Wysłany: 2006-07-25, 23:17 Co myślicie na temat wiary?
Witam. Od dawna mnie interesuje jak to jest z wiarą, w grunge'u. Ja osobiście wychodze z założenia, że Bóg moze i jest, może i nie, czasami mam ataki ateizmu, a czasami wiara to jedyne na czym moge polegać. Jak to jest z Wami ?
_________________ a ja dusze się powietrzem... dusze się powietrzem.... dusze się powietrzem... dusze sie!!
Wiara w to iż zostaliśmy stworzeni aby swym zyciem na ziemi udowodnic ze jestesmy godni po smierci do zycia wiecznego w przyszlym (kolejnym) swiecie pomaga nam byc lepszymi ludzmi. Mi pomaga, staram sie.. to dobrze.
Jesli ktos rowniez sie stara.. ale z innego powodu to tez dobrze. Religii, wierzeń jest bardzo wiele i nie osmiele sie twierdzic ze moja jest lepsza od innej, kazda jest dobra jesli pozwala stawac nam sie lepszymi, dojrzalszymi. To twoj wybor i tylko twoj jaka droge wybierzesz.
_________________ Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
Moim zdaniem mądrzy ludzie wymyslili boga, zeby inni ludzie mniej sie zabijali, dali datki itd. w egipcie na zacmienie slonca tez oszukiwano poddanych.
ktoś to opisał jako opium dla mas i ja się tego trzymam.
Czy jestem ateistą? Nie i tak bo wieże w jezusa, ale nie w boga...
Czy wieze w niebo? Tak ale jako wartosc symboliczną
czy wieze w cudy? jasne, wieze w ufo wieze w duchy wieze w trójkąt. Jestem tylko czlowiekiem.
Też zaliczam się do grona ateistów....uważam że coś napewno nadprzyrodzonego istnieje ale niewiem czy to koniecznie Bóg, wierze że piekło i niebo znajduje się na ziemi, to co przeżywamy przechodzimy, szczeście i smutki...wierze w reinkarnacje...
Może za pare lat dojde do wniosku że moje życie jest puste i ze tylko jak uwierze w Boga to nabierze sensu ale narazie się na to niezanosi....
_________________ ..Niechce Cię truć pigułkami ze snu...
Ja wierze w Boga, wierze, że ktoś czuwa nad światem i nad ludzmi, chociaż niekoniecznie musi to być w takiej formie jak opowiada o tym Biblia. Wiara pomaga mi w życiu. Uważam, że każda wiara jest dobra, każda, która nakłania nas do bycia dobrymi ludzmi.
_________________ Nie próbuj mnie uczyć swoich tez
Kiedy mówić "tak" - kiedy mówić "nie"
Nie prowadź do reguł bram
Nie każ żyć jak każe plan
ja jestem ateista byc moze istnieje cos nadprzyrodzonego ale nie wierze zeby to był bog no przynajmniej taki jaki opisuje biblia idealny swiat mamy byc dobrzy na ziemi bo jak nie to trafimy do piekla osobiscie w takie coas nie wierze ale zyciem kazdego z nas cos kieruje moga byc to rozne powody dla niektorych moze byc to bog a dla innych hmmm cos bardziej przyziemnego
_________________ She dreams in color,she dreams in red can't find a better man .....
zyciem kazdego z nas cos kieruje..dla innych hmmm cos bardziej przyziemnego
i tak sie dzieje.. klamstwo, obluda, przemoc.. tym sie kieruja inni, brak wartosci = brak zasad.. zyjemy obok siebie (my ludzie), jedni bogaci wewnetrznie, duchowo inni prosci, skoncentrowani na sobie i swoich potrzebach, czysta konsumpcja , kto na tym traci (zyskuje) wiecej odpowiedziec moze sobie kazdy z osobna. the choice is yours !!
_________________ Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
Wiara to fajne coś pomaga nam przetrwać, żyć, mażyć śnić. Wiara w boga? Hmmm, o ile on istnieje, oczywiscie jako dla nas katolików tylko jeden to chyba dobrze wykonuje swoje zadanie. My ludzie potrzebojemy takich jak on. Musimy mieć kogoś w kogo wierzymy choć nie widzieliśmy go ani razu. Choć tak naprawdę nie jeden już go spodkał z nas? czyż nie? Oczywiście to następny pokręcony temat na który można by rozmawiać godzinami i nic z tego. Wiara jest potrzebna czy w boga czy w ADMINÓW czy w co sobie tam chcecie wierzyć. Mi pomaga w przenoszeniu gór! i wierzę, wierzę i wierzę...
Mniej lub bardziej odczuwamy obecność Boga w naszym zyciu. Jedni wierzą, bo tak ich nauczono, inni bo pragną, potrzebują, czuja bliskość. Lepiej nie mylić wiary z religią. Mieszanie sakrum i profanum źle wyszło.
Kurcze! Tak pomysleć z naukowego punktu widzenia o ewolucji wedłóg Darwina, rozwoju człowieka, kształtowaniu się ziemi... A z drugiej strony Bóg. Ogromna liczba ludzi wierzy w Boga, obojetne jakie by nosił imię. Masowa 'fata morgana', sen, czary mary czy coś podobnego? Cos w tym musi być, choć nie widzę, ale wierzę.
_________________ "Jedno wam powiem, życie idioty to nie jest bułka z masłem"
Hmm... nigdy nie wypowiadałam się na temat tego, w co wierzę. nie wiem na ile sprawnie i składnie mi to wyjdzie. Przeszłam przez różne sposoby myślenia, teraz wydaje mi się, że to nie jest nic innego jak duchowe dojrzewanie.
Zgadzam się z Hookiem, religia motywuje do bycia lepszym człowiekiem, do ciągłych starań w rozumieniu świata, do podejmowania kolejnych prób. Hmm.. wiara jest tym, co stawia przed ludźmi wymagania...
Osobiście wydaje mi się, że ktoś czuwa i opiekuje się ludźmi. Jest naprawdę wiele "cudów dnia powszeniego", trzeba tylko umieć to zauważać i doceniać. Przesłanie Jezusa uwazam za niesamowicie wartościowe.
Jesli chodzi o inne wyznania to interesuję się trochę hinduizmem, braminizmem, buddyzmem... Przekonania religijne to osobiste i indywidualne zagadnienie, nikt nie powinien być za to szykanowany.
Czymś co mi przeszkadza jest posługiwanie się religią do własnych celów, do głoszenia populizmu i szerzenia propagandy. Dlatego nie jestem do końca przekonana co do zorganizowanej religii, chodzenia do kościoła itp. Przyznam się, że często nieco inaczej interpretuję słowa Biblii niż Xiądz Ale jak już powiedziałam, to kwestia indywidualnego wyboru.
Ostatnio zmieniony przez Meredith 2006-11-20, 21:40, w całości zmieniany 1 raz
Wolter kiedyś powiedział, że jeśli nie ma Boga, to należałoby go wymyślić. Chodzi tu o to, że człowiek z natury ma potrzebę wiary w cokolwiek, w coś, co wyjaśni rzeczy niewyjaśnione, coś, co będzie go podtrzymywać na duchu, kiedy będzie w dołku. Nawet ateista wierzy - wierzy w potęgę umysłu ludzkiego. Jeśli chodzi o mnie, to staram się postępować w zgodzie ze sobą z nadzieją, że jest to dobre. Bo dobro to szerokie pojęcie. Dla każdego znaczy coś innego. Wszystkie kodeksy, prawa... boskie(?) są wg mnie niepotrzebne, bo człowiek powinien mieć możliwość rozumowania, wybierania właściwej drogi, a nie podążanie za narzuconymi z góry(?) 'drogowskazami'.
hmmm przykazania (50 % z nich) moim zdaniem to jedyne dobro tej całej religii.
nie zabijaj nie zdradzaj nie kradnij. Mimo to i tak na swiecie jest realnie 10% katolików, bo reszta najczęściej nie praktykuje swojej wiary, mimo to obiecuje ze jest chrzescijaninem.
Może gdyby ludzie żyli wedlug własnego sumienia, a nie według narzuconych przykazań byłoby inaczej, moze lepiej? Wiadomo, że nic nie kusi tak, jak to, żeby złamać zasadę.
Rudzielec napisał/a:
nie zabijaj
Jeśli atakuje mnie gość z nożem, zabijam go w obronie własnej, czy to źle?
Rudzielec napisał/a:
nie kradnij
Jeśli jestem głodny i kradnę chleb ze sklepu, to czy robię źle?
Myślę, że wszystko zależy od sytuacji. Jest różnica miedzy zabójstwem kogoś dla pieniędzy a zabójstwem w obronie własnej. Jest różnica między kradzieżą dla korzyści, a kradzieżą z przymusu.
ktoś to opisał jako opium dla mas i ja się tego trzymam.
Tak. Józef Stalin.
Cytat:
Przyznam się, że często nieco inaczej interpretuję słowa Biblii niż Xiądz :| Mam nieraz wrażenie, że facet stoi i mówi to, co ma z góry nakazane.
Znaczy ten... Sposób interpretacji ustala specjalna komisja powołana do tego celu. Tak dla informacji. Odejście od tego przenosi nas poza wiarę katolicką.
Cytat:
Hmm... nigdy nie wypowiadałam się na temat tego, w co wierzę.
Nie jestem ateistą. Nie wypowiadam się na ten temat, chyba że kogoś to interesuje.
Cytat:
z drugiej strony niema w bibli zapisku- nie zabijaj w obronie wlasnej. Podales dwa przypadki W których obie strony (atakujący, i broniący sie) robia wedlug chrzescijanizmu zle, wiec broniący ma prawo obrony (chyba).
Z greki/aramejskiego to przykazanie oznaczało coś w stylu "nie morduj". Przecież naród Izraelski prowadził wojny i niewątpliwie zabijał swoich przeciwników. To nie pacyfizm.
Znaczy ten... Sposób interpretacji ustala specjalna komisja powołana do tego celu. Tak dla informacji. Odejście od tego przenosi nas poza wiarę katolicką.
Dokładnie.
Quetzalcoati napisał/a:
Z greki/aramejskiego to przykazanie oznaczało coś w stylu "nie morduj".
O tym też słyszałem - kolejny dowód na to, że ludzie, którzy są 'na szczycie wieży religijnej' interpretują i narzucają w wygodny im sposób prawa określane 'przykazaniami danymi od Boga'.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum