Klient brzmi dumnie, rzeczywiście. Jeśli kiedyś sprywatyzują szpitale, to pewnie wszystkich będą nazywali klientami. Klient - nasz pan, szczególnie gdy ma w kieszeni dużo money.
I bez prywatyzacji i tak pacjent = "klient, nasz pan", ZWŁASZCZA, gdy ma w kieszeni dużo "money" (SIC!). Z taką różnicą, że ten schemat jest troszkę nieoficjalny.
I właśnie między innymi dlatego powinno się sprywatyzować szpitale - przynajmniej będzie mniej krętactwa.
Kroś może się oburzyć: "Ale jak to - mam płacić jeszcze za wizytę u lekarza?" I tak większość płaci, kiedy pracodawca potrąca z wynagrodzenia 9% (a za rok może nawet 10%) na składkę zdrowotną. Czyż nie lepiej było sprywatyzować szpitale i w skutek tego zlikwidować składkę zdrowotną?
Zresztą tu nasuwa się ciekawostka - czy wiecie, że osoby, które są w 32% progu podatkowym, nie płacą składki zdrowotnej oraz rentowej? A no właśnie - muszą płącić za leczenie przy każdej wizycie. I jak na tym wychodzą? A otóż tak, że płacą procentowo mniej podatków niż ponad 90% społęczeństwa.
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
"Po obniżeniu podatku od 1.1.2009 obciążenie podatkowe zmniejsza się procentowo jeszcze wyraźniej wraz ze wzrostem płacy. Wynika to nie tylko ze stawki PIT ale i z degresywnej składki ZUS, która w dodatku po przekroczeniu 30-krotności średniego wynagrodzenia częściowo zupełnie znika. Po przekroczeniu tej granicy pracownik przestaje zupełnie płacić składkę rentowo-emerytalną. Na dodatek zasiłek chorobowy dla wysoko zarabiających pozostaje w proporcji do wynagrodzenia.
Ok. 99 % podatników będzie płaciło stawkę 18%.
Prezydent Kaczyński ośmiesza się, bo zapowiedział zawetowanie podatku liniowego, podczas gdy rząd jego brata praktycznie już go wprowadził"
Kwota rocznego ograniczenia podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w 2009 r. - 95 790 zł.
Po pierwsze, mowa tu o skladce rentowo-emerytalnej a nie zdrowotnej. Ograniczenia skladki zdrowotnej nie ma, jej czesc jest natomiast odliczana od naleznego podatku.
Po drugie, ograniczenie nie znaczy ze osoby o wysokich zarobkach nic nie placa, tylko ze nie moga zaplacic wiecej jak 30-krotnosci sredniej krajowej.
Po trzecie, sytuacja ta nie dotyczy wszystkich ktorzy znalezli sie w 32% progu podatkowym. Przyjmujac ze skladki te wynosza 25% przychodu, zeby zaplacic taka kwote musialbys zarabiac ponad 380 000 zł rocznie. O ile mi sie cos nie popieprzylo (a dawno to przerabialem, bo jakis rok temu ), po odliczeniu odpowiednich skladek i kosztow podstawa opodatkowania powinna wynosic okolo 325 000 zł, czyli prawie 4 razy wiecej niz granica 32% progu podatkowego.
marlo napisał/a:
Zresztą tu nasuwa się ciekawostka - czy wiecie, że osoby, które są w 32% progu podatkowym, nie płacą składki zdrowotnej oraz rentowej? A no właśnie - muszą płącić za leczenie przy każdej wizycie.
Wniosek z tego taki, ze osoby znajdujace sie w II progu podatkowym jednak oplacaja wszystkie te cholerne skladki, a przy kazdej wizycie u lekarza wcale nie musza placic za leczenie. Fakt jednak faktem, ze na obnizeniu podatkow grupa ta wyszla zdecydowanie najlepiej.
_________________
"Chłopaki szturchają się łokciami, Gryzą szlugi, walą głowa w blok. Trzeba rzucić trucie się fajkami I uprawiać fantastyczny sport."
Trochę poleciałem z tą składką zdrowotną, nie wiem czemu ją wpisałem - chyba odruchowo :) Co nie zmienia faktu, że bogaci nawet na niej wychodzą korzystniej.
Zobaczymy czy Tusk spełni obietnicę wyborczą i wprowadzi podatek liniowy czy będzie się zasłaniał kryzysem. Prawie już ten podatek mamy, więc powinno być łatwiej.
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum