Wszystkie utwory Alicji są potwornie szczere i pełne bólu, a to czyni je niezwykle charakterystycznymi. Uczucia, nie ważne jakie są niezwykłe. Jest tam tyle agresji, straconej nadziei, melancholijnej nienawiści i wiele skrajności, że muzyka jest ciężka w odbiorze, ale jak ktoś ją polubi ( nie wiem czy tak to można nazwać), to już się nie uwolni z łańcuchów Alicji
Takie sztandarowe piosenki jak np. Down in a hole czy Nusthell są niezwykłe. Odzwierciedlają idealnie uczucia muzyków (chyba najbardziej Layne'a, bo to on był potwornie charakterystyczny, Duvall już nie ma takiej magii). Jest w tych utworach jakaś dziwna i głęboka szczerość, jakby wołanie o pomoc, że ciarki nie są rzeczą obcą podczas ich słuchania. Szczególnie uwielbiam unplugged z 96 i początek jak muzycy wchodzą na scenę witani brawami, fajne i miłe uczucie, a potem wchodzi głos Layne'a i znowu jesteśmy w innym świecie.
Z mniej znanych to Dam that river. Totalny odlot. Riff wgniata w fotel swoją bezpośredniością, a wokal Layne'a niezwykły, szczególnie podczas krzyczenia słów:
Oh, you couldn't dam that river
And maybe I don't give a damn anyway
So you couldn't dam that river
And it washed me so far away
Uwielbiam wszystkie jak dotąd poznane piosenki Alicji, a podałem te mi najbliższe.
_________________ Powiem ci...
Zmarnowaliśmy świt
A tego nie wybaczy nam żadne niebo
Z mniej znanych to Dam that river. Totalny odlot. Riff wgniata w fotel swoją bezpośredniością, a wokal Layne'a niezwykły, szczególnie podczas krzyczenia słów:
Moim zdaniem cały Dirt to poprostu miazga. nie ma tam ani jednego kawałka słabego. Podobnie jak facelift. ciężki doskonały materiał.
Jest tam tyle agresji, straconej nadziei, melancholijnej nienawiści i wiele skrajności, że muzyka jest ciężka w odbiorze, ale jak ktoś ją polubi ( nie wiem czy tak to można nazwać), to już się nie uwolni z łańcuchów Alicji
a z tym to też się zgodzę bo jak pierwszy raz słuchałem AiC to uznałem to z jakiś super-alternatywny niezrozumiały bełkot.
Dopiero jak przesłuchałem (nie bez bólu na początku) Dirt i Jar of flies to poczułem to do czego co jakiś czas wracam jak muszę pomyśleć albo odpocząć. Pyk płytkę odpalam i wszystko odchodzi na 2 plan. Layne staje się centrum wszechświata.
_________________ take it easy baby,
take it as it comes..
so I've decided what I'm gonna do now, so I'm packing my bags for the misty mountains, where the spirits go now, over the hills where the spirits fly, ooh. i really don't know.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum