Długo mnie ta gra specjalnie nie interesowała. Trochę pograłam, ale eksploracja świata wykreowanego przez Bethesdę nieszczególnie mnie interesowała. A potem coś mnie napadło i szarpnęłam się na Game Of The Year Edition.
Powiem tak. Nadal jestem zdania, że ta gra to już nie jest Fallout. Nie tamten Fallout, w którego będę grać przynajmniej przez najbliższe pół wieku. To jest inny klimat, fabuła nie na miarę pomysłu kolesi z Black Isle, nie te dialogi, muzyka(!) i Eastery. Niemniej, giera jest równia wciągająca co skubanie słonecznika. Klimat inny, ale swój jest. Na temat fabuły nie chcę mi się rozpisywać, spierdalamy z Krypty za tatą, który z jakiegoś powodu sobie poszedł, później zaś ma się okazać, że nasze życie wcale nie było takie, jakie nam się wydawało. Do tego, w miarę nawiązania, a może czegoś jeszcze, walnięty prezydent (heh), Enklawa, Mutki, FEV, Bractwo Stali, radskorpiony, kretoszczury, Szpony Śmierci i bandyci. Bardzo mi się podoba mnogość lokacji nie związanych z głównym questem - miasteczek, kryjówek, podziemi, wioch a nawet gaju druidów. Zwiedzania od zasrania. Popylanie nocną porą, z radyjkiem nadającym muzyczkę lat 50, w świetle księżyca swoją aurę ma. Do tego parę fajnych pomysłów, np. Rivet City - kto jeszcze chce mieszkać na uziemionym tankowcu zamienionym w miasto?; wspomniana już Oaza (czyli ten gaj druidów, w którym spotykamy starego, dosłownie i w przenośni, przyjaciela). Oprócz tego stałe elementy postapokaliptycznego świata - świrnięci naukowcy, nooby, do których nie dotarło to, że była wojna, potyczki z dupkami z Enkalwy, roboty - niezapomniany Mr Handy oraz jego bojowa wersja - Mr Gutsy ( w polskiej wersji Pan Wyrwiflak ), którego chciałabym mieć w domu, obok udomowionego kretoszczura. Gra naprawdę daje radę, ale najlepiej nie oceniać jej w kontekście poprzednich dwóch.
Parę rzeczy, jak to zwykle bywa, ssie. Naaa przykład:
- Efekty gore to totalna przegina. Zwykły headshot, a głowa palanta albo koziołkuje z prędokością dźwięku przynajmniej, albo rozpryskuje się jakby przywalić młotem bojowym w arbuz. I widać rdzeń kręgowy - nic, tylko siadać do anatomii. Ale! To nie wszystko. Krytyczny headshot jest w stanie pozbawić noobka ręki nogi albo nogi i ręki, albo dwóch rąk i nogi a bywa, że i wszystkich kończyn. A co powiecie na krytyka z dwururki, zadanego z pewnej odległości, efektem którego jest rozpryśnięcie się cielska na atomy? Lecą gałki oczne, oderwane kości dłoni, flaki i żebra. Ja rozumiem - trochę juchy na ekranie być musi, ale tutaj jest to ewidentna przegina, która bardzo szybko zrobiła się nudna i zwyczajnie niesmaczna.
- Kto pamięta poczciwego Sig Sauera? Albo FN FALA? Miniguna, Winchester'a City Killer'a, karabin pulsacyjny i Desert Eagle'a? Zakres dostępnych broni został tragicznie i niewybaczalnie okrojony. AR-ka, 10 mm, combat shotgun, plasma, laser, wyrzutnia rakiet, flamer i niewiele ponad to. Szkoda, że na X-boxie nie można instalować modów. Ale nie powiem, wprowadzono parę fajnych bajerów - mini atomówka, miny i własnoręcznie zrobione bronie, które są całkiem w pytkę.
- Nie wiem, kto robił V.A.T.S.A., ale ten z poprzednich części zapewne obraził się i uciekł. Rąbiesz gościa w zwolnionym tempie, on w tym czasie grzecznie stoi, względnie pakuje Ci serię w łeb, może nawet przywali Ci granatem albo rakietą - a Ty stoisz tam gdzie stałeś i włos Ci z główki nie spada. Do tego cały silnik graficzny jest równie brzydki jak Pierwsza Dama Francji i niezgrabny jak Super Mutant Behemoth.
- Dlaczego do cholery level cup jest tylko do 30 poziomu (jeżeli się zainstaluje rozszerzenie Broken Steel) jeżeli Expa starczy przynajmniej na 45 leveli?!
Na razie tyle na temat zrzędzenia, bo perspektywa FPS, z możliwością zmiany na TPS dała wiele możliwości. Fajnie wygląda interakcja, np. przy wyłamywaniu zamka czy hakowaniu terminala można się poczuć jakby na serio się to robiło.
Pakiet GOTYE daje sporo zabawy więcej. Każdy dodatek, a jest ich pięć, to wiele godzin zabawy więcej.
Operation: Anchorage - fajna sprawa. Latamy w symulacji komputerowej jako żołnierz U.S. i pierzemy chinoli podczas szturmu na Alaskę. Dużo wybuchów, skradania się, dywersji, headshotów, dużo akcji i cała banda twardzieli w pancerzach wspomaganych jako oddział szturmujący.
The Pitt - najlepszy dodatek. W przebraniu niewolnika dostajemy się do samego serca niesławnego Pitt, a tam - syf, malaria, mutki o aparycji chochlików po nieudanej operacji plastycznej, kominy aż po niebo i dymu tyle, że Słońca nie widać. Zupełnie inny świat, niż Stołeczne Pustkowia i bardzo dobre questy.
Broken Steel - zasadniczo zmienia wyobrażenie o losie bohatera, gdy Project Purity w końcu wszedł w życie. Więc fabuły nie opiszę, coby nie spoilerować zbytnio. Dużą zaletą jest podwyższony level cup.
Point Lookout - płyniemy sobie stateczkiem ku Point Lookout, gdzie latają ghoule bagienne, tubylcy, coś co przypomina ogry i inne tego typu przyjemniaczki. Jest nawet las! Bagna i bajora metanu. Fajne questy i bardzo ciekawy klimat.
Mothership Zeta - mam mieszane uczucia, wydaje mi się, że to jest lekkie przegięcie. Mianowicie, zostajemy porwani przez UFO... reszta jest milczeniem. Cóż, tak czy srak, jakieś urozmaicenie jest.
Podsumowując - Fallout 3 to dobra pozycja, klimatyczna, w niektórych (podkreślam, niektórych) kwestiach dopieszczona i innowacyjna. Nie przypomina dobrych starych dzieł Black Isle i Interplay, niemniej biorąc w łapska kontroler można powiedzieć - another glorious day in this man's army!
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
ehhh CHAOS MUSIC COMPOSER - cudowny program muzyczny, Tomasz Liebich, kochałem jego utwory, które tworzył na tych maszynkach, giełdy w Krakowie... oj Co za czasy ;)=... Pojawiły się AMIGI i był przeskok na 500 a następnie 1200, jeszcze później zgrabna 600 ;)=... Ok rozmarzyłem się troszeczkę ;P ;)= Do tematu wróć!!!
No więc do tematu wróć ;)
Czy ktoś może pamięta namiętną twórczość pana Eric W. Schwartz'ea na maszynki ( AMIGA )?
Boże, całymi dniami można było przeglądać jego filmiki zrobione na Deluxie ;) ehhh ,.. Tego nie da się sprzedać ;)
oj gry.... mam 2, które zawsze mi towarzyszą - wszędzie.
1 The Legend of Zelda - to jest po prostu moje dzieciństwo i melodyjki ją ekstra
2 Knights Of The Old Republic
nie rozpisuję się, bo nie wiem co naisać :D
_________________ Duff: "Did I say bananas?"
Slash: "Yeah hahaha"
Duff: "I did?? No...!!"
Ja niedawno rozpocząłem cykl grania w oldschool'owe gry RPG. Właśnie skończyłem Fallouta 1, właśnie zabieram się za dwójkę, a potem: Baldur's Gate, Planescape: Torment, Arcanum i kto wie co jeszcze :) wiem, że to nie najlepszy pomysł na gry 3 miesiące przed maturą, ale co mi tam ^^
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum