to jest smieszne ze ludzie traca tyle sil i czasu na nadawanie logiki tym wymyslom wiary katolickiej. Bog nie istnieje.
Śmieszne jest to, że ty (ateista?) tracisz tyle sił aby komentować wysiłki katolików, hipokryzja. Bóg żyje pośród nas a jego istnienie nie zależy od twojej oceny.
_________________ Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
tyle ze prawda obiektywna jest inna niz wam sie wydaje, hipokryzji u siebie nie dostrzegam. W sumie to mozesz wierzyc w obojetnie co jeśli to czyni cie szczesliwszym, ja jednak nie umiem siebie oszukiwac : ) sil nie trace-dalsza dyskusja nie ma sensu
posiadasz monopol na prawdę obiektywną - byli już tacy i wraz z ich śmiercią umierała ich prawda. A Kościół Jezusa Chrystusa trwa już ponad 2000 lat a wraz z nim prawda o Bogu:)
demonseed napisał/a:
mozesz wierzyc w obojetnie co jeśli to czyni cie szczesliwszym
Szczęście jest ulotne, jest uczuciem - nie ono jest przyczyną tego że ludzie wierzą, ale miłość do Boga, ot taka (nie)znacząca różnica:)
_________________ Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
widze ze wydzieliłes osobny temat wiec mozemy jeszcze popisać rzadko mam okazje rozmawiac z takimi zatwardzialymi obroncami kościola jak Ty. Nie chce zeby dyskusja toczyla sie w nieprzyjemnym tonie jak to czesto bywa w tym przypadku, bo moim celem nie jest wywzszanie sie i ponizanie katolikow.
Przykladow na brak logiki w nauce kosciola sa tysiace a ksieza probuja wszystko tlumaczyc, np usprawiedliwanie istnienia zła. Istnieje po to zeby moglo wyniknac z niego wieksze dobro-sam uzyles tego zdania w innym temacie-totalna glupota. Rozumiem ze zostales wychowany w kraju katolickim i od dziecka sa Ci wpajane takie rzeczy, ale poslugujac sie rozumem nalezy to zweryfikowac. Mysle ze sukces i fenomen tej wiary wynika z tego ze wartosci i postawy przez nia pozadane sa jak najbardziej moralne i dobre dla spoleczenstwa. Byc moze przez to tyle ludzi tkwi przy tym przymykajac oko na niedociagniecia. Jednak analizujac swiat wokol nie ma złudzen ze Bog to jedynie wymysl ludzki. Nie bez powodu procent ludzi religijnych maleje wraz ze wzrostem iq w poszczegolnych panstwach, co ladnie obrazuja wykresy.
Jezeli masz jakies powazne argumenty na istnienie Boga to z checia sie zapoznam
Po pierwsze zacznijmy od tego ze nie rozumiesz to czym jest wiara. Tutaj nie ma żadnych argumentów, podważań zdań, wykazywań głupot czy braku logiki. Wiara nie opiera się na przesłankach logicznych, empirycznych, to coś co tyczy się naszego ducha, własnych przekonań, poczucia więzi z w przypadku wiary katolickiej w Boga. Jednym słowem opiera się na wierze, a nie na doświadczeniach, więc nie rozumiem czemu chcesz kogoś do czegokolwiek przekonywać lub wykazywać, jak w przypadku argumentu o iq, głupotę, tak, bo to nie o to chodzi.
Mozna by wymienić każdy z twoich argumentów i powiedzieć 'ok, ale ja wierze, po prostu' i to podważa wszystko, bo o to w tym chodzi o wiarę, nieopartą na logice.
I jeszcze jedno, wiara jest dla nas samych, nie dla świata, na pokaz, tylko dla nas samych, więc dla mnie każdy może sobie wierzyć w cokolwiek zechce o ile dla niego to jest właśnie prawdziwe i w tym się odnajdywaniu. I o to w tym wszystkim chodzi o odnajdywanie siebie, o budowanie własnej tożsamości.
i sorry za może trochę 'mądrzalski' ton postu ale mam alergię na tego typu wypowiedzi :)
teraz wdech-wydech-wdech-wydech-wdech-wydech i ok mozemy pisac dalej, juz na spokojniej
no tak, skoro mowicie ze wierzycie po prostu i nie trzeba wam nic wiecej to rownie dobrze moge wierzyc w smerfy allaha czy cokolwiek. Ale wpajanie wiary w Boga od najmlodszych lat i brak samodzielnego myslenia sprawia ze tkwicie w tym tak mocno. Zapewne macie religijnych rodzicow
Mylisz chrześcijaństwo i katolicyzm, co jest typowe dla "trendy-ateistów", którzy tę postawę traktują jak wyjście na szoping do croppa.
skoro jesteś ateistą i zarzucasz "katolom", że ci piorą mózg, to po kiego grzyba robisz to samo w drugą stronę? dopieprz się od czyjegoś życia, zajmij swoim. nie chcesz wierzyć w bajki o bogu? nie wierz. chcesz wierzyć w smerfy, różowego jednorożca i potwora spaghetti - wierz. twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna drugiej osoby.
Cytat:
Rozumiem ze zostales wychowany w kraju katolickim i od dziecka sa Ci wpajane takie rzeczy, ale poslugujac sie rozumem nalezy to zweryfikowac.
Polska to kraj laicki. Czytasz w ogóle co piszesz?
Cytat:
Jezeli masz jakies powazne argumenty na istnienie Boga to z checia sie zapoznam
jeżeli masz jakieś poważne argumenty na nie-istnienie boga, to z chęcią się zapoznam.
wiesz w ogóle co to wiara? chodzi mi o źródłosłów słowa, z czysto słownikowej strony.
Edycja przez hook: część prywatna usunięta. Proszę korzystać z PW. Proszę nie odbiegać od tematu. Proszę zapoznać się z regulaminem GF.
Mylisz chrześcijaństwo i katolicyzm, co jest typowe dla "trendy-ateistów", którzy tę postawę traktują jak wyjście na szoping do croppa.
nie jestem zadnym trendy-ateista,nie mam 15 lat i nie chodzi mi o lansowanie sie na tym pogladzie bo mi jest to do niczego nie potrzebne
Moth napisał/a:
skoro jesteś ateistą i zarzucasz "katolom", że ci piorą mózg, to po kiego grzyba robisz to samo w drugą stronę? dopieprz się od czyjegoś życia, zajmij swoim. nie chcesz wierzyć w bajki o bogu? nie wierz. chcesz wierzyć w smerfy, różowego jednorożca i potwora spaghetti - wierz. twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna drugiej osoby.
Pranie mozgu w przypadku naszej raligi nie jest takie zle w skutkach bo uczy poprawnego zachowania, a dodatkowo zakladam ze gdy czlowiek dorasta i tak moze ocenic sens tej wiary-a postawy nabyte przez edukacje religii pozostana
I nie wiem czemu myslisz ze ci cos narzucam
Moth napisał/a:
Polska to kraj laicki. Czytasz w ogóle co piszesz?
wymagam od rozmowcy myslenia wiec powinienes sie domyslic o co mi chodzilo
Moth napisał/a:
jeżeli masz jakieś poważne argumenty na nie-istnienie boga, to z chęcią się zapoznam.
wiesz w ogóle co to wiara? chodzi mi o źródłosłów słowa, z czysto słownikowej strony.
argument na nieistnienie ? To chyba rachunek prawdopodobienstwa, tak samo jak wiesz ze nie istnieja smerfy. Moja percepcja otaczajacego mnie swiata nie daje szans istnieniu Boga, tak jak smerfow
człowieku, ogarnij się, gdyby wierzący mieli dowody na istnienie boga, to cała wiara nie miałaby sensu. ja od swojego rozmówcy wymagam elokwencji i erudycji, a skoro ty mi piszesz, ze Polska to kraj wyznaniowy (katolicki) - mimo, że wiem, o co ci chodzi - skoro nie umiesz ubrać myśli w zdania, to po co rozpoczynasz dyskusję?
demonseed napisał/a:
argument na nieistnienie ? To chyba rachunek prawdopodobienstwa, tak samo jak wiesz ze nie istnieja smerfy.
jakiś dowód? przeprowadzone badanie? czy to może tylko twoje przypuszczenie? to żaden argument.
i - rachunek prawdopodobieństwa? jest identyczny jak na tezę, że bóg istnieje.
demonseed napisał/a:
nie jestem zadnym trendy-ateista,nie mam 15 lat i nie chodzi mi o lansowanie sie na tym pogladzie bo mi jest to do niczego nie potrzebne
wiek tu nie ma nic do rzeczy. chodzi o postawę, a nie ilość przeżytych wiosen.
Cytat:
Pranie mozgu w przypadku naszej raligi nie jest takie zle w skutkach bo uczy poprawnego zachowania, a dodatkowo zakladam ze gdy czlowiek dorasta i tak moze ocenic sens tej wiary-a postawy nabyte przez edukacje religii pozostana
I nie wiem czemu myslisz ze ci cos narzucam
pranie mózgu z założenia jest złe. religia to m.in. system wartości, który powinien przyswoić sobie każdy porządny człowiek, nawet jeżeli nie wierzy w boga.
ach i nie twierdzę, że coś mi narzucasz. po pierwsze - nie masz co, po drugie - za słabych argumentów używasz (więc i tak by nie przeszło), po trzecie - stoimy po tej samej stronie barykady, z tym, że ty do pewnych rzeczy powinieneś dojrzeć emocjonalnie i światopoglądowo. amen.
wiesz w ogóle na czym polega ateizm? skoro nie wierzysz w smurfy piszesz petycje do tvp, żeby przestali nadawać tę dobranockę, bo pierze dzieciom mózgi?
jeżeli nie obchodzi cię bóg, wiara i religia - bo tym się charakteryzuje ta postawa - to po co krzyczysz najgłosniej, przekrzykując religio-fanatyków?
demonseed, może ty jesteś antyteistą a nie ateistą?
To prawda że ludzie ulegają modzie, trendom. Schyl się chociaż wobec argumentu że wiara nie ma argumentu rzeczowego i nie musi mieć, inaczej agnostyk również niczym by się nie różnił od ateisty.
człowieku, ogarnij się, gdyby wierzący mieli dowody na istnienie boga, to cała wiara nie miałaby sensu. ja od swojego rozmówcy wymagam elokwencji i erudycji, a skoro ty mi piszesz, ze Polska to kraj wyznaniowy (katolicki) - mimo, że wiem, o co ci chodzi - skoro nie umiesz ubrać myśli w zdania, to po co rozpoczynasz dyskusję?
Czyli wiara Mojrzesza czy Jezusa nie miala sensu ? Ale w tym przypadku juz nie mowimy o wierze tylko o pewnosci tak ? Ja ksiazki nie pisze, chodzi nam o zrozumienie przeslania wiec nie musze sie wykazywac wielka erudycją
Cytat:
jakiś dowód? przeprowadzone badanie? czy to może tylko twoje przypuszczenie? to żaden argument.
i - rachunek prawdopodobieństwa? jest identyczny jak na tezę, że bóg istnieje.
jest identyczny bo to ten sam rachunek, prawdopodobienstwo istnienia kierujac sie logika wynosi 0, nieistnienia 1
Cytat:
pranie mózgu z założenia jest złe. religia to m.in. system wartości, który powinien przyswoić sobie każdy porządny człowiek, nawet jeżeli nie wierzy w boga.
jest zle z zalozenia, ale np jesli ktos nie ma okazji wyniesc systemu wartosci z domu to przychodzi religia
Cytat:
do pewnych rzeczy powinieneś dojrzeć emocjonalnie i światopoglądowo. amen.
po czym stwierdzasz moja niedojrzalosc ?
Cytat:
wiesz w ogóle na czym polega ateizm? skoro nie wierzysz w smurfy piszesz petycje do tvp, żeby przestali nadawać tę dobranockę, bo pierze dzieciom mózgi?
jest taka roznica ze dzieci wiedza/dowiedza sie ze smerfy nie istnieja, a w boga ludzie wierza czesto przez cale zycie
Cytat:
jeżeli nie obchodzi cię bóg, wiara i religia - bo tym się charakteryzuje ta postawa - to po co krzyczysz najgłosniej, przekrzykując religio-fanatyków?
demonseed, może ty jesteś antyteistą a nie ateistą?
ateizm nie polega na tym ze nie obchodzi mnie religia, a na stwierdzeniu ze bog nie istnieje. Antyteizm i ateizm sie nie wykluczaja, wrecz przeciwnie
Macie racje z tym ze wiara to wiara, nie potrzeba jej racjonalnych przeslanek czy logiki. Zycie jednak pokazuje ze lepiej kierowac sie logiką. W zasadzie to jest kwestia tego czy warto siebie oszukiwac celem podkoloryzowania rzeczywistosci. Nawet jesli odpowiedz jest twierdzaca, to dla mnie jest to trudne do wykonania, bo przy otwartym umysle ciezko wybiorczo postrzegac rzeczywistosc
z tym, że twój umysł jest tak samo zamknięty jak umysł stereotypowego "mohera". i w podobny sposób tłumaczysz sobie swoją "logikę". dlatego też: bez odbioru.
np jesli ktos nie ma okazji wyniesc systemu wartosci z domu to przychodzi religia
a religia nie jest systemem wartości? jeden z rodzajow tzw. tzw. systemu samokształcenia, znaju?
mówisz że logika... ok, ale w początkowej fazie przyswajania systemu wartości to nie logika odgrywa rolę a wiara w autorytety, w rodziców, co w jakims stopniu przymierza się do naszego sposobu postrzegania świata, toku postępowania, sposobu myślenia, więc nasz umysł nie jest kompletnie czysty, nieskazitelnie obiektywny tylko jakoś już wyrabia i kreuje pole widzenia i pole siedzenia,
innymi slowy - musisz w cos uwierzyć by opierając się na fundamentalnej prawdzie do czegoś innego się ustosunkowywać, bo inaczej musiałbys poddawać pow wątpliwość tak prostych faktów wykreowanych przez wiarę w rzeczywistość obserwowaną jak krzesło na którym siedzisz po dziwniejsze lub trudniejsze - czy istnieje dusza, życie wieczne, wspomniane smerfy, krasnoludki, śpiąca królewna, Święty Mikołaj i Jozin z Bazin.
Na pytanie tytułowe (abstrahując już od pisania w kontekście "kontrargumentu dla poprzednika") odpowiem - TAK.
Nie wiem czy pisałem iż deklaruję się osobiście jako agnostyk religijny, sceptycznie nastawiony do zasad katolicyzmu ale wciąż otwarty na fundamentalne wartości zawarte w chrześcijaństwie. Skoro odrzucam Kościół to za katolika uważać się nie mogę, ale skoro zanegowałem kiedyś chrześcijaństwo, za tego również w chwili obecnej, ale wiara polega na szukaniu czegoś w czymś ogólnie pojmowanym jako absurd czy błąd logiczny.
Od chrześcijaństwa do słabego agnostycyzmu dzieli mnie bodaj krok milowy - Pismo Święte, nie do zaakceptowania w całości przeze mnie.
Spotkałem się z rozumowaniem iż wiara w Boga to swoiste zabezpieczenie przed ogniem piekielnym wierzących w zabobony ludzi i nie potrafiacych samodzielnie mysleć. Ale czy ateista samodzielnie myśli logicznie wnioskując? Niewielu. Na poglądy i wnioski składają się m.in. dogłębne analizy, badania i wiele innych mechanizmów uruchamiających proces tworzenia się żelaznego argumentu, w innym wypadku coś jest tylko dogmatem a więc też jedynie wiarą w ateistyczną prawdę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum