Gdyby nie Avocado rzekłbym,że to najcieższa płyta i najmocniejsza panów z PJ.Na rozgrzewkę Brain of J.(McCready)Ściana dźwięku i gitar i Ed dający z Siebie wszystko już w pierwszym kawałku by zaraz lekko i pięknie zaspiewać Faithfull(Gossard),piosenkę z dwoma twarzami.Spokojną i mocną.No way(Gossard) z mocno wysuniętym i zaznaczonym wokalem,aż w końcu perełka płyty...well fuckers he still stand! czyli stworzony do latania.(McCready)Piosenka,która grana szybciej na koncertach zawsze się sprawdza.Lista życzeń(Ament)...każdy by chiałbyć,często łączona na żywo Why can't I touch it! Trza odpocząć przy refleksyjnym Pilate(Ament) by nabrać energii przy najmocniejszym chyba na płycie songu o ewolucjii(Gossard).To kolejny koncertowy majstersztyk.
Minutowy • by ruszyć z kopyta z MFC(Vedder).Zaraz po nim Low light(Ament),piosenka,która wypada świetnie na akustycznych koncertach.Nastrojowe,lecz mocne "W ukryciu"(Gossard) z pięknym pulsującym basem Jeffa.W ogóle warto wspomnieć,że perkusja i bas na tej płycie to dzieło sztuki i cud.Idealnie brzmią razem.
Wepchnij mnie,wyciągnij mnie(Ament).Żart? Ciekawy klimat.Ed wprowadza nas w tamat piosenki swoim prawie basem.Płyte kończą All Those Yesterdays(Gossard) a własciwie ukryta "Hummus"
Płyta wyjątkowa,mocna i dobra na jesień czy zimę.Z resztą ja w lecie nie widzę jakoś poznawania Pearl Jam
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Ostatnio zmieniony przez JAMik 2007-07-25, 18:13, w całości zmieniany 2 razy
Jedyna płyta Pearl Jam, której nie mam. Mimo to mogę ją bez problemu odtworzyć w pamięci. Jest całkiem inna, taka gęsta (kolejne dziwne określenie..). I właśnie ją sobie tak w pamięci odtwarzam i stwierdzam, że muszę ją mieć! Nietypowa, mocna i według mnie bardzo właśnie na lato się nadaje, na duszne, gorące czerwcowe wieczory.
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
Coś wspaniałego...mam ja od chwili, kiedy się ukazała ale nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach ją nabyłam...
W każdym razie, kiedy jej słucham mam wrażenie "I took a drive today, Time to emancipate..."
Chyba moja ulubiona płyta Pearl Jam.*
Wygrywa za całokształt: fajnie skomponowana część graficzna,zdjęcia (choć doboru jednego nie rozumiem i nie akceptuję) no i oczywiście muzyka!
Co prawda nie lubię wszystkich utworów na tej płycie, ale takie cuda jak Wishlist,, All those yesterdays,czy Hummus (którego uwielbiam!) wiele nadrabiają
Płyta trudna do polubienia za pierwszym razem (tak mi się wydaje).
Jak pierwszy raz ją słuchałam,to pomyslałam,że chyba nigdy jej nie polubię,ale minuta przerwy.... Hummus.... i już wiedziałam,że to jest to
Kiedyś stawiałem tą płytkę na drugim miejscu, zaraz za Ten, obecnie już chyba tą pozycję zabrał jej Binaural, ale dalej jest to jedna z lepszych płyt. Inne brzmienie niż na poprzednich albumach, ponownie zwrot w innym kierubnku jak to miało wcześniej miejsce przy Vs. słyszałem o ludziach, mtórzy ni ebyli w stanie tej zmiany znieść.
Brain of J. - 8/10 - bardzo dobre otwarcie :]
Faithfull - 8/10
No Way - 8/10 - szkoda że ten kawałek zagrali tylko 3 razy (na szczęscie mam z nim jeden bootleg dobrej jakości )
Given To Fly - 10/10 - niby oklepany już kawałek ale zawsze z przyjemnością słucham
Wishlist - 9/10
Pilate - 6/10
Do The Evolution - 10/10
* - o tym to nie wiem co napisać :P
MFC - 8/10
Low Light - 9/10
In Hiding - 7/10
Push me Pull Me - 6/10 - może słabszy i inny od reszty ale ma coś w sobie ;)
All Those Yesterdays - 5/10 - z tym mam dokładnie takie same uczucia jak z Around the bend z No Code - takie sobie zamknięcie, na które rzadko chce mi się czekać.
Pierwsza płytka, którą słuchałem w lokalnej knajpie, zaraz po zakupie ( w dzień Polskiej premiery ) Tak ją mocno trzymałem w pociągu, że hej :)= Pierwsze wrażenie... co to kur#@ jest??? Oczywiście zaskoczony, jak zawsze ;P... Docierała do mnie długo, bardzo długo, aż wreszcie ujawniła to w sobie coś... I tak poleciało "wishlist", "given to fly", "faithfull" ,"Push me,pull me", "low light" i chyba najlepszy numerek na płycie "in hidding"... Płyta dobra.
Jedna z ciekawszych płytek. Co prawda słyszałem jedynie parę, a resztę tylko przesłuchiwałem bez szczególnego wsłuchiwania się, ale Yield strasznie mi się podoba. Oczywiście na pierwszym miejscu Brain of J. i No Way - te utwory mają dopiero powera ;]. Ze spokojniejszych to Faithfull i Given to fly. No i jeszcze Do the evolution. Jak przesłuchuję tą płytkę to mam taką moc, że aż chcę złapać gitarę i graać ;).
P.S. Dlatego ostatnio staram się jej nie słuchać, bo mam rękę w gipsie ;P
z Yield dla mnie to ciekawa sprawa.rok 1998. Od roku byłem na studiach. Inne miasto, inni ludzie. Jakos tak zapomniałem o Pearl Jam. I nagle po pięciu latach okazuje się że wszystkie kawałki dobrze znam. Jej magia polega na tym, że (tak jak w moim przypadku) nie słuchałem jej prawie wcale a i tak znalazła sobie miejsce w mojej głowie
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Uwielbiam :)
Ktos dobrze napisal ze plyta ktora ciezko polubic po pierwszym przesluchaniu. Uwazalam ja za najslabszą!!! Szok!!!
A teraz w swieta nie moge bez niej przezyc ;d;d
In hiding, pilate czy no way :):) Wiecej takich plyt
YIELD-nigdy bym nie powiedział,że to najcięższa płyta pearl jamu.Wręcz odwrotnie,że najbardziej delikatna, zmysłowa pomijając parę kawałków ,które są zagrane z wielkim wykopem.To kolejna płyta,która zajęła równorzędne miejsce po TEN.Choć nie było to tak odrazu.Jak w większości przypadków trzeba było się w nią dobrze wsłuchać.
Jak w większości przypadków trzeba było się w nią dobrze wsłuchać. [/quote]
Ja miałem dokładnie tak samo z tą płytą.Mineło sporo czasu zanim sie do niej pryzwyczaiłem,ale dzis jest to jeden z moich ulubionych albumów by Pearl Jam.Album jest taką swoistą kontynuacją No Code.Najbardziej podoba mi sie w nim to narastanie tempa w poszczegolnych utworach,takich jak Given to fly,Faithfull czy In hidding.Super płytka plus Zajebisty klip Do the evolution
Nie bijcie, ale dopiero dziś pierwszy raz ją przesłuchałem, chociaż wiele utworów kojarzyłem bez tego Naprawdę bardzo dobra płyta, coś nowego, a równocześnie i tak wprowadzającego w trans jak poprzedniczki (first of all do the evolution xD). Przeraża mnie strasznie Given to fly, przeraża to, że natychmiast przychodzi na myśl Going to California, czuję się dziwnie nie słysząc tej pięknej Plantowej końcówki co drugiego wersu "all my wine" itd.." Ciężko jest coś więcej powiedzieć. Ciężko jest ją porównać do pierwszych płyt, chociaż na pewno słucha się jej o wiele lżej niż np. Vs.
_________________ "Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
Dr. Gregory House
Yield to jedna z moich ulubionych płyt, a przy "do the evolutino" tracę kontakt ze światem rzeczywistym lubię w nim ten wściekły dialog gitar i głosu. Zgadzam sie z JAMIKiem, że najlepiej smakuje jesienią :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum