Grunge Forum
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj  Download Nasze loga

Poprzedni temat :: Następny temat
Lekcje Religii
Autor Wiadomość
Moth 
Fra Diavolo



Dołączył: 31 Sie 2006
Wysłany: 2007-06-25, 20:04   

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4246178.html

A co Wy na to ? :) Bardzo... hm... oryginalny sposób.
_________________




Your god is dead and no one cares . If there is a hell I'll see you there.
 
 
 
Wolfy 
sralalala



Dołączyła: 17 Cze 2006
Wysłany: 2007-06-25, 21:04   

Powiem tak: konwencjonalne metody nie zawsze się sprawdzają. Dorośli ludzie ciągle poszukują nowych, lepszych sposobów na dogadanie się z młodzieżą. Chcą dotrzeć jak najdalej, najgłębiej, chcą być wysłuchani, zrozumiani, chcą wzbudzić zainteresowanie, a przede wszystkim chcą coś wcisnąć do - niekiedy, a nawet często - opornych rozumków. I tak jest też w tym przypadku – tak mi się przynajmniej wydaje. Na pewno dostosowanie się do młodzieży poprzez komunikowanie się za pomocą ich języka to dobra sprawa, bo od razu zacierają się pewne granice pomiędzy światem młodych i tych starszych. Nie sądzę jednak, żeby były do tego potrzebne jakiekolwiek wulgaryzmy. To chyba lekka przesada. Trzeba tylko chcieć\umieć dany wyraz odpowiednio zastąpić innym.
Odnosząc się do tych ‘luźnych\luzackich lekcji’ to nie mam nic przeciwko. Jeżeli ktoś potrafi tak poprowadzić lekcję, aby skupić uwagę innych, nie stresować uczniów, a przy tym nie da sobie wejść na głowę to jak najbardziej należą mu się brawa, bo moim zdaniem, na tym ma polegać prawdziwe nauczanie.
_________________
Io sono il Lupo, impronte sulla neve, impronte presto cancellate...
...bue bue bue...

...ja nic nie wiem...nie mam nic do powiedzenia...
 
 
Maryha 
Crazy Mary



Dołączyła: 14 Cze 2007
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-06-25, 22:02   

Wolfy napisał/a:
przy tym nie da sobie wejść na głowę

I właśnie to tu będzie problemem. Bo jest przecież młodzież z którą sie da dogadać.
I wydaje mi się że to nie jest zły pomysł. Ponieważ wiarę można odnaleźć w różne sposoby, ale chyba najciężej przez podręcznik i zasypianie na lekcji religii. bo mi sie lekcja religii zawsze kojarzyła z nudą i bezsensownością. A chętnie bym z księdzem podyskutowała na różniejsze tematy, te poważne i mniej poważne . :)
 
 
 
Moth 
Fra Diavolo



Dołączył: 31 Sie 2006
Wysłany: 2007-06-26, 00:13   

Trochę to dziwnie brzmi - realizowac program z religii. To POWINNA być dyskusja, a nie idiotyczne wkuwanie formułek, zdań, przypowieści, a gdzie poruszenie nurtującego tematu natrafia na 'krwawy' sprzeciw i krzywe spojrzenia.
_________________




Your god is dead and no one cares . If there is a hell I'll see you there.
 
 
 
humi 
(o\_!_/o)



Dołączyła: 15 Kwi 2007
Skąd: KWIDZYN/Gdańsk
Wysłany: 2007-06-26, 00:17   

Ale z większością prowadzących lekcje religii nie da się podyskutować. Uważają, że pozjadali wszelkie rozumy, a my - biedne, małe żuczki - nie mamy takich mózgów, aby ogarnąć, co do nas mówią. Jak to mówiła moja katechetka z gimnazjum "Skończ 5 lat ciężkich studiów teologicznych i dopiero wtedy ze mną rozmawiaj." Pan księdzu z liceum, również do takich należy, więc, jak każdy prawdziwy tró-ateista-satanista-heretyk - wypisałam się z religii. :) Bo nawet jak się ma rację i wykaże się swoje i poprze faktami i książkami, autorytetami, to i tak jest się uznanym za głupca i małolata.
_________________
GarbaciVWariaci! ;>

(o\_!_/o) Vroom, vroom!
 
 
JAMik 
Poligon nr. 4



Dołączył: 16 Cze 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-06-26, 00:28   

humi napisał/a:
Ale z większością prowadzących lekcje religii nie da się podyskutować. Uważają, że pozjadali wszelkie rozumy, a my - biedne, małe żuczki - nie mamy takich mózgów, aby ogarnąć, co do nas mówią. Jak to mówiła moja katechetka z gimnazjum "Skończ 5 lat ciężkich studiów teologicznych i dopiero wtedy ze mną rozmawiaj." Pan księdzu z liceum, również do takich należy, więc, jak każdy prawdziwy tró-ateista-satanista-heretyk - wypisałam się z religii. :) Bo nawet jak się ma rację i wykaże się swoje i poprze faktami i książkami, autorytetami, to i tak jest się uznanym za głupca i małolata.

a ja powiem ciekawą rzecz.U mnie religii w podstawówce uczył katecheta...był to koleś,który potrafił zainteresowac przypowieściami,barwnie je opowiadał,przyciagał uwage.Miał poczucie humoru i dystans do wiary.Wtwalili go ze szkoły,bo przyznał się,że choć i tak zamierza być sam to jest gejem.Elegancko.

Zgadzam się z humi.Za dużo bentonów kościelnych uczy w szkołach a za mało ludzi nadających się do tego.
_________________
KULT: Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,, PEARL JAM: Matt Cameron,Eddie Vedder,
Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready
Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA: Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain
Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS: Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
 
 
N@RVANA 



Dołączyła: 12 Maj 2007
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2007-06-26, 00:39   

Ta... Mój ksiądz nawet nie chce być dobry w tym co robi. On po prostu KAŻE coś zrobić, KAŻE iść do kościoła czy cośtam innego. I dzięki temu nikt nie chodzi.... Zero jakiejkolwiek zachęty, wytłumaczenia. Jest po prostu "macie iść" i koniec. Genialnie....

Ja sama jestem ateistką i nie wierzę w boga. Nie potrafię uwierzyć. I bardzo mnie denerwuje kiedy ktoś mi coś narzuca....
_________________
nie śpij, spanie jest dla frajerów
 
 
 
MaaD 



Dołączył: 15 Cze 2006
Skąd: CzDz / Krk
Wysłany: 2007-06-26, 00:40   

Bo to nauczyciele z przymusu, nie z wyboru.

Wydaje mi sie, ze zadnego przedmiotu nie uczy sie w gimnazjum i liceum tak ciezko jak religi. Juz sam fakt, ze jest to przedmiot nieobowiazkowy bardzo duzo zmienia. Takie lekcje to spore wyzwanie dla katechety, i 5 lat studiow teologicznych oraz przeszkolenie pedagogiczne to, niestety, zbyt malo.

A Wy nie badzcie tacy surowi w osadach i pomyslcie jak sami zachowalibyscie sie na miejscu prowadzacego. ;)
_________________
"Chłopaki szturchają się łokciami,
Gryzą szlugi, walą głowa w blok.
Trzeba rzucić trucie się fajkami
I uprawiać fantastyczny sport."
 
 
 
Moth 
Fra Diavolo



Dołączył: 31 Sie 2006
Wysłany: 2007-06-26, 00:44   

A wiesz, że czasem miałem takie myśli ?

Chyba spróbowałbym zainteresować i wytłumaczyć, zamiast kazać i wymagać.
No, ale za mniej więcej 1200zł miesięcznie, minus podatek, nie zawsze się chce.
_________________




Your god is dead and no one cares . If there is a hell I'll see you there.
 
 
 
humi 
(o\_!_/o)



Dołączyła: 15 Kwi 2007
Skąd: KWIDZYN/Gdańsk
Wysłany: 2007-06-26, 00:48   

Chlastałabym po paszczach i łapskach drewnianą linijka, niewiernych.

Po prostu.. rozmawiałabym, tłumaczyła, czy coś.. jest tylu nauczycieli, którzy potrafią zainteresować.. Może jakaś pasja, czy coś w tym stylu. Więc chyba można jakoś religią zainteresować. Przecież religia, obyczaje to coś, co jest naprawdę interesujące, a przez klapki na oczach "panowie profesorowie księdzowie" ( 8-) ) wszystko niszczą. Nie mogą opowiedzieć o innych religiach, bo mówią od razu, że te religie są głupie i niesłuszne, wszystko co nie jest KK jest sektą. Yoł!
_________________
GarbaciVWariaci! ;>

(o\_!_/o) Vroom, vroom!
 
 
MaaD 



Dołączył: 15 Cze 2006
Skąd: CzDz / Krk
Wysłany: 2007-06-26, 01:26   

Cytat:
No, ale za mniej więcej 1200zł miesięcznie, minus podatek, nie zawsze się chce.

Ja bym nawet nie doszukiwal sie problemu w marnym zarobku. Chodzi raczej o sam fakt, ze ucza osoby, ktore w wiekszosci przypadkow tego po prostu nie chca. Ich katolicki obowiazek powoduje ze nie maja wyjscia, wiec odbebnia swoje a potem polowa nastolatkow to ateisci a druga polowa to polska mlodziez katolicka*.


*Haslo Mlodziezy Wszechpolskiej na wiecu przeciwko feministkom w Krakowie brzmialo:
"Polska mlodziez.. katolicka! Feministki.. wypierdalac!" :mrgreen:
_________________
"Chłopaki szturchają się łokciami,
Gryzą szlugi, walą głowa w blok.
Trzeba rzucić trucie się fajkami
I uprawiać fantastyczny sport."
 
 
 
Wolfy 
sralalala



Dołączyła: 17 Cze 2006
Wysłany: 2007-06-26, 11:39   

Hmm...to ja jestem szczęśliwsza od Was! :12: :-P Raczej nie pamiętam co to znaczy nudzić się na religii. :shock: :-P [no dobra..może czasami się zdarzało].
W liceum miałam świetną katechetkę. Ta kobieta potrafi rozmawiać o wszystkim. Jest bardzo cierpliwa i ma poczucie humoru. Każda lekcja to dyskusja przepełniona nowymi wiadomościami i faktami. Do każdego tematu przytaczała 1000 przykładów, często związanych z jej osobistymi doświadczeniami. Również do innych wyznań odnosiła się bez zbędnej pogardy.
Nieraz, po religii, w mojej klasie nawiązywały się ciekawe rozmowy związane z przytoczonymi na lekcjach tematami. Ah...wspamnienia.. :roll: Ale tak to było.
_________________
Io sono il Lupo, impronte sulla neve, impronte presto cancellate...
...bue bue bue...

...ja nic nie wiem...nie mam nic do powiedzenia...
 
 
idont 



Dołączyła: 27 Maj 2007
Wysłany: 2007-06-27, 16:11   

Moth napisał/a:
A wiesz, że czasem miałem takie myśli ?

Chyba spróbowałbym zainteresować i wytłumaczyć, zamiast kazać i wymagać..

dokładnie.. u mnie na religii siostra za bardzo sobie nie radzi, często ją podpuszczamy i zadajemy 'trudne pytania' a ona udziela odpowiedzi tak długo i 'na około',że w końcu sama się zgubi... :roll:
czasami wiem dobrze,że ma rację,tylko ja bym to wytłumaczyła całkiem inaczej niż ona, jakoś bardziej prosto, normalnie

poza tym fakt,że nauczyciel religii ma chyba najtrudniejsze zadanie ze wszystkich: u nas w szkole jest tak,że wszystko co powie Siostra z zasady musi być źle i wszyscy są przeciwko niej,bo to religia. chore

a w ogóle to u nas od przyszłego roku niby ma być tak,że religia zalicza się do średniej, ale to aukrat większości odpowiada, bo to jedyny przedmiot, z którego wszyscy mają piątki ;-)
ale ja tego nie rozumiem:jak można dać komuś ocenę z religii: ktoś ma ocenić jakimi jesteśmy chrześcijaninami? ocena mogłaby być np. z religioznawstwa i wtedy nie tylko z chrześcijaństwa
 
 
Sabcia100 



Dołączyła: 15 Sty 2007
Wysłany: 2007-06-27, 17:03   

Co do lekcji religii... U mnie są one prowadzone przez księdza, którego nie lubi praktycznie cała szkoła. I nie jest tak, że my się na nim mścimy, czy coś... Wręcz odwrotnie - to ksiądz stosuje jakieś dziwne metody "nawracania na siłę" ? Trudno to określić... Ale od początku... Powiem jak mniej więcej wygląda nasza lekcja religii.

Wchodzimy do sali i stoimy około 10 minut, aby się wyciszyć i przygotować do modlitwy. I choć jest bardzo cicho, to i tak stoimy za karę, bo np. ktoś się odwróci do tyłu, czy coś. A przecież tak nie może być. Modlimy się. Jeśli ksiądz zauważy, że ktoś nie wypowiada słów, to potrafi zacząć całą modlitwę od nowa słowami "Podziękujcie temu i temu, bo się nie modlił". Koniec modlitwy, siadamy. Ksiądz bierze do odpowiedzi. Pyta wszystkich regułek z dwóch ostatnich lekcji. Koniec pytania. Znowu czeka na ciszę. Gdy ma od rana zły humor, to zdarza się, że stoimy całą lekcję, a on sobie siedzi i coś czyta (kiedyś były 2 takie lekcje w miesiącu) Jeśli jest wszystko ok, to wychodzi na środek i zaczyna nam tłumaczyć lekcję. Ale żeby tak było, to musimy spełniać kilka warunków:
- musimy siedzieć idealnie prosto i cały czas wpatrywać się w niego (broń Boże oglądać się do tyłu, czy szepnąć coś komuś na ucho)
- musimy mieć zamknięty i odłożony na bok zeszyt
- nie możemy trzymać nic wręku, nie możemy sobie kreślic ślaczków na kartce, ani nawet trzymać głupiego długopisu! Jeśli ktoś złamie tę zasadę, to ksiądz podchodzi, zabiera rzecz, którą się "bawimy" i odkłada na szafę... Aaa i mówi nam jeszcze, że mamy nerwicę

Jeśli jest wszystko ok, to tłumaczy nam lekcję, jeśli nie, to wpisuje minusowe punkty z zemsty za najmnejszą głupotę. I to nie -5, czy -10, tylko -20. Czasem wyrzuci kogoś siłą z sali (za ucho) i wpisze w sumie około -50 punktów. Jeśli o coś pyta i nikt nie zna odpowiedzi, to potrafi krzyknąć na całą salę "Wy tępe matoły!". Kiedyś powiedział też do mojego kolegi "Pojebało cie *nazwisko*" Czasami to już naprawdę przechodzi wszelkie pojęcie... I naprawdę tutaj nie wyolbrzymiam, ani nie dopowiadam... Wszystko co tutaj opisałam zdarza się u nas na lekcji na porządku dziennym. I to dość często... Na koniec lekcji czasem jest modlitwa, a czasem zwykłe słowa "A idźcie mi już stąd" - machnie ręką pokazując na drzwi i koniec.

I to ma być lekcja religii? Nie powiem, bo młodzież w dzisiejszych czasach jest trudna... Czasem niektórzy przesadzają... Ale wiele razy próbowaliśmy z nim znaleźć nić porozumienia i jakoś się dogadać... Ale bez skutku... Na moment była poprawa, ale i tak zawsze kończyło się tak samo. Dla mnie te dzisiejsze lekcje religii wyglądają niefajnie. Uczenie się regułek, zamiast duchowego przygotowania do bieżmowania i bycia katolikiem. Nie można dyskutować, nie można się wypowiedzieć, nie można mieć własnego zdania... Zawsze kończy się tak samo - że my jesteśmy młodzi i głupi, a on ukończył to i to.. Bla, bla, bla... Taki ktoś nie powinien raczej pracować z młodzieżą... Nie potrafi nam nic przekazać po ludzku, tylko stara się to robić siłą... Zmusza nas do robienia pierwszych piątków, chodzenia na roraty, różaniec itd... Oczywiście wszystko to musi być zapisane na karteczce... Podsumowując - jedna wielka paranoja. Kończy się to na tym, że dużo osób po bierzmowaniu nie chodzi już do kościoła, nie mówiąc o religii. Bo my, "małe głupie dzieci" chcąc nie chcąc bierzemy przykłąd ze starszych i mają oni na nas duży wpływ, szczególnie w okresie dojrzewania. O! I potem kościół i Bóg kojarzy się właśnie z księdzem, który ma świetny ZAWÓD, dobrze płatny i pewny... Coraz mniej księży w dzisiejszych czasach jest z powołania, większość jest zwyczajnie dla kasy...
_________________
Czasami wolę być zupełnie sam,
Niezdarnie tańczyć na granicy zła,
I nawet stoczyć się na samo dno,
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk...
 
 
Mabh 



Dołączyła: 10 Wrz 2006
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-06-27, 23:23   

U mnie w gimnazjum lekcja religii to byłą maskara. Babka jak tylko coś mówiła o muzyce metalowej (nigdy nie ukrywałam się, że tego słucham zawsze spoglądała się na mnie. To jej kiedyś powiedziałam, że ma się tak nie patrzyć, bo jeszcze diabła zobaczy :-D Poskutkowało. Potem ona odeszła. Jak się dowiedzieliśmy, trafiła do szpitala, bo dostała na łeb. Ogólnie cała szkoła jej nie lubiła i wszyscy gnębili. Ja tam miała olew.
Teraz w liceum jest świetnie. Religie mamy z księdzem. Na lekcjach jest spokój, wszyscy słuchają, bo on na prawdę potrafi zainteresować. Nie pamiętam kiedy ostatnio mieliśmy ostatnią lekcję wg. planu. Zawsze jakoś tak wychodzi, że np. w połowie jakiegoś tematu pada jakieś pytanie i reszta lekcji to jest dyskusja. Kiedyś np. padło pytanie kiedy ksiądz się zorientował, że chce iść do seminarium i jak na to zareagowali rodzice. Opowiedział wszystko ze szczegółami. Opowiedział jak miał załamanie, jak chciał odejść z seminarium. Poznaliśmy wtedy praktycznie połowę historii jego życia. Tak opowiadał, że nikt nawet nie zareagował jak zadzwonił dzwonek na przerwę. Jak skończył to podziękował, że go wysłuchaliśmy. A my wtedy całą klasą podziękowaliśmy, że nam to opowiedział. I dopiero wyszliśmy z klasy. A już się praktycznie następna lekcja zaczynała. Ogólnie nasze zajęcia z religii to są dyskusje. I dobrze. Tak powinno być, a katecheta powinien umieć rozmawiać na wszystkie tematy. W gimnazjum nie było mowy, żeby poruszyć temat seksu itp. a teraz rozmawiamy dosłownie o wszystkim.
_________________
Możesz żyć na marginesie, ale żyj tak, aby nie krzywdzić innych.

"If I can't be my own, I'd feel better dead."

www.mabh.blog.onet.pl
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group