Wiersz przerabiany gdzieś w podstawówce. Możecie się śmiać, ale to jeden z moich ulubionych utworów:
Maria Konopnicka "A jak poszedł król na wojnę"
A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote
Na zwycięstwo, na ochotę...
A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole
Na tęsknotę, na niedolę...
A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle,
A najgęściej giną chłopy.
Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy...
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wraca zdrowy...
A jak wjeżdżał w jasne wrota,
Wyszła przeciw zorza złota
I zagrały wszystkie dzwony
Na słoneczne świata strony.
A jak chłopu dół kopali,
Zaszumiały drzewa w dali.
Dzwoniły mu przez dąbrowę
Te dzwoneczki, te liliowe...
Problem niesprawiedliwości społecznej. Król idzie na wojnę, praktycznie niczego nie ryzykując, a później zbiera zaszczyty. Prosty człowiek ryzykuje najwięcej i na ogół płaci cenę najwyższą, a później nie otrzymuje żadnej chwały ani nawet wdzięczności, spoczywając w byle jak wykopanym i często zbiorowym grobie...
Nie tak dawno zespół System Of A Down w piosence B.Y.O.B zaśpiewał:
Why don’t presidents fight the war?
Why do they always send the poor?
Na przykładzie wiersza Marii Konopnickiej widać, jak dawno już zwrócono uwagę na ten problem, a na przykładzie piosenki zespołu System Of A Down, widać, że niestety jest on wciąż aktualny.
"Bóg prosi"
Nie powoływać się na niego. Nie handlować nim.
Na partyjnych straganach nie rozwieszać łaski.
Nie używać alibi "Gott mit uns"
dla bezbożnej zbrodni.
Pod jego patronatem
nie odprawiać zła.
Nie wzywać nadaremnie
"pokłonu pasterzy".
Nie popychać. Nie trwonić.
Nie palić na stosie.
Ze zwęglonego oka
wypłynęła łza.
Przyjdzie może do was
"o, marna ludzkości",
kiedy będziecie przechodzili
na swój drugi grzech.
"Dyktando"
Pod dyktando.
Żeby tylko nie popełnić błędu.
Naród
nie napisać przez tłum otwarty.
Wiedzieć
kiedy zamykać a kiedy otwierać
usta.
Milczeć ?
ale z jakiej litery?
Odmienić się
ale nie przez przypadek.
Uważać
aby miłość nie napisać oddzielnie
tak jak czarna jagoda albo pierwszy lepszy.
Czujnie
po pewnych datach postawić kropkę.
Przy innych
minutę ciszy.
Uważać
aby życia nie napisać przez skróty.
Pamiętać
aby nie popełnić błędu przy śmierci.
Umrzeć
ortograficznie.
* * *
Nie zostałem wybitnym mężem stanu.
Nie odkryłem żadnego kontynentu.
Nie napisałem dzieła które wstrząsnęłoby światem.
Nawet nie stać mnie było na wielkie morderstwo.
Nie podpaliłem niczyjego domu
(to we mnie dom spalono)
Dla nikogo nie byłem przykładem.
Ani zły. Ani dobry.
Niezdolny do miłości i do nienawiści.
Z brakiem charakteru
przypiętym do klapy.
Skazany na przeciętność
umieram obojętnie.
Mucha
która od wielu godzin
patrzy na mnie tępo
jest pewnie moim,
alter ego.
przypadkowo rozczytany wpadłem na taki wierszyk.. cóż Cracovia to klub intelektualistów i artystów, N. Kennedy, Jan Paweł II, Piłsudski, Maleńczuk i wielu innych... a Wisła? :P to antysemici
Janusz Sepioł "Dlaczego Kocham Cracovię"
Niechaj każdy dziś się dowie,
dlaczego kocham Cracovię.
Po pierwsze z powodu klasy,
po drugie, bo Cracovia to pasy,
po trzecie, jak kochać to szczerze,
po czwarte, kocham ją za papieżem,
po piąte, to chluba Krakowa,
po szóste, Cracovia jest zdrowa.
Siódmy powodzik nieduży,
Cracovia gra przy Kałuży
Ostatni powód, me zdrowie.
Zdrów jestem na umyśle,
więc nie kocham się w...
Więc kocham Cracovię.
O większego trudno zucha,
Jak był Stefek Burczymucha...
— Ja nikogo się nie boję!
Choćby niedźwiedź... to dostoję!
Wilki?... Ja ich całą zgraję
Pozabijam i pokraję!
Te hieny, te lamparty
To są dla mnie czyste żarty!
A pantery i tygrysy
Na sztyk wezmę u swej spisy!
Lew!... Cóż lew jest?! — Kociak duży!
Naczytałem się podróży!
I znam tego jegomości,
Co zły tylko, kiedy pości.
Szakal, wilk?... Straszna nowina!
To jest tylko większa psina!...
(Brysia mijam zaś z daleka,
Bo nie lubię, gdy kto szczeka!)
Komu zechcę, to dam radę!
Zaraz na ocean jadę
I nie będę Stefkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba! —
I tak przez dzień boży cały
Zuch nasz trąbi swe pochwały.
Aż raz usnął gdzieś na sianie...
Wtem się budzi niespodzianie.
Patrzy, a tu jakieś zwierzę
Do śniadania mu się bierze.
Jak nie zerwie się na nogi,
Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi! —
Pędzi jakby chart ze smyczy...
— Tygrys, tato! Tygrys! — krzyczy.
— Tygrys?... — ojciec się zapyta.
— Ach, lew może!... Miał kopyta
Straszne! Trzy czy cztery nogi,
Paszczę taką! Przy tym rogi...
— Gdzież to było?
— Tam na sianie.
Właśnie porwał mi śniadanie...
Idzie ojciec, służba cała,
Patrzą... a tu myszka mała,
Polna myszka siedzi sobie
I ząbkami serek skrobie!...
Nie bój się nocy - ona zamyka
drzewa lecące i ptasie tony
w niedostrzegalnych, mrocznych muzykach,
w przestrzeni kute - złote demony,
które fosforem sypiąc wśród blasku
wznoszą się białe, modre, różowe,
wznoszą się w lejach żółtego piasku,
w chmurach rzeźbione unoszą głowy.
Nie bój się nocy. Jej puchu strzegą
krople kosmosu, tabuny zwierząt:
oczy w nią otwórz, wtedy pod dłonią
uczujesz ptaki i ciche konie,
zrozumiesz kształty, które nie znane
przez ciebie idąc tobą się staną.
Nie bój się nocy. To ja nią wiodę
ten strumień żywy przeobrażenia,
duchy świecące, zwierząt pochody,
które zaklinam kształtów imieniem.
Ułóż wezbrane oczy w kołysce,
ciało na skrzydłach jasnych demonów,
wtedy przepłyniesz we mnie jak listek
opadły w ciepły tygrysi pomruk.
//Ostatnio trochę wpadłam w poezję Baczyńskiego i Stachury. Coś pięknego ;)
nie ma mnie
w harmonogramie twoich zajęć na najbliższy tydzień
sprawdziłam
często dzwoniłam
widocznie jest wielu oczekujących
mniej kłopotliwych
bardziej zajmujących
nie proszących o spotkanie
pewnie nie chcą z tobą trwać
luz konfitur mogą dać
bez potrzeby zostawania na śniadanie
nie ma mnie
w harmonogramie twoich zajęć na najbliższe dwa tygodnie
orzekła zgodnie i pogodnie
Okręgowa Komisja Egzaminacyjna
tę ciężką treść przyniosły mi słowa twe tak swobodnie
w nich twoja siła jest i zawsze była
nie ma mnie
w harmonogramie twoich zajęć aż po kres
Centralna Komisja Egzaminacyjna odrzuciła mój wniosek
o powtórny test
ponadto zabrakło środków na łapówkę
myszy podziurawiły aktówkę pełną swobody
bogatą w prawo do bycia młodym
dziwnie zakochanym
słabym i silnym
w mnogości wyborów
dinozaurem roślinnym
Z zagranicznych Rimbaud i jego chłoptaś Paul, Morrison oraz paru innych, mniej dla mnie znacznych
A z Polski, to... Mamy ciekawy panteon, najpopularniejszy chyba Wojaczek (geniusz), Bursa, Przybyszewski i zapomniany, lecz świetny Ratoń
A tu wstawię najgenialniejsze dwa wiersze przeze mnie znane:
Rafał Wojaczek
Martwy Język
Palcami ustalam
rysy mojej twarzy
Dwa palce wsadzam w usta
i przydaję twarzy uśmiechu
Jest to uśmiech rozdzierający
przetłuszczoną bladą skórę
Jest to uśmiech od ucha do ucha
wypełniony zwojami języka
To jest martwy język
Wiersz jest zgoła dziwny, ale bardzo przemyślany. Urzekł mnie swoją brutalnością i szczerością oraz całym sensem, tudzież sprzeciwieniem się przeciw hipokryzji, przesłaniem trochę podobny do "Życie to nie teatr" Stachury
Rimbaud Arthur
Śpiący w kotlinie
Zakąt, gdzie śpiewna rzeka śród bujnej zieleni
Czepia szaleńczo w locie o traw dzikich kępy,
Przelśnione dumnym słońcem gór, wodniste strzępy
Srebra. Kotlina, która blaskami sie pieni.
Młody żołnierz z rozwartą wargą i odkrytą
Głową, wtuloną między modre, rośne ziele,
Śpi, pod niebem mu trawa miękkie łoże ściele,
Blady jest pod zielenią promieniami litą.
Stopy w mieczykach kwietnych wsparł. Śpi uśmiechnięty
Śmiechem chorego dziecka do sennej ponęty...
Zimno mu. Daj mu, ziemio, ciepłe sny łaskawie.
Woń twych kwiatów rozkoszą mu nozdrzy nie wzdyma:
Śpi w słońcu i na piersi jedną rękę trzyma,
Śpokojny. W prawym boku ma dwie jamki krwawe.
A ten wiersz... Przez praktycznie całe jego czytanie autor budował klimat spokojny, a zarazem wbijał w niego ukryte akty dziwnej przenikliwości i podejrzliwości. Dopiero pod koniec okazuje się, że żołnierz jest martwy, a jego sen, to właściwie nie sen, chyba, że ten "wieczny". W jednej, a zarazem ostatniej chwili cały porządek wiersza zostaje zgwałcony i zniekształcony
_________________ Powiem ci...
Zmarnowaliśmy świt
A tego nie wybaczy nam żadne niebo
Co za głupota. To moja indywidualna sprawa, czy w wierszu szukam czegoś więcej niż pustych wersów, nie uważasz?
Każdy stawia sobie inne cele. Przyjemność sprawa mi zarówno czytania, jak i odkrywanie poezji.
Co do tego, że autorzy byli naćpani podczas pisania... Naprawdę myślisz, że wtedy nie mają ładunku intelektualnego? Staley, Cobain, Wood tak samo ćpali i tworzyli pod wpływem. Idąc twoim tokiem rozumowania, mogę stwierdzić, że ich muzyka jest niewartościowa, bo "nie wiedzieli co robią".
_________________ Powiem ci...
Zmarnowaliśmy świt
A tego nie wybaczy nam żadne niebo
nie wydaje mi się żeby napisał, że ich twórczość jest niewartościowa, tylko że nie należy aż tak rozgrzebywać na kawałeczki, i stwierdzać, że w tym a tym o to a to autorowi chodziło. poezja jest do czytania, nie interpretowania, popieram.
_________________ take it easy baby,
take it as it comes..
so I've decided what I'm gonna do now, so I'm packing my bags for the misty mountains, where the spirits go now, over the hills where the spirits fly, ooh. i really don't know.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum