Layne to Layne...jego nikt, ależ to nikt nigdy nie zastapi...super, że AIC maja nowego wokalistę, dalej graja i nagrali najlepsza płyte rockowa ostatnich 5 lat...ale niestety DuVall bedzie w cieniu Layna, co bynajmniej nie oznacza, że kapela nie powinna dalej grać.
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
wow...!!!
Widać, że DuVall bardziej swobodnie czuje się w wyzszych rejestrach...Layne mial nieco niższy, cięższy wokal...
Jerry jakis taki postarzały...reszta dawnej ekipy AiC jakby nigdy nic:)
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
No właśnie...w tych wtsokich rejestrach lekko na granicy falsetu sporo Mercury'ego słychać w głosie Willa.
a tak BTW jak gadalismy z Chainerem na gg: Czemu oni tego jeszcze nie wydali?
a wogóle co to za koncert, czy to jest jakis projekt AIC and Symphony? Cos co kiedys zrobiło Deep Purple, Meta czy nasz rodzimy Dżem? Czy tylko jednorazowy wybryk..w postaci Kashmir?
Co do wokalu Wila...na koncercie w 2006r. denerwowały mnie trochę jego wyższe zaspiewki...podświadomie oczekiwałem wiernej kopii Layna...teraz po nowej płytce przyzwyczailem się..ale nie zmienię zdania, co Layne to Layne...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
DuVall jest dobrym wokalistą. Nie można tutaj zaprzeczyć. Jednak Alice In Chains z nim, to już nie Alice In Chains. Layne w tym zespole jest niezastąpiony. Tak samo jest w przypadku Dżemu. Maciek nie jest zły, ale to nie, to samo, co z Ryśkiem. Nie mówię, że nie powinni dalej występować i nagrywać z nowym wokalistą. Jeśli chcą, to niech to robią. Jednak DuVall będzie przyćmiony do końca kariery z AiC blaskiem Layne'a.
_________________ – (...) Miłość jest jak morderca. Wcale nie jest ślepa. To kanibal o wyjątkowo ostrym wzroku. Przypomina wiecznie głodnego owada.
– A co jada? (...)
– Przyjaźń.
Ja z kolei im dłużej ich słucham, tym bardziej dochodzę do wniosku, że Staley trzymał ten zespół w miejscu. Niesamowite możliwości, wielkie perspektywy zostały znacznie spowolnione, jak nie zaprzepaszczone ze względu na jego nałóg. Uwielbiam wokal Staleya, jego maniere, i ogólnie jest niezastapiony..ale ten zespół stać było na wiele wiele więcej.
AiC mogli w ciągu 5 lat wydać 4 longplayem wyszedł Dirt i EPka. Staley jak wiadomo nieczęsto widziany był na próbach, co tez odbiło się na przerwanej trasie koncertowej i wydawnictwach. Szkoda - nie szkoda.
No nie wiem, czy to słuszny tok myślenia. Prędkość nagrywania płyt = rozwój? Nie wydaje mi się. Gdyby nie Layne, prawdopodobnie nagrań byłoby więcej, ale kto wie, czy np. nie dużo gorszej jakości? I że całość nie rozjechałaby się w postaci jednego dobrego wałka na całą płytę?
Teraz można tylko gdybać, ale Layne to - chcąc nie chcąc - większa część Alicji, nawet jeżeli komponowaniem zajmował się Jerry. Bez charyzmy Staley'a, bez jego głosu, AiC to tylko porządna, rockowa kapela, a nie zespół, który wywołuje ciary na plecach.
No nie wiem, czy to słuszny tok myślenia. Prędkość nagrywania płyt = rozwój? Nie wydaje mi się. Gdyby nie Layne, prawdopodobnie nagrań byłoby więcej, ale kto wie, czy np. nie dużo gorszej jakości? I że całość nie rozjechałaby się w postaci jednego dobrego wałka na całą płytę?
Teraz można tylko gdybać, ale Layne to - chcąc nie chcąc - większa część Alicji, nawet jeżeli komponowaniem zajmował się Jerry. Bez charyzmy Staley'a, bez jego głosu, AiC to tylko porządna, rockowa kapela, a nie zespół, który wywołuje ciary na plecach.
O tym jakiej jakosci mglyby byc plyty AIC bez Layna mozna się przekonać po solowych projektach Cantrella....Layne nie pozwalałby na tak nachalne wciskanie country czy innego folku...Layne swym wokalem powodowal, że nawet delikatna ballada oparta nawet na motywach country-blues miala w sobie jakiś ciężar i mroczy klimat...
Jerry ma fajny wokal do robienia poglosu..od czasu do czasu dla urozmajcenie muzyki może pociagnać cały utwor..ale Jerry jako głowny wokalista wychodzi nijako...nie ma w jego głosie charyzmy, jego glos jest zbyt plaski....
Gdzieś w 1998r. czytalem w newsach Tylko Rocka że Robbi Rob z Tribe After Tribe mial zastapić Layna przed mikrofonem....jak widac nie doszło do tego...
A gdyby nie duVall to kto mogłby godnie zastapić Stalyego? Szczerze mowią c nie mam kandydatow - może S. Erna z Godsmack?
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
O tym jakiej jakosci mglyby byc plyty AIC bez Layna mozna się przekonać po solowych projektach Cantrella....Layne nie pozwalałby na tak nachalne wciskanie country czy innego folku
Skąd takie wnioski? Cantrell odcinał się solowym projektem od twórczości AiC i się do tego przyznawał na każdym kroku. Z założenia znalazły się tam folkowe klimaty bo Cantrell najprawdopodobniej tak chciał. Mówił, ze nie miesza AiC z tą płytą i nie chce, aby ten solowy projekt przez pryzmat Alice in Chains był oceniany. Czytałem też, że dzwonił do Staleya, szukając wskazówek odnośnie wokalu.
Alice in Chains oczywiście opierało się na głosie i manierze Staleya, który dodawał temu zespołowi tej świetnej pikanterii przyprawiającej ciarki na plecach i oczywiście, ze jest niezastąpiony, ale Cantrell jest za to brzmienie odpowiedzialny i to on jest głównym architektem charakterystycznego klimatu, mimo, że każda płyta jest inna. Ja mam ciary kiedy słysze solo do Junkhead, połamaną ścieżke w Sickman, surowość Love Hate Love, czy kaczkowate Rotten Apple, podobnie jak wtedy gdy słysze "Into the flood again", czy "What's my drug of choice?" w wykonaniu Laynea..i tez jedno bez drugiego istniec nie może.
Moth napisał/a:
No nie wiem, czy to słuszny tok myślenia. Prędkość nagrywania płyt = rozwój? Nie wydaje mi się.
To taka luźna myśl. Panowie z AiC mieli pokaźne pokłady pomysłów i to się porozbijało trochę na te pojedyncze perełki jak "Get Born Again", "Died" czy to poboczne projekty. Czasy dla zespołuy były cięzkie, a co byłoby gdyby wszystko szło takim samym tokiem jak na początku lat 90-tych? No właśnie, gdybanie.
aliveinchains napisał/a:
kto mogłby godnie zastapić Stalyego?
Kiedyś z przyjaciółmi zastanawialiśmy się na którymś zlocie dość długo. Najwięcej głosów za dostał Chester Bennington z Linkin Park.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum