Zajebioza do potęgi entej.Moc,czad,pokój,przyjańź,miłość i rock and roll.
Set: Rearviewmirror, Animal, Hail Hail, Corduroy, Given To Fly, Worldwide Suicide, Small Town, I Am Mine, Lukin, Even Flow, Comatose, Nothingman, State Of Love And Trust, Spin The Black Circle, Severed Hand
Encore:Leatherman, Improv, Daughter/(Another Brick In The Wall Pt. 2), Whipping, Black/(We Belong Together), Jeremy
Encore 2: Indifference
Niby tylko tyle,ale Ed się tłumaczył,że po Monachium nie spał i głos ma słaby...nie było tego w ogóle słychać...baa...dopiero teraz zczaiłem,że to tak krótko,bo z płyty to trwało całe lata.Zajebista atmosfera.Zespół w formie.Ed wiele razy "wymuszający" na publice dospiewanie chociażby refrenu w Even flow.
Mega super energetyczne wykonanie Indiference i Whipping(nan życzenie jegomościa co to szoł w chorzowie był jego 100 PJ'owskim).McCready w formie,że hej.Odpierdzeilił jedno z dłuższych i lepszych solo do płaskiego przypływu jakie słyszałem.Ciekawie zabrzmiało Severed hand z jakby podwójnym wstepem.Na Black'u też daliśmy popis...turutu turu...we...we belong,we belong together!!!
No i mój kochany Letherman...w pradze też zagrali...cudowny Animal i Nothingman z zaproszeniem publiki do pomocy.
Ed na początku koncertu czytał z kartki po ,polsku,a ostanie zdanie kaleczone lekko brzmiało mniej więcej:
"Teraz będę już mówił po angielsku by nie mówic po polsku jak pięcio latek"
Trza pochwalić Camerona za bębny bo dziś stopa elegancko u niego brzmiała a także miękki i odpowiednio płaski werbel....miód na uszy fana dobrej perkusji.Jak Ament wyszedł po zamianie basów na scenę ze "słynnym" czarnym to lud od razu wiedział,że Jeremy spoken...
Ed obiecął,że postarają się do polski nastepnym razem wpaść szybciej niż po ostatnim koncercie - nawiązał do katowic,że za mała sala i potrzeba 2 koncertów,więc wybrali cos większego by każdy się zmieścił.
Warto wspomniec o wzajemnym komplementowaniu się Linkin Park i Pearl Jam.Mają do Siebie szacunek, LP:This guys are fuckin' amazing
Super koncert.Spoko ludzie.Poznałem trochę luda forumowego i tak pozdro,i dzięki za spędzony czas dla: Jammerka,Swapper,Meredith,Wolfy,YodaM i DaaaaaM.To chyba wszyscy z forum.Tera trza iśc spać i śnić...lecz nie w czerwieni...choć wiem,że trudno znaleść better baaaaaand
byłbym zapomniał...
Kostka frołen baj majk makridi is majn!!!
PEARL JAM FUCKIN' ROCKS!!!
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
jak eddie powiedział "thank you Linkin Park for being so loud" - to ja to odebrałem jako ironię :) zresztą LP było ze dwa razy głośniej.
a Pearl Jam w świetnej formie, super poprowadzony koncert. Jak zeszli po "daughter/another..." i ludzie dalej nucili melodyjkę to aż mnie dreszcze po plecach przeszły - wrażenia niesamowite.
Na plus koncertu warto jeszcze dodać że super profesjonalnie był zrobiony obraz z na wyświetlaczach. Było z 5 kamer i było to naprawdę fajnie zmontowane w locie.
Uśmiałem się też jak po LP zabrali cały ten śmietnik ze sceny co LP tam miało [dwa tiry sprzętu, podwyższeń, diód i innego oświetlenia] a Pearl Jam zagrał na normalnej płaskiej scenie bez wielkiej filozofii. A różnica w jakości koncertów [pomijając gusta muzyczne - chodzi mi o ocenę prowadzenia koncertu, wrażenia, show itp] to była różnica klas po prostu. Jakbym się przesiadł z malucha do audi a8
i jeszcze w przerwie spowodowanej awarią świateł:
eddie: "straciliśmy część świateł... zawsze to lepiej niż dźwięk"
i po chwili, patrząc na tłumek kolesi uwijających się przy kablach: "ilu amerykanów trzeba żeby wkręcić żarówkę?"
Koncert przecudowny, publika na prawdę dopisała. Bylo Given to Fly , solówka Mike`a i Matta poźniej na będnach podczas even flow, zaśpiewaliśmy zespołowi STO LAT, podczas Daughter świetnie wykonany z publiką Another Brick In The Wall ... no i kończące Indifference
Był to najbardziej emocjonujący i niesamowity występ Pearl Jam w moim życiu. Cięzko mi co kolwiek napisać... po prostu trzeba było tam być! Nieobecni mają czego żałować!
Pierdolisz Nie no, żałuję, że mnie nie było Następnym razem będę i wtargnę na scenę! I dam Eddiemu kwiatek, bo chcę usłyszeć, że to pierwszy kwiatek, jaki kiedykolwiek dostał i myśli, że go zje
No, JAMik, czego jeszcze możesz chcieć od życia
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
do koncertu PJ szczerze mówiąc się nie bawiłem, polskie zespoły przesiedziałem (G i C) szkoda się było tak wcześnie rozgrzewać, potem LP - dwa utwory mi sie podobały, reszta to było to czego się spodziewałem po nich, jeszcze porażką było przygotowanie do ich koncertu, puszczanie bitów pod hh itp. ale ogólnie brawa im się należały moim zdaniem, potem podszedłem bliżej sceny, co się przy barierkach działo na początku to masakra, z 30 osób wyniesiono, w ogóle czysta głupota z nakrętkami od butelek.
Co tu dużo pisać, bawiłem się przede wszystkim na Pearl Jamie świetnie, zwłaszcza że był to mój pierwszy zagraniczny zespół na jakim byłem, dlatego kwalifikuje się narazie na mój najlepszy koncert. Tyle ode mnie.
moje wrażenia z konceru, pisane na dosć chłodno, bo dopiero dziś:
Pojechałem na ten koncert by zobaczyć jeden zespół. Pearl Jam. Jedna obejrzałem również inne koncerty. Gdy przybyłem na stadion około godziny 17.30, pierwszy support, Gutierez, zdążył zejść ze sceny.
Coma
Szczerze mówiąc, nie potrafię zrozumieć fenomenu tego zespołu. Patetyczne teksty, muzyka do bólu wtórna. Myślałem, ze może koncerty przekonają mnie do nich, ale nie. Ten zespół to po prostu zrzynka z RATM. Gitarzysta co chwilę wygrywał solówki w stylu Toma Morello, a większość piosenek opiera się na riffach wziętych z RATM. Nie przekonali mnie do siebie.
Linkin Park
Cały czas byłem przeświadczony, że wspólny koncert LP z Pearl Jam, jest pomyłem idiotycznym i tylko lecący na kasę imbecyle, mogą dać te dwa zespoły razem nie na festiwalu. Ale jak zaczęli grać, wszystkie moje obawy prysły. Linkin Park dali z siebie wszystko, zagrali bardzo energetyczny koncert. Jako że to był ich pierwszy koncert w Polsce, postawili przede wszystim na przeboje z dwóch pierwszych płyt. Naprawdę bardzo dobry koncert.
Pearl Jam
Czekałem na ten koncert od 2002 roku, czyli od roku, w którym zaczęła się moja miłość do Pearl Jam. I wreszcie doczekałem się. Niestety koncert trwał tylko 100 minut, zamiast zwyczajowych 150-180, ale niestety, obecność drugiej gwiazdy zrobiła swoje.
Zaczęli od Rearviewmirror, które przeszło w Animal. Pierwsze cztery piosenki rozniosły swą mocą stadion i zostały odśpiewane przez publiczność (tak, byliśmy bardzo głośni). Ed czytał z kartki powitanie po polsku. Słabo mu poszło. W pewnym momencie brzmiało to, jak japoński. Ale po jeg słowach "dobry wieczór, Chorzów", wszyscy zaczęli skandować "dobry wieczór". To było piękne. Wspominał też koncert w Spodku (ten drugi) i powiedział, że teraz graj tu, bo chcą, żeby było więcej osób, a czuli się tak samo, jak wtedy.
Podobnie, jak Linkin Park, Pearl Jam postawił na stare przeboje, grając je tak, jakby to miał być ostatni koncert w ich życiu. W pewnym sensie ten koncert był podobny do tego sprzed prawie siedmiu lat, bo i setlista była dość podobna, i koncert przerywały śpiewy "sto lat".
Polska publicznośc naprawdę spisała się bardzo dobrze. Wszystkie piosenki odśpiewane chóralnie, czasem zagłuszając nawet Eda, piękny dialog z publicznością w "Black" i "Daughter". A na koniec "indifference", piosenka, na którą najbardziej czekałem.
Schodząc ze sceny, Ed powiedział, ze mogliby tak grać dla nas całą noc, ale , niestety, muszą zejść ze sceny. I rzekł, że muszą przyjechać wcześniej niż za 7 lat. Oby dotrzymali słowa.
KOncert był zajebisty! Pierwszy taki w moim życiu. Byłem 2 razy na Deep Purple ale porównując to Deep Purple było "słabe". PJ dało z siebie wszytko, publika superrr nic bym tam nie zmienił. Mam jeszcze pytanko czy można skądś ściągąć ten koncert?
Pewnie przyjadą. Ja nie mogłem pojechać niestety (dowiedziałem się o tym 2 dni przed koncertem). ; / Świetna set lista, tylko nie widzę Alive.
_________________ We chase misprinted lies
We face the path of time
And yet I fight
And yet I fight
This battle all alone
No one to cry to
No place to call home
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum