Po powrocie Micheala Jordana Chicago Bulls zdobyło swoj 4 mistrzowski tytuł w ciągu 6 lat.Ed napewno się cieszył...Ament już mniej,bo to własnie Bulls pokonali 4:2 Ponaddźwiękowców ze Seattle.
Muzycznie brak kodu rozpoczyna Sometimes i gdyby kierować się tylko tym kawałkiem to raczej nie oddaje on nastroju całej płyty.W odczuciu moim wiekszość piosenek to energią i mocą siostra Vitalogy.Słychać to chciażby w Hail hail,czyli 2 numerze na płycie,który świetnie wypada na koncertach.Who you are to bardziej nawiązanie do pierwszej piosenki.Płyta zdaje się być bardziej pełna zadumy choć kawałki jak Present tense,Hail hail,Lukin czy Red mosquito starają się przeczyć temu.Dla mnie to kolejna płyta podzielona na strony.Lekką i cięższą.Tą lżejszą z min. In my tree,I'm open kończy Around the bend.Warto dodać,że w utworze Mankind na wokalu udziela się Stone Gossard.
Zdaniem wielu osób to najsłabszy album Pearl Jam,ale ja twierdzę,że najdziwniejszy.Wczesniej wspomnianą mieszanka spokoju z mocą i to naprzemian sprawia,że ta płyta ma swój urok.Wadą może być,że wolne piosenki posiadają dziwaczne i skomplikowane kompozycję,co pewno nie wpłyta na lepsze odbieranie muzyki,no ale przecież to "grunge" a nie muzyka biesiadna
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Ostatnio zmieniony przez JAMik 2008-01-04, 15:38, w całości zmieniany 3 razy
Też byłam tego zdania. Płyta wydaje się być trochę nudnawa.. Ale kiedy przyjrzałam się wszystkim piosenkom osobno muszę przyznać, że każda z nich jest ciekawa. Mamy tu Hail, hail, mamy In my tree, Smile, Habit, Off he goes i Present tense. Czyli czego chcieć więcej... Mimo wszystko jakoś razem... no nie wiem...coś nie tak.
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
Też przez długi czas uważałem No Code za najsłabaszy alubm ale ostatnio zmieniłem zdanie i ten niezbyt zaszczytny tytuł przypadł Vitalogy :P
Sometimes - 5/10 - otwarcie raczej słabe, nie porywa mnie ten kawałek
Hail Hail - 9/10 - tu już zdecydowanie lepiej, chyba najlepszy kawałek na płycie jak dla mnie.
Who You Are - 7/10
In My Tree - 8/10
Smile - 8/10 - bardzo prosty utwór, który jednak bardzo przypadł mi do gustu (taki radosny się wydaje)
Off He Goes - 9/10 - taki odpowiednik Immortality, które jednak cenię nieco wyżej
Habit - 5/10 - za tym kawałkiem nigdy nie przepadałem
Red Mosquito - 8/10
Lukin - 4/10 - gdyby trwał 2 lub 3 razy dłużej pewnie lubiłbym go 2 razy bardziej, a tak to taki kadłubek.
Present Tense - 7/10
Mankind - 6/10 - jak słuchałem pierwszy raz nie zauważyłem że to nei Eddie śpiewa
I'm Open - 4/10 - cóż, zbytnio ciekawe to to nie jest
Around The Bend - 5/10 - rzadko mi się zdarza słuchać tej płyty do końca bo nie ma na końcu niestety nic na co by się chciało czekać. Around The Bend jak dla mnie taki przeciętniak.
To taka 'jasna' płyta.
Wyjątkiem jest Hail Hail-piosenka,na którą trzeba mieć nastrój i wtedy to już tylko chciałoby się robić głośniej i głośniej!
Większość piosenek na tej płycie (a już Who you are w szczególności) kojarzy mi się z polem pełnym złotego, przesuszonego zboża i palącego słońca. Smile:to delikatny (ale trochę niepokojący) wiatr na tym polu
Piękna płyta, którą strasznie sobie 'oswoiłam'. Jest teraz cała moja.
Dodatkowym plusem jest okładka-te małe zdjątka można oglądać godzinami
No code... Zacznę od In My Tree, utwór który do dziś wywołuje u mnie wspomnienia, wspaniały tekst piosenki. Bębny jak na szamańskim ognisku, kolejny numer przy którym dostaję ciarek, całkowity odjazd, druga połowa utworu to już szok! Ta gitara, bębny wyjący Ed zwłaszcza przy tekście:
"I remember him, yeah...
I swore I knew everything, oh yeah...
They say knowledge is a dream, yeah...
He's growing up just like me, yeah... "
...kocham to.
Kolejnym numerem, który dopadł mnie na tej płycie to Off He Goes. Troszeczkę smętny, ale niesie i uwielbiam go grać na gitarze. W szczególności uwielbiam tą piosenkę za tekst.
Next Present Tense. Piosenka nabiera piękna od samego początku, tekst, pyszna piosenka wykonywana na żywo.
Mankind Jeff hmm... nie dotarła, może zbyt chaotyczna kompozycja Jeffa, sam nie wiem. Plus za tekst.
I.m Open - znowu klimaty rodem z piekła :p
Around the Bend, świeczki kolacja. Tak... to idealny podkład do romantycznej wieczornej kolacji ;P...
Niesłychanie klimatyczna, nostalgiczna, balladowa. Mnie zawsze kojarzy się z końcem epoki Seattle. I dla mnie No Code oddaje tą atmosferę. A "Around the Bend" brzmi jak epitafium. Trochę żal..... Prawda?
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
A ja właśnie odkrywam No Code na nowo - nigdy nie słuchałam tej płyty jako całości i skupiałam się raczej na pojedynczych piosenkach. A kiedy posłuchać jej na jeden raz... Miażdży! :D słucham jej już chyba od tygodnia w kółko i w kółko i wciąż nie mam jej dosyć. To tak, jak spojrzeć na okładkę do No Code jak na jeden wielki obraz, a nie kilkanaście małych zdjęć, pokazujących tylko jakieś szczegóły. Gdybym teraz miała wymienić swoją ulubioną piosenkę z tego albumu, musiałabym chyba wymienić wszystkie...
NO CODE -płyta ,która przywołuje wspomnienia.Każdy utwór inne zdarzenie.Płyta, która po raz pierwszy sprowadziła pearl jam do Polski.Niezwykła.W jednym momencie spokojna a za chwilę mocna gitara przerywa zamyślenie.Po rostu nie mogłoby jej nie być.Jedna z lepszych:115:
Płyta, ktora,gdy ją słucham zmusza mnie do rozmyslan.są na niej utwory ktore rzucają na kolana np taki Present Tense lub tajemnicze Sometimes.niezwykla klimatyczny Album. sa tez mocniejsze akcenty jak hail hail,habit czy Lukin,ktory tak notabene jak dla mnie powinien byc troche dłuzszy,ale co tam Magiczny album ktory trzeba miec.
P.S wie ktos czy istnieje jeszcze wydanie z polaroidami w srodku??
No Code to przelom w tworczosci i karierze zespolu...PJ eksperymentuje, eksploruje pozagrungeowe obszary rocka...to juz bylo slyszalne na Vitalogy, ale poprzez NoCode odjechali niemal w art-progresywne regiony...gdzies w 1998r. uważałem No Code za slaba plytę, niepotrzebna...że mogliby sobie ja podarować...pare lat poźniej dostrzeglem jej piekno, orginalnośc. Takiej plyty nigdy wczesniej nie nagrali i nie nagraja...obok Ten jest to tez najmroczniejsza plyta zespolu...
Sometimes - traktuje jak wstep, delikatne, ulotne, budujace napiecie intro..uwielbiam ten dygoczacy wokal Eddiego
Hail Hail - czad, sciana dzwieku i znow przejmujace wokale, ciarki lecą...
Who You Are - ta perkusja, Jack Irons! PJ eksperymentuje z muzyka gospel, z muzyka indyjska..no no!
In My Tree - ładnie odlecieli....gitarowo, wokalnie...pasowaloby do TEN
Smile - kolejny orginalny kawalek, Ed z harmonijka, chwytliwy blues-rockowy riff, wyglebisty refren (byl ktos w Spodku w 2000? Tam mozna było go odśpiewać)
Off He Goes - mroczna, przejmujaca ballada...gdzieś w rejonach Immortality
Habit - hard coreowy wykop, z ładna gitarowa jazda na końcu...Edd się drze niemal przez caly utwor
Red Mosquito - ejj ta gitarowa przewijajaca się przez caly utwór przesterowana wstawka
Lukin - krotki kopniak..Edek przechodzi samego siebie..czyzby zapatrzyl się w Pattona?
Present Tense - cos boskiego..buduje napiecie, rozkręca się...
Mankind - do wyrzucenia..po co Stone wogóle tu spiewa!
I'm Open - przejmujaca melorecytacja Edda...muzyka jakby z jakiegoś filmu pokroju "Truposz",
Around The Bend - no tu trochę przeslodzili..ale brawo za fortepian, takie PJ jeszcze nikt nie slyszal, i o to chodziło!
Reasumujac, duzo inspiracji N. Youngiem, duzo mroku, budowania napiecia, nad albumem unosi się tajemnicza aura..nic dziwnego, że plyta trudna w odbiorze nie sprzedawala się tak dobrze jak poprzedniczki, a część sezonowych fanow odwrocila się od zespolu..potem przyszedl Yield i powrot do hard-rockowej formuły z okresu VS....
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Moja ulubiona płyta Pearl Jam :D. Nie miałem problemu z osłuchaniem się z nią.
1.Sometimes 8/10 spokojny początek,już wiadomo,że to będzie inny album.
Lubię ją,ale są na tej płycie piosenki lepsze od tej.
2. Hail Hail 9/10 Lepsza od jedynki.W sumie podoba mi się całokształt nie mam jakiegoś ulubionego momentu w tej piosence
3. Who You Are 8/10 Spokojna piosenka,ale podoba mi się perkusja taka dość szybka na początku.
4.In My Tree 10/10 Sam się dziwię,że dałem za tą piosenkę aż 10 ale gdy przypomnę sobie jeden moment,a mianowicie "Eddie's down in his home" to nie mogę dać mniej!
Piosenka wydaje się być spokojna,ale ten jeden moment jest mroczny,że mi aż ciarki po plecach przechodzą
5.Smile 10/10 Uwielbiam tą piosenkę za genialną harmonijkę służącą przy wykonywaniu tegoż utworu. :D Piosenka zaraża wręcz swoją pozytywną energią mianowicie refren.
6 Off He Goes 9/10 Nie moja ulubiona,ale może być.Taka ballada do popłakania.
Powiem tak: deszcz,ta piosenka i depresja gotowa :D
7. Habit 10/10 Jeeee!! nareszcie coś mocnego po Off He Goes .Dla mnie to jest prawdziwy agresywny grunge! Eddie ma genialny głos ta piosenka mnie w tym utwierdza
8.Red Mosquito 10/10 Kolejna genialna piosenka.Moją uwagę przykuwa instrument przypominający gitarę,na którym gra Ben Harper,ten dźwięk faktycznie przypomina komara :D. Refren genialny,ale oprócz tego na uwagę zasługuje niesamowite outro.
9.Lukin 10/10 Masakra mam to na dzwonku na SMS,potrafi postawić cały dom na nogi o 4 rano :D.Szybka i agresywna,grungowa ! Eddie pokazuje,że nie straszne mu darcie mordy znane z wcześniejszych płyt :D
10.Present Tense 10/10 Tu zespół pokazał swoją dojrzałość tworząc balladę dającą na prawdę do myślenia,chodzi mi o słowa " You can spend your time alone..." i tu byłby koniec,ale instrumentaliści dają radę w końcówce tworząc na prawdę fajne outro.
11.Mankind 9/10 To na prawdę nie śpiewa Eddie ? Wow nie wiedziałem.Średnie/
12.I'm Open 8/10 Piosenka mówiona przez Ediego na początku.Taka sobie
13.Around The Bend 9/10 miłe dla ucha,ale można by tą płytę lepiej zakończyć
When discussing the album's title, Vedder said "it's called No Code because it's full of code. It's misinformation." In medical terminology, a "no code" order is a medical order to withhold CPR on a patient. It is also known as a "do not resuscitate" order. In another interview, Vedder said that "if the record is a complete failure you've kind of owned up to it in a subliminal way. No Code was the same thing. For me, No Code meant 'Do Not Resuscitate'."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum