"Fani Alice In Chains powinni zacząć trzymać kciuki. Jest szansa, że zespół nagra niebawem nowy album.
Lider zespołu, Jerry Cantrell, zdradził, iż razem z kolegami poważnie myślą o kolejnym krążku.
- Zastanawiamy się nad powrotem do studia - wyjawił gitarzysta. - Zobaczymy, czy się uda. Nie widzę jednak powodu, dla którego miałoby nam nie wyjść.
Przypomnijmy, że we wrześniu 2009 roku ukazał się longplay "Black Gives Way To Blue". Była to pierwsza płyta nagrana z nowym wokalistą, Williamem DuVallem.
Przypomnijmy, że skład Alice In Chains uzupełniają Jerry Cantrell (wokal, gitary), Mike Inez (bas) i Sean Kinney (perkusja)."
Czyli możemy już czekać na nowy album a co za tym idzie otwieram temat. Jak dowiecie się czegokolwiek nowego - wrzucajcie.
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
zgadzam się z JAMikiem... Poniekąd też przed wydaniem obawiałam się Black gives way to blue ale po przesłuchaniu nie miałam już żadnych wątpliwości co do świetności albumu.. jeśli następny wyjdzie to myślę że utrzyma poziom ;)
"Alice In Chains guitarist Jerry Cantrell has told MTV News that the band is contemplating making a new album in the foreseeable future.
"There are thoughts," Cantrell said of heading back into the studio. "We'll see how far we get. Staying in the moment is a good way to live and we certainly hope that that happens. I don't see any reason why it wouldn't [happen]."
When asked if the Soundgarden and Stone Temple Pilots reunions and Pearl Jam also being on the road and Foo Fighters returning to the studio means that alternative rock is coming back, Cantrell replied:
"I don't think it ever left. Yeah, there's a lot of activity from bands that were slugging it out in the '90s, us being one of them. But I think the thing that gets forgotten is all those guys were doing music all along. ... It's not like anyone quit doing stuff and we just thought, 'Hey, it's a good time to start doing it again.' We just continued to make music. But it's kind of nice because I love all those bands.""
Noooo... zadymka mała wokół sprawy zaczyna sie robić. Dwa donosy to już nie pomyłka. Szkoda tylko że Jerry tak enigmatycznie mówi tylko że "myślą o nowym albumie"... do roboty darmozjady! Myślenie zostawcie filozofom ;) Ciekawsze czy znowu zamkną się w studiu na pare miesięcy :)
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Nowy album nikomu nie zaszkodzi, byle byłby utrzymany na tym samym poziomie, co poprzedni. A może nawet wyższym, bo w końcu po wielu miesiącach grania z nowym wokalistą mogli się bardziej zgrać.
Ja się muszę przyznać, że tak jak sceptycznie podszedłem do nowego albumu AiC (mimo, że popierałem ich reaktywację), tak po kilkukrotnym osłuchaniu stwierdziłem, że to naprawdę świetny album. Bardzo równy, przede wszystkim.
Choć i tak bliższy jest temu co Jerry tworzy solo, niż starym dokonaniom Alice In Chains. Mimo to - długo gościł na mojej playliście.
Nie miałem okazji przesłuchać "Black Gives Way to Blue" może dlatego że jestem koszmarnie związany ze składem z udziałem Layne'a. Nic nie poradzę ale moje zdanie jest takie że Jerry mimo wszystko powinien założyć zespół osobny i nie mieszać tych nowych albumów do Aliców, jeśli byłbym artystą ze świadomością że po mojej śmierci ktoś ma mnie zastąpić to by mnie szlag trafił, no chyba nikt nie czułby się dobrze... chociaż Layne nie miał takiej świadomości. Poprostu rycie bani, ja nic na to nie poradzę mogę jedynie podzielić się tym co mnie boli, fajnie że Jerry kontynuuje karierę ale czy musi to wszystko mieszać? To samo z zespołem Dżem mi się nie podoba, tacy artyści jak Rysiek, Kurt, Layne czy jakikolwiek inny jest niezastąpiony. Nie wiem czy reszta się ze mną zgodzi ale prawda jest taka że im nowsze tym gorsze... Lubię twórczość Jerrego i z pewnością obydwie płyty posłucham, ale ja tego nie nazwę "Alice in chains"
jeśli byłbym artystą ze świadomością że po mojej śmierci ktoś ma mnie zastąpić to by mnie szlag trafił, no chyba nikt nie czułby się dobrze...
oj nie lubię takiego podejścia artysty, to zakrawa o narcyzm, czczenie samego siebie i nie wierzę by Layne był tak zadufany w sobie by się wkurwiał
zespół jest dla fanów? niekoniecznie, to może być sztuka dla sztuki i gówno ich może obchodzić czyjeś zdanie, to ich zespół, Jerry ma prawo do decydowania o dalszych losach Alice In Chains...
wyjdźmy wreszcie z tego konserwatyzmu muzycznego, idąc tym tokiem myślenia - dzieci nie powinny być chrzczone imieniem Kurt, polska nie powinna wybierać nowego prezydenta a Manchester United powinien dawno przestać istnieć lub grać pod inną nazwą.
ja tez mialem podobne wahania, ale jak stałem na koncercie w stodole i sobie pomyślałem, że by się mialo tak zdażyc ze by sie nie reaktywowali i nie mialbym okazji posłuchać tych piosenek na żywo i zobaczyc zespół, chociażby i z duVallem to jednak im wybaczyłem, że tak zrobili.
Jak to ktoś sławny kiedyś powiedział - "show must go on" i jak bardzo przyjemnie było odkryc podczas tamtego koncertu, ze miał rację
A co to ostatniej płyty, to mimo, ze jest dobra to trochę bardziej przypomina Jerrego solo, niż aic, co nei zmienia faktu, ze słucham jej z przyjemnością, może juz bez takich emocji, ale przyjemnośc pozostała :)
Dla mnie BGWTB nie było niczym specjalnym jak na AiC chociaż - nie zaprzecze - słucha sie jej bardzo miło i to świetna płyta jest chociaż i tak o wiele bardziej podoba mi się "Degradation Trip" i życzył bym sobie żeby jerry poszedł raczej w tym kierunku. To brzmienie na BGWTB jakieś takie zbyt "mięsiste" było, zbyt idealne :]
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Super, BGWTB to chyba najlepsza rockowa płyta ostatnich 2-3 lat...udany powrót zespołu po ponad 14 latach niebytu. smierc Layna, problemy narkotykowe Jerryego, słabe albumy solowe gitarzysty, DuVall budzący ykontrowersje (zwlaszcza gdy usłyszałem go na zywo w Spodku 06r.)...wszystko to sprawiało, ze nie wierzylem w ten zespoł. Paradoks? A moze cuda się zdarzaja...faktem jest że DuVall, co prawda śpiewajac na podobnej orbicie nie dorownuje Laynowi wokalem, ale tez nie kopiuje go na siłę i w tym widze jego plus...Na plycie jednak na pierwszym planie sa wokalizy Jerrego (z wyjatkiem może 2-3 kawalkow). Ciekaw jestem w ktora stronę pojdzie Alicja....czy DuVall bardziej zdecydowanie poprowadzi wokalizy? Czy płyta bedzie bardziej akustyczna? Zobaczymy...trzymam kciuki...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
COOOOOOOOOOOOOOOO??!?!?!?!?!?!?!?!
No bo zaraz rzuce cegłą! :D Oczywiście każdy ma swój gust, ale stwierdzenie że taka "Degradation Trip" jest słaba, to ignorancja. Jak dla mnie ten album gniecie klimatem i jest cholernie spójny. Słuchało mi się go o wiele lepiej niż Tripoda :]
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
No bo zaraz rzuce cegłą! :D Oczywiście każdy ma swój gust, ale stwierdzenie że taka "Degradation Trip" jest słaba, to ignorancja. Jak dla mnie ten album gniecie klimatem i jest cholernie spójny. Słuchało mi się go o wiele lepiej niż Tripoda :]
Kwestia gustu, np. Tripod jest moim ulubionym albumem aic
A co do solowych projektów, to klimat mają, ale płyty są nierówne i troche nudne, ale np. taki my song uwielbiam xD
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum