Skoro napisałam o moich odczuciach w stosunku do Ten, Vitalogy, No Code i Yield ... to wypadałoby też maznąć coś na tenat Versusa...
Był czas, kiedy ten album non stop siedział w moim... Kasprzaku Niektórzy pewnie pamiętają ten "wypasiony" sprzęt Ale czasy buntu, niepokoju i wkurwu na wszystko minęły ... i moja fascynacja, akurat tym albumem, nieco osłabła... I teraz znacznie cześciej słucham No code czy Yielda niż Vs. Ale za to jeśli już słucham... to całą sobą i nic nie jest mi w stanie przeszkodzić w darciu ryja razem z Edkiem w Blood
To rzeczywiście świetny album na koncerty... chociaż akurat wykonania Rearviewmirror z ostatnich lat nie bardzo mi podchodzą - mam takie wrażenie jakby Eddie nie do końca nadążał za muzyką... Ale za to koncertowe Animal cud, miód i orzeszki Tak samo Go, Daughter, Indifference, Small Town...
Pewnie teraz z okazji reedycji będę częściej słuchała tej płyty, więc może odżyje dawna fascynacja... choć z drugiej strony reedycja w zestawie z moją ukochaną Vitalogy, nie wróży najlepiej dla Versusa ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum