No nie wiem, ja np. staram się zawsze pomagać, choćby w sytuacjach, gdy ktoś pyta o drogę, zresztą sama nieraz się zgubiłam, więc wiem, że to ważne, kiedy ktoś wskaże Ci drogę. Kiedyś pewien pan prosił o przeczytanie rozkładu jazdy pks, bo nie miał okularów i nic nie widział, nie mógł więc nic sprawdzić, znalazłam mu autobus, mam nadzieję, że z nerwów niczego nie pomieszałam! Zdarza mi się w takich sytuacjach nieco speszyć, co nie znaczy, że niechętnie pomagam.
Ogromnie lubię pomagać tym, przede wszystkim w takich drobnych sytuacjach. Ktoś o coś mnie poprosi na ulicy, coś przytrzymać, przeczytać, pomóc - bardzo chętnie, bo na poważną pomoc typu wolontariat mnie nie stać, nie czuję się na siłach (a szkoda).
Druga sprawa- staram się nie pomagać cwaniaczkom, których nie toleruję bo są na co dzień gburami, a którzy w potrzebie nie mają oporów o proszenie o pomoc. fuck off! :)
Druga sprawa- staram się nie pomagać cwaniaczkom, których nie toleruję bo są na co dzień gburami, a którzy w potrzebie nie mają oporów o proszenie o pomoc. fuck off! :)
Druga sprawa- staram się nie pomagać cwaniaczkom, których nie toleruję bo są na co dzień gburami, a którzy w potrzebie nie mają oporów o proszenie o pomoc. fuck off! :)
Ostatnio, a właściwie już trochę temu, na dworcu, nieładnym dworcu siedziałam sobie z koleżanką, tą, o której opowiadałam już dziś w innym temacie, że niby inne światy, no i nagle spostrzegłam kobietę z przedziwną wadą, chodziła tak strasznie dziwnie, aż odchylała się zupełnie do tyłu z każdym postawionym krokiem. Jej. Chciałam podzielić się tym z tą koleżanką. Mówiłam, że zaraz powinna się tu zbliżyć i zastanawiałam się dokąd jedzie. Jednak myślałam, że ma normalne życie. Rodzinę, dom, pracę. Okazało się po chwili, że chodziła po dworcu i grzebała po koszach na śmieci. Nie miałam żadnego jedzenia przy sobie, ale wiedziałam, że koleżanka ma, bo sama chwilę wcześniej o tym wspominała. Zaproponowałam, że co, może podejść i dać tej kobiecie kanapkę. Czego w końcu jak nie jedzenia może szukać po śmietnikach? Speszyła się. Powiedziała, żebym ja podeszła. Że w porządku, ale jednak żebym ja. Pomyślałam. O rany? Serio ja? Ale to była sekunda, w drugiej już trzymałam tę kanapkę i wręczałam ją kobiecie. Dziękuję, dziękuję, naprawdę, szczęść wam Boże, dziewczynki. Niech wam Bóg błogosławi. Bezzębny uśmiech. A macie może 50gr? Znalazło się i 2zł. Choć tyle. Kolejne podziękowania. Uśmiechy. Biedna kobieta. Paskudny świat. Musimy ufać. I żyć. Do przodu, do przodu, do przodu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum