depresję po śmierci swojej dziewczyny Demri, która zmarła po przedawkowaniu heroiny, co dodatkowo osłabiło jego motywację do walki z nałogiem. W 1996 Alice in Chains zagrali akustyczny koncert na potrzeby MTV, lecz wkrótce potem Staley wycofał się z muzyki i życia publicznego. Rzadko wychodził z domu, przestał dbać o siebie i kontaktować się z przyjaciółmi.
Kiedy policjanci weszli do apartamentu Layne'a Staleya 19 kwietnia 2002, zastali zwłoki muzyka, który był martwy od dwóch tygodni. Jako przypuszczalną datę śmierci określono 5 kwietnia. Zgodnie z odkrytymi przez policję faktami, w swoim organizmie miał on morfinę, kodeinę i kokainę.
Wielki człowiek, inspiracja oraz autoryter muzyczny. Nie będe pisał za duzo bo kazdy wie jaki on jest ( nie był, ale jest!)
_________________
Schodami do nieba :) - Teraz pod niebem znaleźć mnie można :)
---
LOVE BUZZ - czyli stąd do wieczności :]
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Dobry wokal.Trochę przez nos,ale moc w głosie,choć jako pokazywały nagrania live nie aż taką jak zdawałyby się pokazywać płyty studyjne.Z wywiadów można się sugerować,że gość miał poczucie humoru(a co za tym idzie i inteligencję)...nie rzadko ironiczne.Zdradził go najlepszy przyjaciel - nałóg.Pod koniec życia jak sam mówił,srał pod siebie i był kłuty od pasa w dół i w górę.Miał dobre teksty.jeszcze bardziej dołujące niz Cobain.Pisał jak sie kończył a wraz z nim jego świat.Do swego nałogu dołączył jeszcze nekrolog swojej dziewczyny...to samo.Historia winna uczyć.Szkoda Staley'a bo tera po 40 to by miał zmieniony lekko głos wiekiem,głębszy...ech ale nie dowiemy się tego.
Na koniec garść jego wypowiedzi:
"When I tried drugs they were fucking great, and they worked for me for years, and now they're turning against me- and now I'm walking through hell and this sucks. I didn't want my fans to think heroin was cool. But then I've had fans come up to me and give me the thumbs up, telling me they're high. That's exactly what I didn't want to happen."
"When somebody starts asking me if I'm an addict of how messed up I am or just stupid and stuff like that, it's like man do you have a brain at all? Aside from a brain, do you have any feelings at all? What if I started asking these questions? This is really personal stuff!"
"I made a stupid decision and now I'm paying for it. My bed isn't made, I'm tired, I haven't slept well for two weeks. I haven't been laid in a month. I don't have a girlfriend. And I have a warrant for my arrest. Being me is no different than being most anyone, I guess."
"I found out through the Internet that I have AIDS. I learned that I was dead. Where else would I find these things? I don't see a doctor regularly. I was in San Francisco at Lollapalooza, and this girl walked up to me and stopped like she had seen a ghost. And she said "You're not dead." and I said,
"No, you're right." Wow."
"I see a lot of you are dressed up like some of the members of Kiss, but none of you are dressed up like me. What's up with that?" (opening for Kiss in 1995)
"People have the right to ask questions and dig deep when you're hurting people and things around you, but when I haven't talked to anyone in years, and every single article I see is dope this, junkie that, whiskey this- that ain't my title...my bad habits aren't my title. My strengths and talents are my title."
"We try to be real nice and friendly to people, but sometimes they take advantage of that."
"What do you mean? I'm a wild frontman! I'm jumping all over, I do the dance moves..."
"My mother hated it when she first heard it: 'Oh Layne, can't you call it something else, that's just terrible. That's demeaning to women'. 'Aw mom, it's just a name.' " (about "Facelift")
"It's just writing about things, feelings, not that we're dark or depressed...just as much as anyone else is."
"We write about ourselves because we know about ourselves."
"Our perception of songs that we've written...the meaning changes from day to day...to whatever stage we're at in our life and careers"
"The songs are about things that we were thinking and we wrote 'em down, and when you listen to 'em, whatever you think it's about...THAT'S what it's about!"
"We Die Young is about gang violence. That was something that was happening in Seattle, something that kinda opened our eyes. It just seemed like things were getting out of hand. Incidents where kids were getting shot, and getting their tennis shoes ripped off their dead bodies. It just seems like these kids are dying at younger and younger ages and getting involved in gang activity."
"[Man In The Box] is kind of loosely based on media censorship. It's only my theory, so it's not a fact or a statement."
"Everyone in the band listens to different things. We're influenced by different bands...so all that comes together."
"We were on tour and the songs on Sap were songs that we had written...and Sean, during the process of working on these songs, had a dream that we had recorded these songs. And since they were a little bit milder than the rest of our material, in his dream the record was called "Sap," because it was sappy."
"Nobody ever asks Meat Loaf, 'What do you eat? Why do you eat so much? Shouldn't you lose some weight?' No, he shouldn't. He's fucking Meat Loaf. He writes songs, and he has a great time, and none of your fuckin' business. Maybe he eats meatloaf every fucking night, you know?"
"There's no huge, deep message in any of the songs. It was just what was going on in my head right then. We had good times, and we had bad times. We recorded a few months of being human."
"This is about a girl who makes me feel all fluffy inside. . .fucking bitch!" (on the song Love, Hate, Love)
"I'm Layne Staley and I sing like a lark. . .I'm Layne Staley and I sing like a lark."
"We survived a Slayer crowd every night for about fifty days and I thought we could do anything after that."
"I used to walk six miles barefoot in the snow, to school. Did you know that (someone in the crowd yells out 'uphill !')? Uphill. Good answer!"
"I've looked for the perfect life to step into. I've done all the work, taken all the paths to get where I wanted. But no matter how far I go, I always come home to me. At home, I'm just Layne, a guy that has interests that extend far beyond music. Music is the career I'm lucky enough to get paid for, but I have other desires and passions."
"I'm dumbfounded by me all the time. Wow! What a. . . thrill. . .and a joy."
"Wrong Batman!"
"God damn, son of a gun, get me a cheeseburger!"
"Who the fuck is Alice?"
"I hope more than a handful of you would like to buy me a beer afterwards."
"Drugs are not the way to the light. They won't lead to a fairy-tale life, they lead to suffering."
"I've looked for the perfect life to step into. I've done all the work, taken all the paths to get where I wanted. But no matter how far I go, I always come home to me. At home, I'm just Layne, a guy that has interests that extend far beyond music. Music is the career I'm lucky enough to get paid for, but I have other desires and passions."
"They're all getting a great view of our backsides."
"I wish I could just hug you all, but I'm not gonna"
"Yep, I was getting to that, yeah. Dang it, I am... I think I'm gonna cry!" (when asked "Are you happy?")
"Everybody expects us to run around in black, but we're like the monkees...."
"We're Alice in Chains and this is my broke foot...thank God it ain't a broke dick"
WINNERS DON'T USE DRUGS!!!
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Wiek: 22 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2006-11-20, 15:34
Taka refleksja - szkoda, że o rocznicy śmierci Kurta często trąbią nawet w wiadomościach, a o Laynie nie wspomną ani słowem. Dwie wielkie postacie, dwa wielkie zespoły, a pamięta się tylko o jednym...
A mi tam odpowiada że nie ma szumu w okól Layna, kto chce pamiętać - pamięta, nie ma takiego syfu jak w przypadku obchodzenia rocznic śmierci Cobaina.
Zgadzam sie, on powienien byc dla ludzi a nie dla mediow.
_________________
Schodami do nieba :) - Teraz pod niebem znaleźć mnie można :)
---
LOVE BUZZ - czyli stąd do wieczności :]
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Wielki człowiek grał świetną muzylę i należy mu się taki sam szacunek jak Kurtowi
Po cholere ci media? To muzyka dla specyficznych ludzi, ciekawych świata muzycznego a nie jakiś cholerny pop...
Szacunkiem nazywasz to że rozgłaszają śmierć jednego faceta i robią z niego Chrystusa XX wieku? Podczas gdy przed śmiercią było o nim mniej w MEDIACH niż za życia.
Dajcie spokój. Pieprzona komercja.
Layne umarł.. dajcie mu odejść- zostawił wam przecież muzykę, nie wystarczy wam?
_________________ And yet I find
Repeating in my head
If I can't be my own
I'd feel better dead
Nie będę się więcej upierała ,więc chyba należy wam przyznać racje media są w tym przypadku zbędne .On chyba nie chciał rozgłosu takiego jaki miał Kurt
Wiek: 22 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2006-11-22, 23:33
czarnulka napisał/a:
On chyba nie chciał rozgłosu takiego jaki miał Kurt
Nikt nie wie czego chciał, a czego nie.
Greg Like napisał/a:
Po cholere ci media? To muzyka dla specyficznych ludzi, ciekawych świata muzycznego a nie jakiś cholerny pop...
Wspomnienie 'dziś mija X rocznica śmierci wokalisty Alice In Chains - Layne'a Staley'a', to nie żaden... pop ( )
Greg Like napisał/a:
Szacunkiem nazywasz to że rozgłaszają śmierć jednego faceta i robią z niego Chrystusa XX wieku? Podczas gdy przed śmiercią było o nim mniej w MEDIACH niż za życia.
Przed śmiercią to chyba za życia, co ? I nie popadajmy w skrajności.
Greg Like napisał/a:
Dajcie spokój. Pieprzona komercja.
Wszędzie ta komercja. Komercyjne jest wspomnienie śmierci wielkiego artysty ?
Greg Like napisał/a:
Layne umarł.. dajcie mu odejść- zostawił wam przecież muzykę, nie wystarczy wam?
Nie.
Layne umarł i nie należy mu się zapomnienie. AiC to nie była żadna niszowa kapela z brudnego podwórka ze Seattle. Skoro trąbi się o Cobainie, to i Laynowi należałoby się parę słów. Z Nirvany robi się jedyny zespół grungeowy, który coś wniósł do muzyki, a przecież to nieprawda. Mogę się posunąć do stwierdzenia, że "Dirt" było lepsze od "Nevermind", tylko Nirvana miała więcej szczęścia, trafili w odpowiedni czas.
Nie mówię tu o robieniu ze śmierci Layne'a wydarzenia. Starczyłoby zwłykłe wspomnienie. Coś, co może zaintrygować i popchnąć ludzi do sięgniecia po muzykę Alicji. All.
Jednak mimo wszystko nie chciałabym przeczytać o jego śmierci w bravie czy innych tego typu gazetach .Jakiś szacunek jednak mu się należy ,a czy sam tego chciał nigdy się nie dowiemy.
Raz w zyciu slyszalem AiC w radiu i nigdy wiecej, a szkoda bo niektorzy moi znajomi ktorzy ich w zyciu nie slyszeli mowia ze fajny zespol... co do pism to sie zgadzam ale tylko do pisma na temat rocka.
_________________
Schodami do nieba :) - Teraz pod niebem znaleźć mnie można :)
---
LOVE BUZZ - czyli stąd do wieczności :]
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum