Wybaczcie, że odbiegnę troszeczkę od tematu i np. w moim przypadku, to nie tylko pasja, to zboczenie?
Postaram się być skromny ;) jak zawsze to w moim przypadku bywa, lecz to była miłość od pierwszego wejrzenia? ... inaczej 'kucia'
Kiedyś pewien kowal, z którym pracowałem powiedział mi, że nic z tego? Yyyy..? czego? "Żaden kowal z Ciebie, ni cholerę talentu w Tobie".
To smutne, nawet zarzuty były takie, iż prace które odwalałem po godzinach, to były dzieła mojego brata? I bądź tu mądry, rób z takimi?
Oczywiście zrozumiałem aluzje i już wiedziałem, że poczuli się zagrożeni nie żałuję myśli, które mi wówczas latały po głowie.
'Mistrz świata' a co? czułem się świetnie, jak ryba w wodzie! Do czego zmierzam, zapytacie?
Każdy jest 'Mistrzem świata' tylko musi w to uwierzyć i nie przejmować się gnojkami, którzy Ci w kółko powtarzają dzień w dzień to samo, żeś jest do niczego, psując Ci przy tym całą przyjemność z wykonywanej pracy.
Ponieważ praca w ten czas, zamienia się w przymus i nakaz, z którym musisz walczyć i podejmować drastyczne kroki, by praca ponownie mogła się stać 'Twoją' pasją.
Takie czasy "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie", "Kuj żelazo puki gorące" ;)
Może nie do końca na temat, ale było fajnie. Taka mała dawka motywacji ;)
Podstawą sukcesu jest uwierzenie we własne siły i możliwości. I nie chodzi tu o zarozumialstwo, tylko dążenie do wyznaczonych celów, bo przecież człowiek może wszystko, tylko musi to sobie uświadomić. Szalej w metalu dalej!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum