Albo nie, albo ja takich nie spotkałam (osobiście oczywiście) :)
w sumie masz rację, za bardzo uogólniłam, też takich nie spotkałam osobiście, za to na forum naliczyłam się nas już 3, co dodaje mi wiary i otuchy, podnosi na duchu; świadomość, że gdzieś tam, w różnych zakątkach Polski istnieją ludzie o takich samych pragnieniach : )
za to na forum naliczyłam się nas już 3, co dodaje mi wiary i otuchy, podnosi na duchu; świadomość, że gdzieś tam, w różnych zakątkach Polski istnieją ludzie o takich samych pragnieniach : )
Racja. To naprawdę pocieszające, szczególnie że nie obcuję z takimi ludźmi na codzień. A kto wie, może kiedyś się gdzieś natkniemy na siebie ;)
Ja od 7 lat na stopa jeżdżę. Głównie z oszczędności - przyznaję, a poza tym lubię to, naprawdę to lubię... Trasa Sianów - Trójmiasto to już nagminnie. Na koncerty głównie. W sobotę byłam, 5.11 też się wybieram w ten sposób...
I też marzę, o życiu bez kredytów...
_________________ Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem,
choć nie będzie to pewnie myśl złota:
Najpiękniejszą muzyką przed snem,
jest mruczenie szczęśliwego kota
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij drzwiami obrotowymi!
Ja mam masę marzeń i mimo to, że wątpię, żeby którekolwiek się spełniło, to czasami fajnie tak pomarzyć, ot tak po prostu ;)
Jak pewnie każdy, chciałabym mieć drugą połówkę.
Oczywiście chciałabym nauczyć się śpiewać i grać na gitarze, zebrać ludzi o mniej więcej takim samym guście muzycznym i założyć zespół..ech, te marzenia..
No i chciałabym być trochę mądrzejsza i ładniejsza
W dzieciństwie jak każdy, chciałam zostać "kimś", zaczynając od pielengniarki, kosmonautki, sprzedawczyni, nauczycielki.. Wieczorami uwielbiałam marzyć, o tym, że kiedyś wygram dużo kasy i wybuduję ogromny dom. Był okres w którym co noc wyobrażałam sobie jak będzie wyglądała ta willa, ah piękna była! Cholernie piękna! Jako dziecko miałam cholernie bujną wyobraźnie, do teraz mi pozostało. :D
Ostatnimi ze spełnionych marzeń było na pewno dostanie się do wymarzonej szkoły, spotkanie przyjaciół, których nie widziałam x lat, powrót do harcerstwa, nauka gry na gitarze akustycznej, kupienie basu, nauka surfingu, wakacyjny wyjazd w góry...
Do listy moich obszernych marzeń brakuje mi jeszcze: odrobiny miłości, skoku ze spadochronem, zdania wszystkich klas w liceum, dostania się na politologię, a później na stosunki międzynarodowe, opcją b zapewne będzie prawo, bądź psychologia, zostanie morsem ( chyba uda się tej zimy!), pojechanie na biegun południowy, a także do Żarnowca, chciałabym w końcu zakupić jakiś porządny aparat ( święta niedługo! ), zobaczyć moją chrześniaczkę, która przyjdzie na świat za niecałe 2 miesiące..
Uwierzcie mi, cholernie dużo tego. Nie jestem typem osoby, która siedzi na dupie i nie rusza się w kierunku spełniania marzeń. c:
_________________ "Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa... Życie pierdoli nas wszystkich." K. Cobain
No więc tak, jako że nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa to napisze swoje teraźniejsze marzenia.
1.
Moim największym marzeniem jest żyć jako muzyk, w zespole, grać koncerty, jeździć w trasy, czasami mówię że jak wydam płytę to mogę umrzeć.
Ale nie chciałbym być kimś bardzo sławnym i potem oberwać w głowę.
Troche słabo, że kosztem starań do spełniania tego marzenia jest spierdolenie szkoły (Wykształcenie nie za bardzo mnie obchodzi, ale warto by było zdać tą maturę, chociażby w CKU).
2.
Kupić sobie gitarę basową. Bardzo lubie bas w piosenkach, napaliłem się na to.
3.
Zamieszkać w domku, sam albo z kimś, i zrobić salkę prób, wstawić perkusję, wzmacniacze itp., i móc hałasować całe dnie.
4.
Mieć najlepszego przyjaciela, z którym da się o wszystkim pogadać, naturalnie zachowywać itp. (Mam takiego, ale sądzę, że to jeszcze nie to o czym marzę, potrzeba więcej czasu na rozwinięcie naszej relacji)
Ale tak, taki przyjaciel, a nawet grono przyjaciół, jak z filmu, razem mieszkających, by było cudnie.
oj, potrzebują czy nie potrzebują, w każdym bądź razie czasem za dużo narzekają bo w życiu są (naprawdę ;p ) ważniejsze problemy niż "bycie ładnym".
Święte słowa! Piękna buźka w końcu zniknie. Nikt nie jest wiecznie młody i piękny, więc tutaj nie ma co narzekać.
A co do tematu... Moim marzeniem jest dostanie się do wymarzonej szkoły i wyprowadzka z mojego miasta. Poza tym marzę też o pójściu na koncert Pearl Jamu, czy też Alice In Chains. Chciałabym również kupić i nauczyć się grać perkusji. No i to tyle z marzeń realnych.
Chciałabym też kiedyś zbudować wehikuł czasu i cofnąć się o kilkanaście-kilkadziesiąt lat wstecz... Zobaczyć na żywo koncert AiC z Layne'm i Mike'm, The Doors z Jimem Morrisonem, Republiki z Grześkiem Ciechowskim, Drowning Pool z Dave'm Williamsem itd. Ale o tym to można tylko pomarzyć, niestety. :)
_________________ – (...) Miłość jest jak morderca. Wcale nie jest ślepa. To kanibal o wyjątkowo ostrym wzroku. Przypomina wiecznie głodnego owada.
– A co jada? (...)
– Przyjaźń.
Masz rację Nev. Najlepiej usiąść i się użalać nad sobą nic nie robiąc i swoją urodą pisząc o tym sto postów w internecie ;) Lua ma rację. Czyny a nie słowa, weź ty się w końcu w garść.
SickOfLifee napisał/a:
Chciałabym również kupić i nauczyć się grać perkusji.
O ja dokładnie to samo, mam jakieś zboczenie na punkcie perkusji, na gitarze gram tak że aż szkoda gadać bo po prostu nie czuję tej mocy, a jak raz przysiadłam do perkusji to nie chciałam za skarby zejść
Consi, miałem w swoim życiu przygodę z perkusją. Wraz z koleżanką i kolegą przez przypadek przechodziliśmy obok kościoła Zielono-świątkowego i postanowiliśmy sobie tam wejść, od tak dla beki. Nawet sobie nie wyobrażasz jakie mieliśmy zdziwione miny jak zobaczyliśmy, że tam są instrumenty jak w profesjonalnym zespole :D Następnego dnia koleżanka wyczytała na ich stronie, że uczą gry na instrumencie ;O Przez mniej więcej 2 miesiące po 1 godzince w tygodniu miałem lekcje za free :D Potem koleś chciał brać pieniążki, a że ja na gitarze już grałem, to doszedłem do wniosku, że mi to nie potrzebne, chyba, że miałbym w dalszym ciągu za darmo :D
Jeżeli ci zależy to polecam abyś poszukała u siebie takiego kościoła, może też trafią ci się darmowe lekcje :D A tak z czasem będziesz mogła sobie zbierać na perkusje, biorąc pod uwagę, że prawie na nic nie wydawałabyś pieniędzy w ciągu tygodnia, to powiedzmy, że 20 zł tygodniowo by wpadało do kieszeni :) W takim tempie w ciągu roku już mogłabyś kupić jakiś używany sprzęcior, w każdy razie zapewne twoi rodzice pomogli by ci w zrealizowaniu marzenia i by na pewno jakieś drobne dorzucili :)
KerryKing, o kurczę pamiętam że u mnie w którymś kościele (ojców Bernardynów chyba) było coś takiego, zobaczę nawet czy jeszcze jest, albo mój kolega chyba ma coś podobnego :') Zamierzam w przyszłe wakacje (jako że to 4 miesiące ) iść do pracy i wtedy zarobić i zobaczyć jak to będzie, bo mama mi raczej nie może pomóc w takich wypadkach ;)
Jedyne co mnie hamuje to gdzie ja to wstawię skoro mam mieszkanie w bloku na 10 piętrze i 50m2 sąsiedzi by mnie eksmitowali :D
hmm, mnie by rodzice z domu wyrzucili, gdybym miała perkusję, i jej używała, tak w każdym razie stwierdzili, kiedy zaproponowałam im, żeby mi perkusję kupili na święta. toteż, żeby żyć, postanowiłam zakupić bass, w czym nieco przeszkadza fakt, że co uzbieram do dwustu, to wydam stówę. może kiedyś...
na razie, o czymkolwiek nie marzę, myślę sobie, "może kiedyś".
_________________ take it easy baby,
take it as it comes..
so I've decided what I'm gonna do now, so I'm packing my bags for the misty mountains, where the spirits go now, over the hills where the spirits fly, ooh. i really don't know.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum