"Cash Cow"...tak składankę z rarytasami Nirvany/b-sajdami i coverami chciała nazwac wytwórnia sub-pop.Ostało sie jednak "Incesticide" i trzeba przyznać,że jest to zajebista płytka.
Stylistycznie płyte bym ocenił jako mix piosenek z beach'a i In utero nagrane w surowości tej pierwszej.
Płytke otwiera prosty bas Novoselica,który zwiastuje Dive,świetny jak na mój gust kawałek.Zaraz po nim jeden z hitów i obowiązkowych kawałków na koncertach Nirvany.Piosenka jest tak prosta,że aż czasem się człowiek zastanawia czemu taka zajebista,no ale Cobain napisał trza mu przyznać dobry tekst z fajnym przekazem w refrenie.
On nigdy nie krwawi i nigdy nie pieprzy bo ma pecha.Stain.Typowi bliczowski kawałek.Powinna być synem.Fajnie ujęty problem,wbrew pozorom typowy dla części facetów czyli "Syn to podstawa".Muzycznie dla mnie bez rewelacji.
Obróc się,spójrz kim jesteś? Ta piosenka mnie nie ruszała aż przeczytalem bardzo dokładnie tekst i uważam,że jest jednym z lepszych jakie Cobain napisał.Polecam przestudiowaniu tłumaczeń
Pora na dwa kowery...całuj usta molly,dla mnie trochę takie jak bin a son,czyli nic ciekawego.Zaraz po nim bardzo fajny kawałek.Zgadzam się z opinią ludzi,że Kurt śpiewa i brzmi jakby był poprostu szczęśliwy.Grohl wymiata oczywiście na perkusji.
Szybka wersja polly.Traci urok,dobre do pogo,ale to raczej nie do tego piosenka.Aprop[szybkości wykonań polly to polecam wykonanie z 5.12 z FTMBOW,które w moim odczuciu jest wyjebane w pięć kosmosów.
Beeswax,hmm...to jest dopiero schiza...tekst,z którego nic nie rozumiem,poza fragmentami z którymi się zgadzam o ile moje ograniczenie umożliwiło mi dobrze przetłumaczyć ten tekst.Kawałek bliczowaty bardzo ale to bardzo.Downer jest traktowany jako jedyna politycznie tekstowo piosenka Nirvany.Cobain wybrnął nieźle z tej tematyki jak na typa co olewa teksty i umniejsza ich znaczenie.
Mocny wstep i wokal w zwrotce trochę przypominający paranoje z negatywnej łajzy.Owoce morza to następny odrzut z pierwszej płyty Nirvany.
Hairspray queen...schiza jak 150? Taka szybsza wersja paper cut i zajebisty wokal.Aero cepelin to hołd dla zespołów ważnych dla Cobaina.Jak zagrac to sobie na gitarze to jest to wykorzystanie samych strun gitary i tylko 1 progu w ostanim chwycie tego "rifu".Ciekawa sprawa.
Big long now...ZAJEBISTA PIOSENKA...<Płacze> i dlaczego nie została nigdy zagrana live? Niby jest na bootlegach,ale wiem,bom sprawdził,że to lipa.Gdy się słucha np: Riding festiwal z 92 roku i ten pogłos na wokal plus super nagłośnienie bębnów Grohla to az czlowiek zapłacze prawdziwymi łzami,że ten kawąłek nie został zagrany.Dziwny tekst,ale muzyka super.Rif wiodący jest bardzo prosty,ale fajnie,że to nagranie ma tyle przestrzeni(coś a'la stylistyka Ten'a).Naprawde ogromna szkoda,bo Nirvana zbyt wiele koncertów miała dobrze nagłośniona by nie zagrać takiej perełki.
"Tętniak"..wiadomo.Jeden z hitów i niezbędników na koncertach.Orginalny wstep na samych strunach i potem już moc.
Album jest narpawdę zajebisty.ma w moim odczuciu kilka,może 1,2 słabych punktów.Polecam
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Incesticide jest zdecydowanie bardziej popowy i ugrzeczniony niż Bleach, ale taki tej płyty urok. Lubię bardzo i bardzo cenię. Dive mogłabym słuchać na okrągło, Sliver też świetny jest. Stain, tak jak Jamik napisał, jest chyba najbardziej bleachowskim utworem na tym albumie. Poza tym jeszcze porywa mnie Been a son, Son of a gun i Aneurysm. Są jeszcze niepokojące Aero Zeppelin, Turnaround i Big Long Now..Najsłabsze na płycie jest moim zdaniem Molly's Lips. Incesticide jest według mnie płytą dość dziwną, łączy różne style, różne emocje. Kiedyś słuchałam częściej, teraz od czasu do czasu, ale dzięki temu odbieram ją w sposób bardziej osobisty i wracam do niej z wielką przyjemnością.
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
ta płyta jest pomieszna. różne fazy. różne emocje. trzeba ja dobrze zrozumieć. bo każda piosenka to inna historia i inne uczucia przekazne przez ten sam mózg. moje ulubione piosenki to Stain i Downer
Cóż Incestiside to świetna płyta, mimo iż jest jakoby zbiorem niewykorzystanych na innych albumach piosenek. Ten longplay nie od razu mnie oczarował, ale stopniowo wgłębiając się w niego poznawałem jego uroki. Płytka ma czarujący klimat, a jej punktem kulminacyjnym jest dla mnie z pewnością piosenka Aneurysm. Ogólnie mówiąc jak każdy album Nirvany to Incestiside jest zaje**sty....
Obróc się,spójrz kim jesteś? Ta piosenka mnie nie ruszała aż przeczytalem bardzo dokładnie tekst i uważam,że jest jednym z lepszych jakie Cobain napisał.Polecam przestudiowaniu tłumaczeń
ekhm, wkradł sie tu mały błąd, JAMik "Turnaround" jest COVEREM więc Cobain raczej nie mógł napisać tego tekstu Oryginalnie gra to DEVO
_________________ I don't need anyone, don't need no mom and dad
Don't need no good advice, don't need no human rights
I got some news for you, don't even need you too
I got my time machine, got my 'lectronic dream
Przez długi czas zadawałam sobie pytanie, czy wolę In Utreo, czy Incesticide (ostatecznie padło na In Utero), ale Incesticide to jedna z moich ulubionych płyt nie tylko Nirvany, ale po prostu wszystkich, jakie znam. Taka trochę chaotyczna, bez żadnego głębszego zamysłu, z piosenkami powyrywanymi z kontekstu i starych taśm, ale pomimo to ma w sobie klimat, ktory niełatwo podrobić. Takie nieogładzone cacuszko.
_________________ I'll see you on the dark side of the moon!
miód ogólnie rzecz biorąc... najlepiej bierze mnie Stain - nie wiem, ale coś się ze mną dziwnego dzieje jak to słyszę.
A apropos Aneurysm - mam taką schizę, ale od pierwszego przesłuchania tego kawałka wstęp kojarzy mi się z "nurkującym" niemieckim Junkersem
Dive,Downer,Big long now najbardziej mi przypadły do gustu.
hiroszima napisał/a:
Incesticide jest zdecydowanie bardziej popowy
Popowy bo wytwórnia tego chciała, na tym etapie produkcji płyt na skale światową Kurt chciał wnieść więcej swojego przekonania punkowego przekonania. Płyta została nagrana ponownie w wersji bardzie popowej tak jak chciał tego Geffen Rcords,bo pop się lepiej sprzedawał od utworów Kurta Cobaina. Po Nevermind kolejna płyta według Kurta była nie wypałem... poszła bo trzeba z czegoś żyć...
_________________ AVE! ]:->
"Come as you are" Życie masz jedno...
:PEACE:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum