Koncert był zajebisty choc jak dla mnie za krótki.Brakowało mi tylko klimatu ,który był na pierwszym koncercie pearj jam w Polsce.Lasu zapalniczek,który świecił podczas wykonywania przez nich piosenek wolnych jak i szybkich.Dotarcie pod scenę było równie trunde jak w`96.Brakuje tylko dobrego butlega z tego koncertu by móc wspominać.
A jak dla mnie to dalej najgorszy koncert PJ na jakim byłem
Może masz rację,że był to najgorszy koncert na jakim byłeś.Ale zaznacz na ilu koncertach byłeś żeby można było coś ocenić,powiedzieć albo lepiej.Ja byłem na trzech z czterech na polskiej ziemii i uważam,że ten w piętnastego 2000 to był słabiutki.Więcej na żywo nie widziałem tylko słyszałem z .. .(głśników).A słyszałem gorsze (miom zdaniem) ich wyjścia na scenę.Myślę,że koncert jest zajebisty wtedy gdy się go przeżywa w pełni.Ja przeżyłem go raz w `96 i to jest mój pewnego rodzaj odpowiednik,odnośnik jak kto wol.W jednej gazecie nawet napisali,że dla niektórych to będzie koncert życia(a jestem jednych z nich)}Szkoda,że nie ma zdjęć ,filmu z tamtego koncertu,Udało sie mi tylko zddobyć kopie nagrania kasety magnetofonowej(bo ktoś nagrywał dyktafonem).I to jest rarytas.Biggerman sorki ale nie zgadzam się z tobą.Mogę tylko napisać ,że (miom zdaniem)publiczniść dała dupy.Bo to tak naprawdę nie był koncert Pearl jam tylko pierw jakies saport pitolił potem linkin park się starał i dopiero PEARL JAM grał.TAK WIĘC ....czekam na ripiste
... a dla mnie to była zajebista impreza w tym dniu! Może ze względu na to, że był to mój pierwszy razzzz ;)= ??? Zapewne wybawiłem się na nim lepiej niż w Chorzowie. W Pradze również uważam, że było lepiej ;P...
garnek napisał/a:
publiczniść dała dupy.
...hmmmm, czy ja wiem, publiczność? chyba nie... to nie wina publiczności.
garnek napisał/a:
Bo to tak naprawdę nie był koncert Pearl jam tylko pierw jakies saport pitolił potem linkin park się starał i dopiero PEARL JAM grał.
...TAK. Ja to nazywam minifestiwalem z trzema kapelami ;)
Druga strona medalu, było by nie było, prawda jest taka iż, koncerty wymuszone ( bonusowe ) jak ten w Chorzowie, z reguły nie wypadają zbyt dobrze. Zespół był zmęczony. Może się mylę, lecz i tak już po ptokach ;)...
A jak dla mnie to dalej najgorszy koncert PJ na jakim byłem
Może masz rację,że był to najgorszy koncert na jakim byłeś.Ale zaznacz na ilu koncertach byłeś żeby można było coś ocenić,powiedzieć albo lepiej.Ja byłem na trzech z czterech na polskiej ziemii i uważam,że ten w piętnastego 2000 to był słabiutki.Więcej na żywo nie widziałem tylko słyszałem z .. .(głśników).A słyszałem gorsze (miom zdaniem) ich wyjścia na scenę.Myślę,że koncert jest zajebisty wtedy gdy się go przeżywa w pełni.Ja przeżyłem go raz w `96 i to jest mój pewnego rodzaj odpowiednik,odnośnik jak kto wol.W jednej gazecie nawet napisali,że dla niektórych to będzie koncert życia(a jestem jednych z nich)}Szkoda,że nie ma zdjęć ,filmu z tamtego koncertu,Udało sie mi tylko zddobyć kopie nagrania kasety magnetofonowej(bo ktoś nagrywał dyktafonem).I to jest rarytas.Biggerman sorki ale nie zgadzam się z tobą.Mogę tylko napisać ,że (miom zdaniem)publiczniść dała dupy.Bo to tak naprawdę nie był koncert Pearl jam tylko pierw jakies saport pitolił potem linkin park się starał i dopiero PEARL JAM grał.TAK WIĘC ....czekam na ripostę
Jeśli mam się "tłumaczyć" to proszę bardzo. Po pierwsze dzień wcześniej byłem na najlepszym koncercie PJ w moim życiu, o czym dość szczegółowo możesz przeczytać tutaj. W tym poście także kilka powodów dlaczego ten koncert. nie był dla mnie tym naj naj. Miało na to wpływ kilka czynników od zespołu niezależnych od zespołu. O nich tez już gdzieś wcześniej chyba pisałem. Napisze tylko, że na pewno największym moim błędem było oczekiwanie pod sceną na koncert od samego początku. Wydawało mi się że jeśli kupiłem bilet w fanklubie to miejsce w pierwszych rzędach mi się "należy", a to był tzw. WIELBŁĄD. Do tego doszło zmęczenie prawie 10godz. bez snu podróżą z Monachium.
Po drugie Edek sam ze sceny powiedział, że dzień wcześniej dał siebie wszystko i dlatego u nas z wokalem nie było już tak dobrze, a wiem co mówił bo takiego "Blood" w jego wykonaniu to chyba od 10 lat nie było.
Po trzecie bardzo wielu moich znajomych, którzy byli tylko w Chorzowie, a nie w Monachium zachwalało Chorzów, ale w drugą stronę takich ocen nie słyszałem, żeby komuś bardziej podobało się na Śląskim niż w Bawarii a na obu koncertach byłem w kilkudziesięcioosobowym gronie.
Jak dla mnie to lepiej było już w Pradze chociaż tam akurat była najgorsza publika.
To może na tyle moich "tłumaczeń" bo jak już pisałem i tak się powielam.
_________________ 2006 Praga
2007 Monachium, Chorzów
2009 Berlin
2010 London, Berlin, Gdynia
2011 Berlin x2, Kopenhaga
Chylę czoło Biggerman żeś na tylu koncertach PJ byłeś.Trza było od razu tak pisać ale mimo to nie uważam żeby był to aż tak kiepski koncert.Być może dla ciebie ten jest na tą chwilę do kitu,dla mnie ten z piętnastego jest(Pustak napisał,że dla niego zajebisty)Ja tylko stwierdzam,że z tych koncertów ,które zagrali w Polsce ten nie był do bani i podtrzymuję to ,że publiczność się niewykazała.Porównuje to po prostu do pierwszego ich koncertu na tej ziemii i jaki widziałem na własne oczy.Takie jest moje zdanie i nie chcę nikogo wkurzać.Wkońcu słuchamy wszyscy tej samej kapeli więc "peace and love" czyli czekamy na kolejne ich odwiedziny może postarają się zagrać lepiej niż mieli do tej pory okazję.
Chylę czoło Biggerman żeś na tylu koncertach PJ byłeś.Trza było od razu tak pisać ale mimo to nie uważam żeby był to aż tak kiepski koncert.Być może dla ciebie ten jest na tą chwilę do kitu,dla mnie ten z piętnastego jest(Pustak napisał,że dla niego zajebisty)Ja tylko stwierdzam,że z tych koncertów ,które zagrali w Polsce ten nie był do bani i podtrzymuję to ,że publiczność się niewykazała.Porównuje to po prostu do pierwszego ich koncertu na tej ziemii i jaki widziałem na własne oczy.Takie jest moje zdanie i nie chcę nikogo wkurzać.Wkońcu słuchamy wszyscy tej samej kapeli więc "peace and love" czyli czekamy na kolejne ich odwiedziny może postarają się zagrać lepiej niż mieli do tej pory okazję.
Tym razem z twojej wypowiedzi, można wywnioskować, że inne koncerty w Polsce do bani były. Przypominać chyba nie muszę, ze jednym z najlepszych gigów jakie zespół dał w historii był te z 16.06.2000 o czym zespół nie raz sam się wypowiadał, a oczym też świadczy słynna małpa na tyle bootlegu. Jeśli zaś chodzi o ostatni koncert w Polsce o to co napisał na łamach ostatniego fanzinu DEEP sam Mike McCready
Jednym słowem nie było tak źle coś tam chłopaki zapamiętali
_________________ 2006 Praga
2007 Monachium, Chorzów
2009 Berlin
2010 London, Berlin, Gdynia
2011 Berlin x2, Kopenhaga
Tym razem z twojej wypowiedzi, można wywnioskować, że inne koncerty w Polsce do bani były. Przypominać chyba nie muszę, ze jednym z najlepszych gigów jakie zespół dał w historii był te z 16.06.2000 o czym zespół nie raz sam się wypowiadał, a oczym też świadczy słynna małpa na tyle bootlegu. Jeśli zaś chodzi o ostatni koncert w Polsce o to co napisał na łamach ostatniego fanzinu DEEP sam Mike McCready...
Nie wiem czy z mojej ostatniej wypowiedzi można wywnioskować,że inne koncerty były do bani.Albo ja nie umiem pisać albo ty czytać(albo odwrotnie).Broń cię Panie Boże nie chcę cię obrażać ale tak chyba mogę wnioskować.Naprawdę sorki chłopie ale tak to widzę.W Polsce zagrali 4 koncerty .Pierwszy na torwarze potem dwa z rzędu w spodku i kolejny na stadionie w chorzowie.Ja osobiście,jak pisałem,byłem tylko na 3 z 4 i twierdzę nadal,że ten w Warszawie był niesamowicie zajebisty a ten w Chorzowie nie był do bani.Porównuję widziane przeze mnie koncerty do tego,który zrobił na mnie wrażenie,który przeżyłem całym sobą.Ten z piętnastego czerwca 2000 był najsłabszy jaki miałem możność zobaczyć i usłyszeć.Zaś ten z dnia następnego podobno był super.Dlatego też płyta z tego dnia zosatała oznaczona "odznaką".Nie wiem,nie widziałem go,nie byłem na nim więc siedzę cicho na temat tej imprezy.A że McCready tak powiedziaL coś tam, jak żeś zacytował to mogło tak być.To są ich wrażenia.To są muzycy profesjonaliści,którzy pykają koncert za koncertem.Ich robota.Robią to teraz,można powiedzieć jak maszyna przemysłowa(obym się w tej kwestji mylił co do maszyny).Biggerman, ja pamiętam,że gdzieś kiedyś wyczytałem,że po tym koncercie na torwarze powiedzieli "musimy tu jeszcze wrócić".Taki był czaderski klimat.I wrócil.Trzy razy i mam nadzieję ,że jeszcze przyjadą i zagrają jeszcze lepszy koncert w Polsce niż zagrali na torwarze a CAŁA publika naprawdę się wykaże .
Tośmy się zgadali. Ja cały czas nic nie mam do Torwaru tylko pisałem wszystko w kontekście Chorzowa, który był kiepski. Ja zdania nie zmienię, a o co robisz dalej sprawę nie wiem. Peace. Ja temat skończyłem. Pozdrawiam.
_________________ 2006 Praga
2007 Monachium, Chorzów
2009 Berlin
2010 London, Berlin, Gdynia
2011 Berlin x2, Kopenhaga
rozpisałam sie...niemalże sknociłam wypracowanie a tu..."wywaliło" mnie...ehhh Tyle Wam powiem - na koncercie Pearl Jam czułam sie jak wyrwana z rzeczywistości. To wydarzenie będę pamiętać do końca swych dni.
I tak właśnie jest Staffa.Ten jeden koncert,który robi tak w bani ,że się go pamięta na zawsze.Tylko potem porównuje się go albo do poprzednich albo następnych.Nie ma co.Wrażenia zawsze są i będą kwestią indywidualną.Gorzej gdyby tak nie było.Ważne by były dobre wspomnienia.By choć jedna zagrana piosenka była w dechę.Właściwie czeka się zawsze na tą jedą.ulubioną.Nie ważne.Czekać teraz trzeba by znowu u nas zagrali.I dali mega czadu jak nigdy .By wszyscy z nas mieli takie pozytywne wrażenia jak spragniony,który ujrzy wodę na pustyni.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum