Zdarza wam się marzyć o czyms? Może macie jakieś skryte marzenia którymi moglibyscie się podzielić na forum, może jakieś się spełniły? Te małe i te raczej nierealne...
Ja w dzieciństwie marzyłem by zostać piosenkarzem, piłkarzem, pilotem, policjantem, kosmonautą, czarodziejem :D, być biznesmenem, oligarchą, mieć dom na Hawajach, wille, pałace, itd potrafiłem wyobraźnię rozwinąc i rozbujać we wszystkich niemal kierunkach.
Nabierając więcej latek człowiek jednak częściej stara się twardo stąpać po ziemi a marzenia raczej selektywne, w miarę możliwości możliwe do zrealizowania, co nie znaczy że pozbywa się całkowicie czegoś co jest bardzo trudne do zrealizowania.
Moje marzenia spełnione to na pewno praca, kupowanie rzeczy na które mnie kiedyś nie było stać i ile rodzice nie byli nad wyraz hojni, strzelanie z broni palnej P-83, Glock, MP5, Mossberg (o ten najpoteżniejszy jaki miałem), BRNO II, Kałasznikow.
Chyba większych marzeń z dzieciństwa nie spełniłem, z późniejszych to zapewne koncert Pearl Jam, bycie na meczu Reprezentacji Polski czy Lecha Poznań.
Kolejne marzenia - jeździć konno to marzenie spełnione częściowo bo jeździć a umiec naprawdę jeździć to cała różnica. W ogóle obcować w jakiś tam sposób z końmi na codzień to była zajebista sprawa. Dobra bo post zmierza samochwalnie do finału, wróćmy więc do tego co chciałbym osiągnąć, o czym marzę.
Marzę o jednej fantastycznej dla mnie dziewczynie która jest bardzo blisko, a jednak tak daleko jeszcze (wszystko się popsuło łee). Marzę o zrobieniu prawka, bo skoncentrowałem się na rzeczach abstrakcyjnych pozwolenia na posiadanie broni itp a szydera że prawka nie mam (może na wakacjach). Mażę o tym by mieszkać gdzieś w górach w domku w zaciszu, z widokiem na wodospad i dziką przyrodę - obojętnie gdzie znajdę to miejsce.
Marzę tez o motorze, chciałbym sobie Harleya kupić albo Ducati nie zapominając o aucie terenowym marki Nissan (wystarczy Nissan) plus Porsche bez dachu, stadnina z przewagą koni angielskich, koncert Guns N Roses w słynnym składzie (a przynajmniej ze Slashem) ponownie w Polsce, zdobycie przez Lecha Mistrzostwa Polski i co śmiesznie nierealne Ligi Mistrzów :P
Może tyle, bo zacznę bujać w obłokach a to raczej nie wskazane, acha może dodam że warto by było zakończyć studia z jakims tytułem magistra czy coś :P
O! Jaki przyjemny temat! Wprawdzie większość moich marzeń – tych z dzieciństwa i teraźniejszych to sfera fantasy, ale…zawsze można się podzielić.
Jako mała dziewczynka zawsze chciałam:
-być jakąś super bohaterką, ratować świat przed zagładą, ludzi przed ludźmi itp.
-spotkać dobre duszki, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić, coś typu Kacper itp.:P
-mieć czarodziejski kamyk, dzięki, któremu mogłabym pomagać innym (to motyw z jakiegoś filmu)
-jako przyjaciela mieć: jednorożca, calineczkę, elfa, anioła
-mieszkać w lesie z krasnalami
-rozmawiać ze zwierzętami (Eeeee..to mam do dzisiaj)
-mieć skrzydła, oczywiście po to, żeby latać (to też)
-spotkać dinozaury
Jeszcze jako dziecku z podstawówki, marzyło mi się obejrzenie jakiegokolwiek meczu na żywo i tak oto Stadio Olimpico przywitało mnie kilkakrotnie. Także jedno marzenie zaliczone! Mogę tu jeszcze doliczyć studia – teraz już wiem, że jest to strzał w 10, zarówno kierunek, jak i miasto.
Teraz marzę o wyprawie do Ameryki (oczywiście ten obszar interesuje mnie tylko i wyłącznie ze względu na Indian), marzę o tym by pokonać swoje lęki, marzę o szczęściu dla mojego kuzyna, marzę o tym, żeby życie, chociaż częściowo było takie jak dawniej, marzę o tym, by znaleźć prawdziwego przyjaciela…
[reszty nie będę wymieniać, bo niektórzy mogą zmienić o mnie zdanie xD]
Niejednokrotnie, w czasach męki i udręki moim jedynym marzeniem pozostaje (jak to śpiewał pan z Acceptu):
“All I wanna do
Is to shed my skin
And leave it all behind” :D
_________________ Io sono il Lupo, impronte sulla neve, impronte presto cancellate...
...bue bue bue...
...ja nic nie wiem...nie mam nic do powiedzenia...
Moim marzeniem na dzien dzisiejszy to praca w zawodzie, bo kurcze, jak to się nie pełni to się pochlastam;) Jeszze zeby w Polsce, to full wypas. A poza tym, to nie lubie marzyc;)
Cytat:
W ogóle obcować w jakiś tam sposób z końmi na codzień to była zajebista sprawa
jak dla mnie marzenie ma dwie strony-dobrą i złą. dobra-można sobie wyobrażać pewne miłe rzeczy ^^, zła-często są one nie do spełnienia ;)
jak byłam mała mała (no, mniejsza niż jestem teraz ;P) to marzyłam o:
-domu w Nowym Jorku
-spotkaniu pegaza i skrzatów
-mieć taką kredkę jak w książce "Karolcia" czy coś takiego ;P
-mieć mnóstwo fajnych ciuchów xD
teraz marzę o tym żeby:
-jakoś GO poznać <3
-poukładały mi się sprawy z "przyjaciółmi"
-odwiedzić Włochy, Hiszpanię, Portugalię, Brazylię i Anglię
-mieć zawsze dobre oceny
-być kimś w przyszłości
-znaleźć kiedyś dobrą pracę
-mieć lepsze stosunki z rodziną
-mieć nową komórkę (moja aktualna co chwilę się tnie)
-nowy komp (ten już ledwo dyszy)
-być bardziej śmiałą
-mieć własny pokój (niestety nie jest mi to dane :( )
...mam jeszcze dużo, aktualnie nie pamiętam wszystkiego ;)
Ja z tych uparciuchów co postanawiają swoje marzenia zawsze zrealizować, i czepiają sie póki im się nie uda;)
Pamiętam czasy jak strasznie chciałam mieć gitare elektryczną. Ojj tak, taką lepszą gitare elektryczną. Teraz mam, jestem z niej bardzo zadowolona. Kolejnym marzeniem było granie w rockowym zespole, ale z facetami, a nie jakieś feministyczne przyśpiewki. Teraz to mam, mimo że kobiety są zawsze dziwnie oceniane. A teraz? Chciałabym zagrać koncert, ale taki większy. Chciałabym popłynąć przez całe mazury jako kapitan jakiegoś jachtu większego troche (i mam zamiar to w tym roku zrobić).No i chciałabym skończyć studia które mi będą dawały satysfakcje, a to już najtrudniej. Ciężko mnie zadowolić
Dziecięce marzenia? wiadomo, chciałam być przede wszystkim....fryzjerką. Było,mineło.
O i jedno takie największe. Być zadowolonej z siebie,swoich racji,swoich poglądów.
Największym marzeniem jakie mam to znaleźć sobie kogoś bardzo bliskiego. Wtedy już nic innego się nie liczy, czas się zatrzymuje a świat staje się kolorowy. Ech...
Kilka innych pobocznych marzeń:
- Latanie - zawsze chciałem wzbić się w powietrze, chociaż na moment i niezależnie czym. Gdy mi się to już udało na zlocie konstrukcji amatorskich to chwila lotu za która dalem całą moją kase była jedna z najpiękniejszych chwil.
- Rozbicie się na jakiejś wyspie - chciałbym mieszkać na wyspie, gdzie nie było by nic co jest związane z ludzmi. Taka najbardziej naturalna i zapomniana wysepka. Cudo!
To dwa dobre marzenia, a teraz te które nie koniecznie są dobre (zalezy jak na to spojrzeć).
- Wojna - chciałbym brać udział w jakiejś wojnie, nie zależy mi bardzo żeby w niej przeżyc. Poprostu.
- Życie w świecie postnuklearnym - walka o wszystko i pustynny wyścig szczurów ze starym gnatem na plecach ;) Za duzo Fallouta ? ;p
- Śmierć w epicentrum wybuchu atomowego - alternatywa dla poprzedniego marzenia. Szybka i bezbolesna śmierć.
Bycie totalnie niezaleznym od pieniedzy, od ludzi od obowiazków - mysle ze to by się spełniło na wyspie ;) Mam duzo innych marzen, ale te nie nadają sie na to forum ;p ;p
Jednak, aby marzenia się spełniły nie wolno o nich mówić nikomu ;) To taka przestroga ode mnie :]
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Najwieksze marzenie...chcialabym mieć prawdziwego przyjaciela, z ktorym bym sie zgadzala , przy ktorym czulabym sie swobodnie , ktoremu moglabym pomagac, ktory zawsze moglby sie ze mna spotkac...z ktorym moglabym sluchac ukochanej muzyki, spiewac, tanczyc, pić...tak żyć po prostu.
Swoja droga do niedawna myslalam,ze mam kogos takiego, aczkolwiek najwidoczniej mylilam sie.
Chcialabym życ, kurcze! Tak pieknei bez pieniędzy (;O), z muzyką i ludżmi,ukochanymi!
No i muzyka, muzyka, muzyka, robić ją, czynić ją, twoarzyc...tak bardz zawsze tego chcialam. Ale podobno marzenia się spełniają.:) No...nie smie w to nawet watpic...w koncu zobaczylam,usłyszałam na żywo Pearl Jam. Jak narazie to najwspanialsza rzecz jaka mi sie w zyciu przytrafila.:)
Cytat:
-mieć taką kredkę jak w książce "Karolcia" czy coś takiego ;P
I tak na marginesie, to 'Karolcia' miała magiczny koralik z tego co pamietam.:D A kredka-to moze w zaczarowanym ołówku.;)
_________________ I know I was born, and I know that I'll Die
The in-between is mine
I am Mine
Najwieksze marzenie...chcialabym mieć prawdziwego przyjaciela, z ktorym bym sie zgadzala , przy ktorym czulabym sie swobodnie , ktoremu moglabym pomagac, ktory zawsze moglby sie ze mna spotkac...z ktorym moglabym sluchac ukochanej muzyki, spiewac, tanczyc, pić...tak żyć po prostu.
też o tym marzę. i tego teraz najbardziej potrzebuję. muszę się męczyć z mym obecnym stanem jeszcze rok, mam nadzieję że znajdę kogoś takiego w nowej szkole ;]
i na razie marzę o zwiększeniu budżetu bo mam różne zapotrzebowania teraz ;P ale mogę sobie tylko pomarzyć ;PPP
Jednak, aby marzenia się spełniły nie wolno o nich mówić nikomu ;) To taka przestroga ode mnie :]
No własnie, Tata tak zawsze mówił. Ale - MARZENIA SIĘ SPEŁNIAAAAJĄ! (Tylko mocno, mocno, mocno w nie wierz!) Przynajmniej wg Majki. ;)
A ja bym chciała, a ja bym chciała, chciała... Tak patrząc na moje marzenia z punktu widzenia przyrodnika, to mam bardzo motoryzacyjne marzenia. Jednym z nich jest prawo jazdy kategorii A (skoro już jestem mistrzem kierownicy ;> ) oraz posiadanie prawdopodobnie jakiegoś Suzuki (jeśli lepszego nie wymyślą, to jaką Hayabusę. ), a to prawdopodobnie będzie mogło się spełnić dopiero po ukończeniu 24 roku życia. A inne marzenia - kilka mi się spełniło, na realizację następnych oczekuję. ;]
Hmmm...wyzdrowieć z tego obłędu i uzależnienia pewną osobą, i naprawić tę przyjaźń którą zniszczyłam swoimi kłamstwami, bo mam tylko Jego.
Z tych mnie ważnych....Bardzo bym chciała żeby kolega oddał mi glocka ktorego pozyczyl w cholere czasu temu, bo bez ASG jestem martwa xD
Pojechać na Metallice mimo wszystko, będe walczyć do konca, bo wiem ze z moim szczesciem zalapie sie na bilet 2 razy drozszy w przeddzien koncertu xD
Spotkac ludzi ktorzy urozmaicą mi zycie , zabrać się za Stairway to heaven i skonczyc z papierosami o !
_________________ Never thought you'd fuck with my brain
*
Dance me to the end of love...
Piosenki nie kłamią! Marzenia się naprawdę spełniają! Wczoraj, a w zasadzie to dziś nad ranem widziałam spadającą gwiazdkę... dla jaj sobie coś zażyczyłam i... się SPEŁNIŁO ale na razie tylko po części! druga część będzie jutro więc nie mogę zdradzić!
Oj tak, w dzieciństwie to się marzyło a marzyło... Swojego czasu miałem być naukowcem który odmieni oblicze świata :D.
Obecnie marzenia mam raczej muzyczne. Marzyłem o gitarce - już mam. O zespole - już mam. Teraz marzę o tym żeby kiedyś zagrać na scenie. I żeby ktoś kiedyś usłyszał coś mojego i stwierdził "tak, to jest fajne". Żeby to co robię komuś kiedyś pomogło, żebym nie przeminął nic nie pozostawiając po sobie na tym świecie.
W sumie takie idealistyczne.
O ale mam jedno takie super marzenie i napewno kiedyś je spełnię. Chciałbym pewnego dnia się obudzić, wziąć gitarę, kasę na bilet do jakiegoś odległego miasta w jedną stronę, pojechać tak o bez przygotowania i grać tam na ulicy zarabiając na nocleg/powrót. Taki powiedzmy zew muzyczny :D. To musi być cudowne.
Pozdrawiam! ;)
Cel i marzenie - priorytet. Spłacam kredyt za kredytem plus raty i niewiele zostaje dla siebie. Jak grudzień wytrzymam i opłacę drugą ratę za szkołę (3 semestr) to od stycznia będzie naprawdę sporo do zrobienia.
tak sobie myślę że pół roku mi wystarczyło na to by zmienić swoje priorytety, ale konczy się ten rok i jestem zadowolony z tego co się udało - naprawdę! Bo o porażkach nie ma co pisać.
Jedno na co czekam z niecierpliwością to noworoczne newsy odnośnie koncertów, i pytania - kto, co i gdzie? Masakraaa :P
Taaa. I Mikołaj istnieje.
Marzenia mam trzy zasadnicze: 1. Norwegia 2. żeby nie wkurzała tak przepaść między tym co chcę, a tym co muszę 3. żeby najbliżsi byli cali i zdrowi.
Gdzie te czasy, kiedy marzyło się o lalce Barbi albo Lego klockach...
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
[Gdzie te czasy, kiedy marzyło się o lalce Barbi albo Lego klockach...
hah, no właśnie... teraz to ja marzę o podstawowych rzeczach: znalezieniu sobie 2 połówki co bym się z nią dobrze dogadywała ;) banalnie brzmi, a jakie trudne do spełnienia :D
a ze spraw takiej mniejszej wagi to marzę o tym, żeby temperatura podczas zimy nie spadała poniżej zera :P
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum