Grunge Forum
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj  Download Nasze loga

Poprzedni temat :: Następny temat
Porcupine Tree - "Fear Of A Blank Planet" [2007]
Autor Wiadomość
Moth 
Fra Diavolo



Dołączył: 31 Sie 2006
Wysłany: 2007-07-27, 15:26   Porcupine Tree - "Fear Of A Blank Planet" [2007]



W tym roku, a konkretnie w kwietniu, światło dzienne ujrzała nowa płyta Jeżozwierzów -
Fear Of A Blank Planet. Cóż mogę powiedzieć o tym krążku. Na pewno nie jest rewolucją muzyczną, na pewno nie wytycza nowych ścieżek w takim graniu. To po prostu stare, dobre, solidne rockowanie, do jakiego przyzwyczaiło swoich fanów (w tym i mnie) Porcupine Tree. Nie ukrywam, że była to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie pozycji w tym roku i nie rozczarowałem się. Dostałem dokładnie to, co chciałem dostać.

Zwracając uwagę na kompozycję płyty, dla niezapoznanego z twórczością PT słuchacza, utwory z FOABP mogą wydać się potwornie długie i nużące, bowiem najkrótszy z kawałków liczy sobie 5min i 07sek, natomiast najdłuższy 17min i 42sek. Nie ma co jednak nastawiać się na rozwleczone kompozycje wciągające słuchacza w jakiś psychodeliczny wir, jak to miało miesce na najwcześniejszych dokonaniach Porcupine Tree. Tutaj wyraźnie słychać nową drogę, jaką obrał Wilson i spółka - zagrywki momentami oparte są na metalowych riffach, choć nie brak wcale w/w łamigłówek. Weźmy na ruszt najdłuższy kawałek - Anesthetize. Najpierw jest spokojnie, cicho, łagodnie - kształt muzyki można przyrównać do spokojnej tafli oceanu. Słuchacz zaczyna przysypiać, wciągając się w toń głębi gitar, basu i swingującej w tle perkusji... lecz w pewnej chwili czeka go gwałtowne przebudzenie za sprawą ostrego riffu i potężnych garów by znowu... przejść w iście popowy refren, który kończy się zupełnie niespodziewanie grzmiącą gitarą i podwójną stopą.

I tak jest przez całą płytę. Niezgłębiona przeplatanka, panowie z PT zdają się bawić ze słuchaczami, racząc ich teoretycznie spokojnym kawałkiem, by w pewnym momencie - zupełnie niespodziewanie - huknąć do ucha ciężko przesterowaną gitarą, wszystko okraszając popowym w swojej melodyjności refrenem.

Jeżeli nawiązać do warstwy tekstowej - która stoi jak zawsze - na bardzo wysokim poziomie, bez idiotycznych 'zapchajdziurek', które tak często pojawiają się na rockowych/metalowych albumach, stanowiac czasem tylko tło dla muzyki. Tutaj, pomimo tego iż pan Wilson nie odzwya się bardzo często, jak już zacznie śpiewać, to z sensem i wsłuchując się w słowa nie ma się wrażenia, że to tekst o kupie gówna. Sam wokal Wilsona jest tak samo miękki i nieskazitelnie idealny jak miało to miejsce dawniej. Nic się nie zmienił od czasów pierwszych płyt - i bardzo dobrze. Nad stronami wokalnymi PT mogę się zachwycać bez końca, więc zapewne wystarczy jak powiem, że to co wyczynia z głosem Wilson to miód na moje uszy... coś cudownego.

Podsumowując - kwiecień 2007 obdarzył fanów gitarowego grania solidną rockową pozycją w postaci najmłodszego dziecka Jeżozwierzów. Z całkowicie czystym sumieniem płytę Fear Of A Blank Planet stawiam na półce obok takich dokonań jak toolowa Aenima, alicjowaty Dirt, czy też redhotowate Blood Sugar Sex Magik. I nie chodzi tu o jakiś przełom, a o klasę, którą zespół prezentuje niezmiennie od bardzo długiego już czasu.
_________________




Your god is dead and no one cares . If there is a hell I'll see you there.
 
 
 
bdz 



Dołączyła: 23 Lis 2006
Skąd: ns
Wysłany: 2007-10-15, 16:41   

Ostatnio na okrągło słucham tej płyty. Właściwie zastanawiam się, co tu dodać jeszcze skoro Moth tak bardzo się o niej rozpisał :)

Moth napisał/a:
Anesthetize


Jak dla mnie najlepszy kawałek na tym krążku.
 
 
Rajca 
Ka'Nar



Dołączył: 04 Wrz 2007
Skąd: Kwidzyn
Wysłany: 2007-11-28, 11:04   

FOaBP bardzo ciekawy tekst i muzycznie jest pierwszorzędnie.
Anesthetize- pięknie złożony utwór. Prowadzący przez różne rejony. A to co się wyprawia w środku, miodek i miazga.
no i Sleep Together- bardzo, ale to bardzo ciekawa aranżacja. Jest piknie.
Ja pierdziele, tak słucham tej płyty i non stop wydaje mi się coraz to lepsza. Ta era rozpoczęta przez In Absentia, potem Deadwing i Fear to jest to coś. Tu czuję, że muzyka żyje.
 
 
BlueGold 
xD



Dołączył: 22 Lut 2008
Skąd: podlaskie
Wysłany: 2008-05-17, 20:02   

Tekst tytułowego utworu to arcydzieło. Prosty, skrajnie prawdziwy....

X-box is a god to me.
A finger on the switch.
My mother is a bitch,
My father gave up ever trying to talk to me.


PT cenie głównie za teksty i przekaz utworów. Jak dla mnie ta płyta jest zbyt poważna zbyt prawdziwa aby jej słuchać na co dzień. Przy niej trzeba usiąść i zastanowić się nad sensem wszystkiego :)
_________________
"Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
Dr. Gregory House
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga