No Code było ostatnią płytą PJ, którą wchłonęłam jak Bozia przykazała, czyli naturalnie, w okresie kiedy powstała. Cała reszta była już jakby od tyłu, długo po fakcie ...
I niestety muszę to napisać, ale płyta nie bardzo mi się wtedy spodobała... Musiałam do niej dorosnąć... dojrzeć ... Z waszych komentarzy wynika, że jest tutaj sporo osób, które niezbyt dobrze odebrały tę płytę, ale wróciły do niej po latach ... już z zupełnie innym podejściem i bagażem doświadczeń życiowych Teraz No Code uważam za cudowną płytę, a jej odmieniość od poprzedzającej trójki traktuję jako zaletę, a nie wadę, jak to było naście lat temu Szkoda tylko, że straciłam tyle czasu...
Płytę lubię jako całość, choć pozornie nic do siebie nie pasuje... ale lubię też każdy utwór z osobna, ze szczególnym uwzględnieniem Smile, Red Mosquito (pewnie widać po nicku ), Present tens, Off he goes... No właśnie - Off he Goes... dla większości z Was ta piosenka jest przygnębiająca, smutna, dołująca... Cóż, zawsze czułam, że jestem "inna" Ile razy bym jej nie słuchała, nigdy nie pomyślałam o niej jako o przygnębiającej... wręcz przeciwnie i w sumie nie widzę żadnego podobieństwa do Immortality... Pewnie moja interpretacja jest wzięta z Księżyca, ale dla mnie ten kawałek ma pozytywne przesłanie... Przyjaciel odchodzi, ale stale wraca... jest śliniejszy, uśmiechnięty, nic się nie zmienia... Zaraz odejdzie, ale przecież wiem, że znowu wróci... i bez względu czy te słowa dotyczą innej osoby (przyjaciela), czy nas samych (samego Edka?) to wszystko skończy się dobrze...
Reszty nie będę rozkładac na czynniki pierwsze Ale ogólnie cała płyta pełni dla mnie taką funkcję "pocieszyciela" kiedy jest kiepsko i wszystko wydaje się być gorsze niż jest w rzeczywistości... Pozwala mi się wyciszyć, ale jednocześnie nie wpędza w depresyjny nastrój... Dobra płyta do rozmyśleń na wszelakie tematy
No Code było ostatnią płytą PJ, którą wchłonęłam jak Bozia przykazała, czyli naturalnie, w okresie kiedy powstała. Cała reszta była już jakby od tyłu, długo po fakcie ...
I niestety muszę to napisać, ale płyta nie bardzo mi się wtedy spodobała... Musiałam do niej dorosnąć... dojrzeć ... Z waszych komentarzy wynika, że jest tutaj sporo osób, które niezbyt dobrze odebrały tę płytę, ale wróciły do niej po latach ... już z zupełnie innym podejściem i bagażem doświadczeń życiowych Teraz No Code uważam za cudowną płytę, a jej odmieniość od poprzedzającej trójki traktuję jako zaletę, a nie wadę, jak to było naście lat temu Szkoda tylko, że straciłam tyle czasu...
Hmmm, u mnie mniej więcej bylo podobnie...NoCode było pierwsza orginalna kaseta PJ jaka kupilem, wczesniej słuchalem pirackiego TENa (kaseta z 1994 słuzy mi do dziś), ktorego pożyczyłem od starszego brata kolegi i nie oddałem (ukradlem?).
No Code wydawał mi się muzyka zupelnie jakby innego zespołu...sluchaem jej codziennie, ale zaraz potem jak odkrylem Vs i Vitalogy wydala mi się najslabszą...słabsza tez od wydanego póltorej roku poxniej Yield....
Z ciekawostek dodam, świetny koncert chyba z 3 listopada 1996r. nadawany live z Berlina przez RMF FM w ramach akcji Tydzień z PJ....mialem go nagrany na jamniku, ale kaseta poszla sie paść...
No Code znow mnie oszolomiła gdzieć w okolicach 2002 roku...w okolicach świat Bozego Narodzenia...kupiłem plytę CD mojej dziewczynie, z ktorą dopiero zaczynalem chodzić, słuchaliśmy jej w akademiku wtedy non stop...ta niewiasta jest moją zona i dalej chętnie sluchamy NoCode...
Płyta jest depresyjna...jak mam w glowce problem, wolę się nie dobijać..wole puscić cos bardziej energetycznego, pozytywnego, pelnego nadzieji...Yield. Backspacer do tego się swietnie nadają...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Płyta jest depresyjna...jak mam w glowce problem, wolę się nie dobijać..wole puscić cos bardziej energetycznego, pozytywnego, pelnego nadzieji...Yield. Backspacer do tego się swietnie nadają...
Jak pisałam wyżej, zawsze czułam, że jestem trochę inna Kurcze, mnie naprawdę No code nie przygnębia... Kiedy w mojej głowie siedzi jakiś problem, to właśnie muszę sobie wszystko dokładnie na spokojnie przemyśleć... niejako od deski do deski I do tego najlepszym tłem jest No Code ... bardziej energetycznych płyt słucham wtedy kiedy mnie nosi i rozsadza od środka A kiedy dopada mnie chandra z bliżej nieokreślonego powodu, to niestety muszę się zdołować całkiem całkowicie np. przy Vitalogy, żeby znów ze zdwojoną siłą dostrzec piękno świata
Ciekawe co by na to powiedział jakiś psycholog
A ja wam powiem,że się tej płyty przesłuchałem(to o czymś świadczy ;) ),bo ile można ;) teraz musi sobie trochę poleżeć
A mnie właśnie faza na studyjne albumy wróciła Po kilkumisięcznej fascynacji bootlegami
I teraz na zmianę wszystkie płyty po kolei męczę Dziś trafiło akurat na No Code ...
Płyta jest depresyjna...jak mam w glowce problem, wolę się nie dobijać..wole puscić cos bardziej energetycznego, pozytywnego, pelnego nadzieji...Yield. Backspacer do tego się swietnie nadają...
Jak pisałam wyżej, zawsze czułam, że jestem trochę inna Kurcze, mnie naprawdę No code nie przygnębia... Kiedy w mojej głowie siedzi jakiś problem, to właśnie muszę sobie wszystko dokładnie na spokojnie przemyśleć... niejako od deski do deski I do tego najlepszym tłem jest No Code ... bardziej energetycznych płyt słucham wtedy kiedy mnie nosi i rozsadza od środka A kiedy dopada mnie chandra z bliżej nieokreślonego powodu, to niestety muszę się zdołować całkiem całkowicie np. przy Vitalogy, żeby znów ze zdwojoną siłą dostrzec piękno świata
Ciekawe co by na to powiedział jakiś psycholog
powiem tak lubię muzyke depresyjna...ale nie w momentach, gdy życie samo funduje weltschmercen...co jak co ale moje ulubione płyty to Tool Aenima, AIC Dirt, Ten PJ, Faith no More Angel dust..tyle w nich radosci i pozytywu, że sam Charlie Chaplin by sobie w leb strzelil..inna sprawa, że sA TO PIEKNE I BARDZO EMOCJONALNE ALBUMY...podobnie odbieram No Code...
Jak juz mowimy o wplywie noCode na zycie..to musze jedno przyznac, była to plyta która przesłuchałem w całosci w noc przed maturą...jedyna plyta jaka tego dnia słuchałem...poszlo mi dobrze, wiec jakby co to polecam ten KOD do sukcesu
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Witam, pytanie czy wiecie coś o dostępności odrzutów z tej płyty? I nie chodzi mi tutaj o tytułu, które się nie znalazły na płycie tylko raczej zbiór empetrójek z sesji nagraniowej do No Code'a? http://www.pearljamonline.it/rs.htm tutaj są wyszczególnione sesje nagraniowe zespołu, może ktoś z was posiada dostęp do sesji np. z 12-21 Luglio 1995 - Chicago Recording Company - Chicago albo każdej innej z tego okresu? Wiem, że to mało możliwe i nie obchodzi mnie czy któryś z was się sprzeciwia rozpowszechnianiu nagrań na mp3, nie wydali tego oficjalnie więc szukam. No Code to mój ulubiony ich album i fajnie by było posłuchać kawałków z tamtego okresu. Dodam tylko, że szukałem już na jutubie i nie ma wszystkiego. Mam nadzieję, że znajdzie się na tym forum jakaś kompetentna osoba, która da konkretną pozytywną odpowiedź. Pozdro.
Czy coś takiego w ogóle istnieje? Większość jest wydana na Lost Dog, oczywiście dobrze o tym wiesz.
Co do perełek, o których mówisz i poszukujesz, możliwe że ludzie z wishlist wiedzą coś na ten temat? ;)
Tam jest wielu maniaków i psychopatycznych szperaczy, nie powinno być problemu byś uzyskał u nich, konkretną pozytywną odpowiedź.
Jeżeli takową uzyskać, to miło by było byś podzielił się z nią tu na gf. Perełki są tu mile widziane i się przydadzą ;)
No chyba, że się jednak mylę, co do ludzi z wishlist, to ... nóż widelec, może coś w przyszłości znajdzie się w dziale Bootlegi/Inne. Kto wie? ;)
Zapewne nie jest to odpowiedź, na którą liczyłeś. Przynajmniej możesz być zadowolony z faktu, że ktoś przeczytał twojego posta ;) Pozdro.
12-21 Luglio 1995 - Chicago Recording Company - Chicago, IL; Settembre 1995 1995 - Kingsway Studio - New Orleans, LA; Gennaio/Febbraio 1996 - Studio Litho - Seattle, WA; Marzo 1996 - Chicago Recording Company - Chicago, IL; Aprile 1996 - Studio Litho - Seattle, WA; Maggio 1996 - Atlanta, GA Ed Vedder - vocals, guitar, background vocals, harmonica on 'Smile'; Stone Gossard - guitar, background vocals, vocals on 'Mankind,' bass on 'Smile'; Mike McCready - guitar, piano on 'Sometimes'; Jeff Ament - bass, background vocals, guitar on 'Smile'; Jack Irons - drum kit, percussion; Brendan O'Brien - piano, guitar on 'Gremmie Out Of Control'
All Night
Around The Bend
Black Red Yellow
Brain Of J.
Dead Man
Gremmie Out Of Control
Habit
Hail, Hail
Hard To Imagine
I'm Open
In My Tree
Leaving Here
Lukin
Mankind
Off He Goes
Present Tense
Red Mosquito
Smile
Sometimes
Who You Are
Tommy Who
23 Street Chorus
Lukin II
The Needle
Sunburn
Falling Down
Parting Ways
Z tych piosenek,które tu są przy okazji tej sesji a nie są oczywiste to:
Tommy Who
23 Street Chorus
Lukin II
The Needle
Sunburn - ten mam
Falling Down
Dead Man (o ile nie jest to martwy chodzący człowiek)
Skoro reszty nie było na lost dogs a nie planują lost cats to albo to piosenki wykorzystane potem i nagrane inaczej, albo na tyle słabe,że ich nigdy nie upublicznią. Z TEGO CO WIEM,to studyjnych wersji nie znajdziesz z tej sesji tych wymienionych utworów,ale mogę się mylić.Taka jest moja wiedza
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum