Po 3 latach Pearl Jam przychodzi do nas z nowym albumem.Płytkę znamy z Conanowego Got some czy też promującego album The fixer.Wiele mixów,wiele przecieków,przedsmaków a premiera coraz bliżej.Już niedługo będzie można pisać recenzje i głosować.
Szanowny modzie lub adminie.Zamknij proszę ten wątek i 3maj pod kluczem do premiery alumu.
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
1. Pearl Jam - Gonna See My Friend (2:48)
2. Pearl Jam - Got Some (3:02)
3. Pearl Jam - The Fixer (2:57)
4. Pearl Jam - Johnny Guitar (2:50)
5. Pearl Jam - Just Breathe (3:35)
6. Pearl Jam - Amongst The Waves (3:58)
7. Pearl Jam - Unthought Known (4:08)
8. Pearl Jam - Supersonic (2:39)
9. Pearl Jam - Speed Of Sound (3:33)
10. Pearl Jam - Force Of Nature (4:04)
11. Pearl Jam - The End (2:57)
Nie napiszę dużo bo dopiero skończyłem odsłuchiwać :D
Pierwsze 4 kawałki to dobrze znany Pearl Jam'owy Rock'n'roll , moim zdaniem The Fixer nie wyróżnia się aby nim promować album Just Breathe to klimaty znane z Into the Wild (Soundtrack)
Supersonic - w mojej opinii jest to najfajnieszy kawałek (jak na 1 odsłuch)! Szybki, chwytliwy, łatwo wpada w ucho
Przy Speed Of Sound płyta zwalnia, a utwór The End to ponownie klimat zdecydowanie spokojny, refleksyjny (ponownie można nawiązywać do Into The Wild OST)
Co mogę napisać? Hm... Amongst the Waves rządzi, a tuż za nim Unthought Know i Just Breathe. :] Smuci mnie nieco fakt, że jest (w moim odczuciu oczywiście) mniej alternatywnie - co bym dał za drugą taką płytkę jak Yield, czy No Code... Mimo to bardzo mi się podoba nowy krążek.
BTW Tak, jestem nowym użytkownikiem.
Jak już mamy nową płytkę to warto przyjrzeć się jak to wygląda na żywca, więc z wczorajszego koncertuw Seattle
Unknown Thought
Just Breathe z The End
Johnny Guitar
Amongst the Wave (to nie jest piosenka o serwowaniu i może dlatego jest tak zajebisty ;)
Got Some z Chicago
Za moment pewnie następne.
_________________ 2006 Praga
2007 Monachium, Chorzów
2009 Berlin
2010 London, Berlin, Gdynia
2011 Berlin x2, Kopenhaga
Witam. Czekałem na ‘backspacera’ z utęsknieniem. Podsycony singlem „the fixer” oczekiwałem po tej płycie wiele… I może dlatego moje początkowe rozgoryczenie… (mówie – ‘początkowe’)
Okładka – jakby to delikatnie ująć? NIENAWIDZĘ jej. Jest tragiczna. Estetycznie całkowicie odbiega od tego do czego przyzwyczaiły mnie poprzednie wydania. Chociaż jak to stwierdził mój ziomek – ma w sobie coś Pearl Jam’owskiego. Ja tego nie widzę niestety. No ale to kwestia gustu. Nie każdemu musi się podobać. Jednak z technicznego punktu widzenia jest również nagannie. „Pudełko” (bo typowy digipack to to nie jest) się nie domyka. Leży to takie na biurku i chamsko odstaje. Ale to jeszcze nic. Umieszczenie krążka i książeczki w zagiętym kartonie po przeciwnych stronach objawia się w taki oto fantastyczny sposób, że gdy wyjmuję kopertkę z płytą z jednej strony, to książeczka wypada z drugiej… Widać ktoś sobie jaja zrobił.
No ale nie o packaging tu przecież chodzi… przejdźmy więc do sedna – muzyka!
Po wrzuceniu płyty ległem na łoże i z niecierpliwością zacząłem wsłuchiwać się w nadlatujące riffy. Pierwszy, drugi kawałek.. mówię sobie ‘jest dobrze’. Trzeci, czwarty – i wpadam w zachwyt. Myślę – znowu im się udało! Są genialni! Niestety potem mój entuzjazm zaczął drastycznie wyhamowywać. Przy ‘speed of sound’ wpadłem już nawet w swego rodzaju panikę. Co to jest? – myślę sobie. Solowy album Eda? Co to za ballady? To nie tak powinno wyglądać…
Zniesmaczony byłem do tego stopnia, że po kolejnych przesłuchaniach doszedłem do wniosku, iż nawet piosenki z początku płyty podobają mi się „na siłę”.
Nerwy musiałem uspokoić paroma piwami i zasnąłem w przekonaniu, że źle wydałem pieniądze.
Jednakże stała się rzecz bardzo dziwna. Siedząc w pracy, następnego dnia, kawałki z ‘backa’ nie dawały o sobie zapomnieć a wręcz nachalnie prześladowały moją podświadomość. Tak więc po powrocie musiałem znowu przesłuchać płytkę, i potem znowu i znowu… Aż stałem się jej bezkrytycznym wielbicielem i nie mogę przestać jej słuchać. Zastanawiałem się, dlaczego tak zmieniło się moje podejście. Doszedłem w końcu do sedna mojej wcześniejszej dezaprobaty – myślę, że na tą płytę nie można patrzeć przez pryzmat starszych dokonań Zespołu! Rzecz się tak ma zarówno z okładką jak i samą muzyką. Gdy uwolnimy się od „przeszłości”, płyta daje się lubić… i to bardzo. Album okazuje się emanować pozytywną energią i czuć w nim po prostu kawał dobrej zabawy.
Mimo to nie da się ukryć iż pewne zgrzyty na krążku się pojawiają: Ballady brzmią baaardzo w stylu ‘into the wild’. Trochę za słabo z brudnością gitar jak dla mnie… No i jeszcze takie wrażenie, że coś głos Edka niestety traci na wigorze - za dużo sapania i prychania w tym wszystkim… Nie zmienia to jednak faktu, że to świetna płyta.
. Jednak z technicznego punktu widzenia jest również nagannie. „Pudełko” (bo typowy digipack to to nie jest) się nie domyka. Leży to takie na biurku i chamsko odstaje. Ale to jeszcze nic. Umieszczenie krążka i książeczki w zagiętym kartonie po przeciwnych stronach objawia się w taki oto fantastyczny sposób, że gdy wyjmuję kopertkę z płytą z jednej strony, to książeczka wypada z drugiej… Widać ktoś sobie jaja zrobił.
bo ta płyta jest wydana w formie "mini vinyl replica" i to na dodatek gatefold, więc to normalne, że tak się dzieje, wystarczy obczaić tak zapakowane winyle. i tak wygląda lepiej niż polskie wydanie.
bo ta płyta jest wydana w formie "mini vinyl replica" i to na dodatek gatefold, więc to normalne, że tak się dzieje, wystarczy obczaić tak zapakowane winyle. i tak wygląda lepiej niż polskie wydanie.
ok nie wiedziałem. Aczkolwiek takie rozwiązanie mnie wnerwia. O polskim wydaniu.. yghm... chciałem powiedzieć: o polskiej 'kopercie' się nie wypowidam nawet bo ręce opadają. Pozdr
twardo czekałam do premiery, nastawiając się raczej na coś, co sprawi mi przykrość. A tu niespodzianka. Może płyta nie położyła mnie na łopatki, ale pozytywne zaskoczenie było z pewnością. Obawiałam się przekombinowanych utworów i kompletnego braku spójności (pewnie dlatego, że moje odczucia co do ostatnich płyt Pearl Jam'u nie są specjalnie pozytywne), a otrzymałam album, w którym dźwięki pięknie się stopniują. Od nasycania energią, przechodzą w klimat lekko melancholijny. Muzyka zdaje się być idealnie dopasowana do tekstów, przy czym te zdają się poniekąd żyć własnym życiem. Dodaje to każdemu utworowi życia.
Nie jest to co prawda stare, dobre grunge'owe brzmienie, ale chyba doszłam już do momentu, kiedy od Pearl Jam'u przyjmę wszystko. Tym bardziej, że aż słychać jak dobrze panowie się bawili przy nagrywaniu płyty. ;)
Mnie się podobają wszystkie płyty PJ, każda jest inna i ma coś innego do zaoferowania. Tak samo jest z Backspacer. Nie potrafię napisać czy jest to lepsza płyta od Riot Act, czy Binaural - za bardzo się od nich różni. Dla mnie ten zespół nie miał jeszcze spadku formy i mam nadzieję, że nigdy go nie uświadczy. :)
Właśnie słucham nowej Alice in Chains. Jak dla mnie Backspacer wypada o klasę niżej...
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Na początku było aaaaaaa ,słuchanie kilka razy dziennie .W mono.Super.Radość dziecka,wielka podnieta.Dochodzenie do wniosków co,z czym,jak, itd ,itp.W końcu udało się ocenić.Płyta jest świetna.Czy najlepsza z już wydanych?Nie wiem.Każdy krążek jest inny i dlatego nie ma co porównywać.Za to nazwa płyty brzmi swojsko "powrotny spacer".Utwory ustawione idealnie.Inna kolejność mogłaby nie osiągnąć tej mocy.Co do opakowania to fakt .Jest totalnie zje...ne.Pewnie błąd w obliczeniach pana projektanta.Odtwarzanie płyty w kompie też mi nie pasuje.Jak dla mnie za dużo bajerów.I te wszystkie zabezpieczenia.Ech.Nie można normalnie zgrać na dysk i słuchać nie niszcząc płyty.Za to dla kolekcjonerów backspacer to niezła gratka.Chłopaki mają łeb do interesów jak i do muzyki.Przez to pewnie zwiększy się sprzedaż płyty.Che che.:115: .Teraz z niecierpliwością trzeba czekać aż w przyszły rok zagrają w Polsce i będzie można usłyszeć choć część z tych nowości na żywo. BACKSPACER kawał dobrej roboty. PS porównywanie alice in chain z pearl jam to chyba jakaś pomyłka?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum