Co do waszych wcześniejszych wypowiedzi to "o gustach się nie dyskutuje" wiadomo że ktoś usłyszał 2-3 piosenki na YT i mówi że to najlepsze, a inna osoba oglądała DVD i usłyszymy od niej negującą opinię. Ten spór niema sensu, ale pragnę podkreślić że Unplugged MTV Nirvany w Nowym Jorku był i jest najbardziej znany. Gdy teraz usłyszymy słowo Unplugged to kojarzy nam się to z Nirvaną.
JAMik napisał/a:
zadziwia mnie niskie miejsce
Zgadza się mało osób się wypowiada ale cóż, nie każdy chce się wypowiedzieć na dany temat.
Co do mnie to najbardziej mi się podoba Uspokajająca acz czasem unosząca w przestworza nowa wersja "Lake of Fire" sadzę że nowa odsłona tego Coveru jest wg mnie naprawdę dobra i Kurt spowolni tempo i podkreślił niektóre momenty piosenki swoimi zdolnościami wokalnymi. Kurt w Tej piosence Tylko śpiewa. Resztę Wykonuje Prawdziwy zespół i autor tej piosenki Meat Puppets.
Zachęcam do obejrzenia DVD wszystkich, widać konwersacje Kurta z zespołem i widownia jam i wiele ciekawych rzeczy ukazuje inna stronę Kurta Cobaina.
_________________ AVE! ]:->
"Come as you are" Życie masz jedno...
:PEACE:
Rozgrzebuję stary temat, ale strasznie mnie korci. Nie umiem ocenić, ponieważ automatycznie porównuję to unplugged AiC. Na początku jest "Nutshell" i to mnie tak zmiękcza.
Layne jest wypalony od narkotyków. Kurt też, ale nie aż tak. Aż tak tego nie widać. Zdecydowanie w lepszej formie był. Nie wiem jak z psychiką. Ktoś się nie zgodzi?
A ja porównuję do unplugged PJ I też nie umiem ocenić ... oba koncerty wielbię z równym zaangażowaniem Choć bez wątpienia są skrajnie różne... PJ maksymalnie energetyczny, momentami przejmujący... Nirvana dokładnie na odwrót - bardzo klimatyczny, wręcz malancholijny z mocniejszymi momentami od czasu do czasu... I tak, gdzieś w głębi duszy, stale rozbrzmiewa mi unpluggedowy Black i State of love and trust Pearl Jamu, które przeplatają się z The man who sold the world i Jesus doesn't want me for the sunbeam w wykonaniu Nirvany... I to są zreszta moje dwa numery jeden tego koncertu. Potem Dumb, Polly, About a girl, Pennyroyal tea...
Ogólnie wszystkie wykonane wtedy utwory zdecydowanie bardziej wolę w wersji akustycznej niż oryginalnej, studyjnej wersji, czy też, w przypadku coverów, w wykonaniu pierwotnym. Ale ja ogólnie maniaczka koncertów "bezprądowych" jestem
Mistrzostwem świata dla mnie jest The man who sold the world, który to utwór już chyba nigdy nie skojarzy mi się inaczej jak z Nirvaną. Kurt zrobił zdecydowanie dobrze tej piosence ... podobnie jak Eddie Crazy Mary
Jeśli chodzi o koncery "bez prądu" to najbardziej cenie i najczęściej słucham AIC z 1996r....kiedys ogladalem caly koncert w TV, Layne....bez komentarzy...skrajny wyglad ale wokal najwyzszych lotow...
w przypadku Nirvany zakatowałem ten unplugged juz jako nastolatek...ale do czasu do czasu lubię do niego wrocic, też widzialem poszerzona wersję z TV....fajnie wyszlo, ale dobor utworow jakis taki za mało energetyczny...pozostaje niedosyt...dlaczego nie zgrali takiego Smells like teen spirt, czy Lithium? A może z In Utero taki "Rape me", czy "Heart shaped Box"? Dlaczego tego nie ma..zwlaszcza, że Kurt mial to do siebie, że ćwiczyl nowe kompozycje akustycznie....
No i PJ....kurde oni tego nigdy nie wydali tak jak ich koledzy z Nirvany czy AiC? Mialem cos na video...ale muzyka krązyła głownie w drugim obiegu...
Jak juz mowimy o PJ, to mialem kiedyś bootlega z 1995r. gdzieś z Kanady...duzo wersji akustycznych kawalkow z VS i Vitalogy..ktoś coś wie więcej, żaluję, że tego nie zgralem....
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
aliveinchains, Jak ty słyszysz Smells Like Teen Spirit czy Rape me w Wersji akustycznej to by było po prostu głupie . Utwory te mają swoja orginanalność i dobrze że nie usłyszymy ich w wersji akustycznej.
aliveinchains, Jak ty słyszysz Smells Like Teen Spirit czy Rape me w Wersji akustycznej to by było po prostu głupie . Utwory te mają swoja orginanalność i dobrze że nie usłyszymy ich w wersji akustycznej.
jest to wersja nagrana na demowce, tylko kurt i gitara, ale gdyby dolorzyc bas i perkusje trochę podciagnąć dzwięk..to by było coś zajebistego...
Nie rozumiem, dlaczego niby te utwory maja taaaka orginalnośc, że szarganiem świetosci byloby nagrywanie ich unplugged..wlasnie o to chodzi w tym cyklu...ja sobie nie wyobrazalem wcześniej usłyszec w wersji bez prądu takiego Sludge Factory AiC a jednak wyszło super..albo taki Blind Korna..sluchaleś?
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Myślę, że dlatego zabrakło takich hitów jak Teen Sprit czy Lithium, dlatego że Kurta (podobno!) irytowało to, że na każdym koncercie wszyscy chcieli usłyszeć głównie te piosenki i może dlatego nie wybrał ich na koncert unplugged.
no i dobrze, Smells i tak moim zdaniem jest jedną ze słabszych piosenek Nirvany, zepsułby klimat koncertu. myślę że repertuar był bardzo dobrze dobrany... mogliby dorzucić jeszcze 'Serve the servents'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum