Nie wiem kto mi mówił kiedyś, że PJ schodzi na psy... ale to NIE były mądre słowa :)
to były słowa moderatora...groźnego-woźnego,więc lepiej uważaj...Parafrazując pewien slogan kibiców Cracovi:
Bóg wybacza - Moth nigdy
Kwestia kondycji panów z PJ to kwestia gustu...jeśli chodzi o samo stwierdzenie to juz była tu dyskusja kiedyś na takowy temat...nie męczy jej...niech śpi pod piwnicą
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Widze tu na forum taki temat właśnie, ale to nie o niego chodzi. Ktoś zupełnie inny mi to powiedzieł, nie z tego forum, a zresztą każdy zespół ma lepsze płyty i słabsze. Chyba, że nagrał tylko jedną :D
Pearl Jam czy Avocado - jedna z lepszych płyt, z pewnością obok Ten najrówniejsza, trzymająca dobry poziom, bez jakichś szczególnie słabych punktów. Trochę mi zajęło przekonanie się do niej, ale kiedy już ją "przyswoiłem" szybko okazało się że jest jedną z trych które lubię najbardziej.
Life Wasted - 7/10 - muszę przyznać, że ten kawałek nieco mi się znudził
WWS - 10/10 - od momentu kiedy peirwszy raz usłyszałem to w radiu wiedziałem, że ta piosenka szybko mi się nie znudzi
Comatose - 8/10 - trzyma poziom
Severed Hand - 8/10
Marker In The Sand - 8/10
Parachutes - 7/10 - nieco tu chyba nie pasuje, ale zła nie jest
Unemployable - 8/10
Big Wave - 8/10
Gone - 7/10 - może za tym kawałkiem jakoś nie przepadam, ale taki słaby to jednak nie jest
Wasted Reprise - 7/10
Army Reserve - 7/10
Come Back - 9/10 - podobnie jak na wcześ niejszych płytacvh pod koniec zaczyna się smęcenie, ale tutaj o wiele lepsze niż to było na poprzednich albumach.
Inside Job - 10/10 - idealne zamknięcie, najlepsza piosenka na płycie, zmiata z powiezrchni ziemi wszystkie poprzednie kawałki zamykające płyty PJ z wyjątkiem Release.
Słucham jej ostatnio bardzo dużo. Nie ukrywam że na początku musiałem się zmuszać. Cóż trudno wyzwolić sie od piętna początku lat 90. Ale świat idzie do przodu i nie można tkwić w starych nawykach :-).
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Równa płyta,bez słabych punktów.Jak dla mnie World Wide Suicide to najlepsza piosenka z Avocado,słusznie z resztą wybrana na pierwszego singla promującego album.Podoba mi sie takie jakby podzielenie krązka na dwie częsci-Ostrzejszą(Life sasted,WWS,Comatose,Severend Hand, czy Big Wave) i łagodniejszą(Comeback,Inside Job,Army Reserve,Gone)Self titled jest swoistym powrotem do Korzeni np.taki Comatose przypomina mi troche Spin The black Circle.Chciałbym zeby następna płyta była rownie wspaniała.
"...Nagrywając tę płytę,wykorzystaliśmy nasz potencjał na maksimum.Czujemy,że jest to nasza najlepsza płyta.." tak powiedział Eddie " Ta muzyka ma w sobie energię,która przypomina mi trochę ten sam klimat,jaki ma płyta VS .Jest w tej muzyce jakaś bezceremonialność i bezzwłoczność.Ona zwyczajnie sie dzieje.Na tej płycie Eddie śpiewa tak,jak nigdy wcześniej. " a tak powiedział Mike o płycie PJ "pearl jam"
Płyta "Avocado" zajęła 2 miejsce w głosowaniu czytelników Rolling Stone'a na najbardziej niedocenianą płytkę dekady. (dla ciekawych wygrała "Sam's Town" The Killers)
Płyta "Avocado" zajęła 2 miejsce w głosowaniu czytelników Rolling Stone'a na najbardziej niedocenianą płytkę dekady. (dla ciekawych wygrała "Sam's Town" The Killers)
Tak,podawali na Interii bodajże. W tym rankingu znalazła sie też nowa płyta PJ "Backspacer". I to jest dziwne...
Fenomenalna płyta, stawiam ją zaraz za Ten. Zdecydowanie ostrzejsza, od poprzednich, mimo to pojawiło sie kilka pięknych ballad, jak "Parachutes" czy "Come back". Jednak tą łagodność rekmpensują takie killery, jak "World Wide Suicide", które spokojnie mogłoby wejść repertuar Alice in Chains. Brak słabych momentów, od początku do końca ta płyta zwala z nóg. Po serii okrutnie nudnych płyt (No Code, Binaural, Riot Act), wreszcie nagrali coś z pazurem, w dodatku dobrą forme potwierdzili 3 lata później na Backspacerze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum