Witam, postanowiłem założyć tutaj taki temat, bo nie spostrzegłem na forum niczego podobnego, a być może ktoś z was interesuje się podobną tematyką, oglądał filmy takie jak Mad Max, The Road czy grał w STALKERA albo Fallouta, tudzież snuje wizje rychłego apokaliptycznego upadku cywilizacji.
Na początek może co w ogóle myślicie o możliwości zaistnienia np. wojny nuklearnej, która doprowadziła by do niemal całkowitej zagłady ludzkiego gatunku lub nawet życia na ziemi?
Mamy teraz na świecie takie zapasy broni, że moglibyśmy spokojnie zniwelować liczbę istnień człowieczych niemal do zera w bardzo niedługim czasie.
Ja bardzo lubię tematy post apokaliptyczne. Szczególnie książki o tej tematyce np. "Komórka" S.Kinga lub "Jestem Legendą" Richarda Matheson'a (na podstawie tej książki powstał film o takim samym tytule, z Willem Smith'em, który, w odróżnieniu od książki, mi się wyjątkowo nie spodobał). Może jest ktoś w stanie polecić podobne książki? ;)
Co do filmów.. mam bardzo krytyczny stosunek do tego rodzaju kina. Mad Max nie jest zły, The Road nie oglądałam. Filmy katastroficzne typu "2012" (oprócz"Pojutrze", bo jest to dobry film) są "nie do oglądania" dla mnie. "Księga Ocalenia" mi się jeszcze podobała w miarę.
Moim zdaniem wojna nuklearna prędzej czy później nastąpi (jeśli oczywiście nie uprzedzi jej np wulkan w Yellowstone ).
_________________ It's better to burn out than to fade away.
The Road jest bardzo autentycznym filmem, o wiele bardziej niż Księga ocalenia gdzie facet rozpieprza prawie cały gang jednym gnatem. Poza tym wole bardziej uniwersalne filmy, a Księga ocalenia jest przeznaczona raczej dla ludzi o pewnych zapatrywaniach ideologiczno religijnych. Ale film sam w sobie nie jest zły może nieco za bardzo hollywoodzki.
W takim razie The Road jeszcze dzisiaj obejrzę ;) O Metrze 2033 już kiedyś słyszałam od znajomych według których jest to trochę mało oryginalna książka, co mnie trochę zniechęciło do jej przeczytania, ale może w końcu się za nią zabiorę ;]
_________________ It's better to burn out than to fade away.
nie znam sie dobrze na ksiazkach, ale mi osobiscie metro 2033 sie bardzo podobalo ;]
Teraz czytam nastepna czesc metro 2034 i mimo ze malo jescze mysle ze bedzie rownie dobra jak 2033 ;)
Bardzo lubię tego typu klimaty. Fallouty wciągnęły mnie na parę ładnych miesięcy. Filmów w tych klimatach jakoś nie lubię, Mad Max mnie nudził, a katastroficzne typu "2012" są strasznie oklepane. Jedyny film, który mnie zaciekawił to "Jestem Legendą". Z książek polecam dosyć trudno dostępną Wojnę Światów, autora takich książek jak Wehikuł Czasu oraz Wyspa Doktora Moreau.
i2156 - ta książka ma tylko prawie 600 stron więc może lepiej wersja tradycyjna będzie najkorzystniejsza .
Mi w większości filmów tego typu brakuje autentyzmu, dlatego cenię Drogę/The Road. Poza tym jest z Viggo Mortensenem, który, jak zwykle zresztą, zagrał świetnie. Co do Fallouta to jeden z tych eRPeGów, który z wiekiem nie stracił klimatu i mogę w niego czesać wiele godzin dziennie mimo tego, że grafika nie zachwyca, ale przecież nie ona jest najważniejsza.
No no, ktoś trafił w mój ulubiony temat.
Aktualnie czytam Metro 2033 i polecam książkę. Z każdym rozdziałem jest ciekawsza i świetnie ukazany jest świat zarówno w metrze jak i na zewnątrz tj w Moskwie.
Z gier: przeszedłem Fallouta 1 i 2 chyba kilkanaście razy (najlepsze części). F3 i F:NV też zaliczyłem ale po razie. I w zasadzie lepszych gier w tym klimacie nie ma, może jeszcze Stalker jest ok, ale wolę bardziej świat Falloutów. No i jeszcze Half-lifa 2 można pod to podpiąć w sumie.
Z filmów obejrzałem tego masę i każdy z nich polecam: Mad Max (wszystkie), The Road, Księga Ocalenia, Chłopiec i jego pies, Ostatni brzeg, American Cyborg, Cherry 2000 (fajnie pokazali tam zniszczony Las Vegas), Children of man (może nie tak postapo, ale świat również jest na skraju), Idiokracja (komedia, ale nawet prawdziwa), Jestem Legendą, Omega man, Omega Doom, Terminatory wszystkie, i jakieś inne filmy których sobie nie przypomnę teraz chyba. Do tego serial Jerycho - pierwszy sezon który moim zdaniem był średni i mozna było go lepiej zrobić.
Z muzyki polecam pierwsze krążki Black Sabbath (Paranoid w szczególności), oraz soundtrack z Fallouta który stworzył geniusz Dark Ambientu - Mark Morgan.
Ogólnie sam też piszę w tym klimacie opowiadania. Jak mam okazję to też szukam w okolicy miejsc które wyglądają jak zniszczone po takiej wojnie. Najfajniejsze jednak jakie widziałem to zniszczona baza wojskowa na Krymie w okolicach Sewastopola. Szedłem wtedy w dwudniową podróż z Sewastopola do Symferopola na piechotę (jakieś 80km) i właśnie miałem okazję przechodzić przez takie miejsce. Wszystko zniszczone jak po bombardowaniu, a najbardziej urzekł mnie dziwny budynek: okrągły o średnicy jakiś 20 może nawet 30 metrów i głęboki na jakieś 20 metrów. Wkopany w ziemię. Wyglądało to tak jakby z tego miejsca odpalano jakieś rakiety - jakiś silos albo co. Cały ten teren był spory, w sumie powoli się ściemniało a na obrzeżach nie brakowało ćpunów, ale tutaj nikogo nie spotkałem. No ale zniszczone budynki, gruzy i śmieci robią niesamowite wrażenie.
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Czemu ty nie założyłeś tego tematu wcześniej kiedy masz takie zainteresowania i tyle jesteś stanie napisać? :p Też czytam Metro 2033 jako e-book i muszę stwierdzić, że jest to bardzo ciekawa książka, będzie chyba pierwszym e-bookiem, którego przeczytam całego. Ostatnio świetnie udało mi się wejść w jej klimat kiedy nie mogłem spać i czytałem od 4 do 7 rano. Całkowita cisza, prawie jak w korytarzach w opuszczonym metrze.
Fajnie by było jakbyś przesłał jakieś opowiadanie, myślę, że nie tylko ja chętnie bym przeczytał.
Ja mam w planach wypad do Czarnobyla i Prypecia, ale to wszystko na razie w powijakach. Pusta przestrzeń miejska opuszczona przez ludzi jest niezwykle inspirująca.
Czemu ty nie założyłeś tego tematu wcześniej kiedy masz takie zainteresowania i tyle jesteś stanie napisać? :p Też czytam Metro 2033 jako e-book i muszę stwierdzić, że jest to bardzo ciekawa książka, będzie chyba pierwszym e-bookiem, którego przeczytam całego. Ostatnio świetnie udało mi się wejść w jej klimat kiedy nie mogłem spać i czytałem od 4 do 7 rano. Całkowita cisza, prawie jak w korytarzach w opuszczonym metrze.
U mnie w mieszkaniu jak wieje mocny wiatr i świeci słońce to słychać taki szum fajny, jak czyta się wtedy Metro 2033 i słucha soundtracku z Fallouta, można naprawdę poczuć się jak w świecie postapo :) niesamowity klimat.
sztruks napisał/a:
Fajnie by było jakbyś przesłał jakieś opowiadanie, myślę, że nie tylko ja chętnie bym przeczytał.
Wrzucam poniżej, ale jest niedokończone i jeszcze dobrze nie sprawdzone a i nie całe ;)
sztruks napisał/a:
Ja mam w planach wypad do Czarnobyla i Prypecia, ale to wszystko na razie w powijakach. Pusta przestrzeń miejska opuszczona przez ludzi jest niezwykle inspirująca.
Ja miałem się wybrać z kumplem w marcu tego roku, podobno jest wtedy tam fajnie i klimatycznie, ale nie udało się mi funduszy zebrać a i on jakoś "odpadł" z wyprawy. Jest masa ciekawych miejsc, najwięcej w sumie w Rosji które warto odwiedzić. Ale i w Polsce jest jakieś osiedle opuszczone, niestety nie wiem jak aktualne są moje dane, bo dawno nie szukałem takich informacji.
Obiecany fragment opowiadania:
Dokument
Prolog
Markus Verro stał w dziwnym miejscu i nie przypominał sobie niczego co wydarzyło się chociażby pięć minut wcześniej. Ogarniało go dziwne uczucie samotności i nie wiedzy, a to – sądząc po miejscu w którym jest – na pewno nie pomoże zrozumieć tego co właśnie się dzieje. Stał tu tak jakby dopiero co się urodził z już wgraną częściową pamięcią, miał jakieś nikłe przebłyski swojej przeszłości. Widział jak się bawi z rówieśnikami w jakiś ledwo oświetlonych blaknącymi lampami pomieszczeniach, pamiętał nawet dzień w którym dostał mały samochodzik złożony przez jego ojca. Dziwne było jednak to, że nie bardzo czuł więź z tymi ludźmi i byli dla niego obcy w taki sposób ich sobie teraz przypominał. Oprócz tych dwóch zdarzeń nie za wiele pamiętał, jednak liczył na szybki powrót tego co utracił.
Rozejrzał się dookoła. Miejsce w którym teraz przebywał było równie ciemne i ponure jak te miejsca ze swoich wspomnień. Obskurne i brudne betonowe ściany na których pleśń i grzyb od dawna urzędowały wytwarzając specyficzny smród i zmieniając powietrze na ciężki gaz którym człowiek zmuszał się oddychać. Tu też paliła się słabym światłem żarówka w prymitywnej szklanej osłonce, pokrytej warstwą brudu, dając Markusowi iskierkę nadziei na ujrzenie sekretów tego dziwnego miejsca. Jakieś sześć, może siedem metrów wyżej pod sufitem Markus dostrzegł sporej wielkości właz do którego prowadziła drabinka w postaci masywnych prętów wbitych w ścianę. Mimo słabego światła wiedział że to właz i jakieś wyjście, bo sam właśnie stał obok podobnego, z tym że ten – w podłodze – prowadził gdzieś w nieznane mu miejsce pod ziemią. Obok włazu który towarzyszył Markusowi w tej dziwnej sytuacji leżało urządzenie przypominające dysk lub inny nośnik danych, jednak po przyjrzeniu się mu, można było stwierdzić że jest to dysk nowej generacji nie potrzebujący osobnego urządzenia do jego odczytania. W tym momencie Marcus przypomniał sobie kolejną rzecz, jak to kiedyś z – prawdopodobnie – przyjacielem naprawiał urządzenia które coś obsługiwały, coś bardzo ważnego. Wiedział, że potrafi w jakimś stopniu poznać niektóre z nich i je naprawić. To wspomnienie sprawiło, że Marcus poczuł się jeszcze dziwniej, ponieważ wiedział jakie ma umiejętności i wiedział co potrafi ale nie wiedział jak się za to zabrać. Podniósł dysk z wilgotnej i brudnej podłogi i obejrzał go. Tego typu urządzenia były masówkami które obsłużyć mógł każdy. Wystarczyło włączyć zasilanie i przycisnąć przycisk odtwarzania a reszta już się zrobi sama. Minusem tego typu dysków był brak możliwości nagrywania lub kopiowania swoich danych bez pomocy innego urządzenia, a dokładniej komputera lub stacji dokującej. Dyski holograficzne – bo tak brzmiała ich pełna nazwa – zaczęły być produkowane stosunkowo niedawno, gdy udało się ujarzmić energię atomową i zamknąć ją w małych akumulatorach w taki sposób by w razie uszkodzenia nie narobiły szkód. Dzięki temu zabiegowi nawet najbardziej wymagające maszyny potrafiły działać przez bardzo długi czas, nawet pięćset lat!
Markus włączył zasilanie i przycisnął włącznik. Na pokrywie dysku zamigała dioda oraz dał się słyszeć cichy pisk a następnie ciągły szmer który wskazywał na prawidłowe działanie.
W tym momencie ciemne okienko w rogu obudowy zapaliło się na czerwono, a chwilę później z tego właśnie okienka wyleciała struga światła i padła prosto na obdartą ścianę. To światło jednak nie oświetlało bardziej pomieszczenia. Marcus nie wiedział jak to działa ale był to rodzaj światła które nie daje cienia, nie oświetla niczego wokół siebie ale jest widoczne, jednocześnie jakby wyrwane z kontekstu i nie pasujące do reszty otoczenia. Mimo wszystko, sprawiało wrażenie ciepłego i miłego, a przez moment można było poczuć dziwne ciepło które od niego bije.
W tym momencie w świetle, na ścianie ukazała się czyjaś twarz, trochę zniekształcona poniewąz Marcus nie trzymał dysku idealnie w poziomie. Być może to przez wilgoć albo przez uszkodzenie dysku co chwilę twarz znikała a w jej miejsce niczym robaki wżerał się biały szum.
Od pojawienia się twarzy minął jakiś czas, ale oprócz tego, że była nie poruszała się, nie mówiła. To tak jakby Marcus otworzył puszkę z której wynurzyła się magiczna istota, zmaterializowała na ścianie i następnie patrzyła co ten zamierza dalej zrobić jakby czekając na jego ruch by samemu także jakiś wykonać. Obserwując sytuację obok, można było odnieść wrażenie tak jakby obie istoty, ta żywa i ta sztuczna stały na małej szachownicy i bały się ruszyć by druga strona czasem nie wykrzyczała „Szach – Mat!”. Marcus był przerażony całą tą sytuacją – sam w dziwnym miejscu i czyjaś twarz która ogląda jego oblicze przez las szumów. Postanowił, że jednak nie będzie czekał na to co przyniesie mu przyszłość, równie tajemnicza i nie wiadoma jak jego przeszłość czy nawet teraźniejszość. Położył dysk na podłodze, ale nie wyłączył go. Zbadał drabinkę która prowadziła ku górze i rozpoczął wspinaczkę ku nieznanemu, powoli i delikatnie pnąc się po zardzewiałych stalowych prętach.
Kiedy Marcus pokonywał kolejne stopnie drabiny usłyszał za sobą głos. To tajemnicza głowa wyświetlona na ścianie przemówiła do niego. Obraz jakby się nieco poprawił, mimo że dźwięk był kiepskiej jakości.
- Tu profesor Andreas Kowal. Jeśli udało ci się odczytać ten zapis to już osiągnęliśmy mały sukces. Jak wiesz... a w zasadzie pamiętasz, nazywasz się Marcus Verro. Prawdopodobnie po wejściu do sfery przejściowej straciłeś pamięć. Jest to skutek uboczny skomplikowanej procedury którą musiałeś przejść by się znaleźć tu gdzie właśnie stoisz. Ale nie martw się, pamięć stopniowo Ci zacznie wracać. Przypomnę Ci tylko, że pracowałeś w naszej studni – Stalowa 21 – jako mechanik przy naprawie komputerów do oczyszczania i wydalania ścieków. Jako jedyny zdałeś testy na... - tu twarz profesora jakby się zmieszała - testy na odporność... tak, na odporność przed promieniowaniem i możesz wyruszyć na zwiad. Z naszych odczytów wynika, że poziom napromieniowania na powierzchni zmniejsza się, nie wiemy tylko czy: istnieją jakieś inne miejsca podobne do naszego, czy jest gdzieś miejsce na powierzchni gdzie nie ma promieniowania, czy pojawiły się jakieś nowe gatunki zwierząt czy też ludzi oraz czy w ogóle istnieje tam jakiekolwiek życie. Jest to dla nas dość istotne, ponieważ – nie wiem czy pamiętasz – nasi naukowcy obliczyli, że gdzieś na świecie jest możliwe życie na powierzchni, ale nasze dane są stare, jeszcze przedwojenne i tak naprawdę może być tam radioaktywne morze lub miejsce zdatne do życia. Poza tym minęło już tyle czasu od ostatnich bombardowań... - tu twarz profesora nieco posmutniała, chociaż jakby trochę na siłę – nie ważne, po prostu dowiedz się tego wszystkiego... aha i nie zapomnij zabrać ze sobą rzeczy które ci przygotowaliśmy, naprzeciwko lampy, odsuń cegły i zabierz z tego miejsca torbę. Schowaliśmy ją tam na – nieco się zmieszał – na wszelki wypadek, ot co.
Profesor widocznie skończył mówić, ponieważ teraz twarz znów patrzyła tempo w przestrzeń i jakby czasem tylko spoglądała na Marcusa, niemniej to tylko wrażenie. Podczas rozmowy profesor również patrzył w dziwne miejsca, ale to chyba dlatego że go nie widział a całość była nagrywana wcześniej. Marcus zszedł na dół i zastanawiając się po co ten cały cyrk i szopka podszedł do najciemniejszej części ściany i próbował wybadać jakieś nieruchome cegły. Całe to miejsce nie było wielkie, może miało jakieś pięć metrów kwadratowych, jednak lampa która świeciła za nim już nie potrafiła oświetlić ściany przeciwległej. Nie mówiąc już o świetle z dysku które zupełnie nic nie dawało, a w tym momencie jedynie przeszkadzało w poszukiwaniach. Po chwili wymacywania obdartej dolnej części ściany Marcus trafił na cegłę która się bardzo ciężko poruszała. Chwycił ją paznokciami i bardzo powoli wysuwał. Nim mu się udało odsłonić pierwszą z cegieł jego paznokcie osuwały się brudząc dłonie czerwonym pyłem oraz powodując wrażenie suchości na skórze. Kolejne cegły chwytał już całymi dłońmi brudząc je sobie nie tylko pyłem ale i grzybem który osadził się po drugiej stronie, w wyrwie. Po omacku wyciągnął skórzaną torbę i przeszedł z nią pod drugą ścianę by tam zbadać jej zawartość. Marcus ocenił torbę na bardzo starą, mimo że sam chodził w przedwojennych ubraniach – miał na sobie nieco powycierane ale nie dziurawe jeansy, podkoszulek z małymi dziurkami i dwie koszule flanelowe też dziurawe, ale doskonale uzupełniające się. Buty nosił wygodne, skórzane i trochę schodzone ale dobre i pasujące do reszty. Widocznie w studni Stalowa 21 dbali o relikty przeszłości oraz o ubiór. Torba którą znalazł miała wygrawerowany pod skórzanym nakryciem napis „Zakłady Skórzane Lublin – 1963”, Marcus wywnioskował z tego, że ta torba jest również przedwojenna i zachowała się w bardzo dobrym stanie. Rarytas. Nawet klamerki miała dobre i pokryte tylko odrobiną rdzy, a skóra świeciła jakby wczoraj ktoś ją kupił prosto od producenta.
Zajrzał do środka. A tam czekało na niego parę przydatnych rzeczy oraz kilka nieco mniej, jednak postanowił niczego nie wyrzucać a jedynie uporządkować cały ten bałagan i powrzucać do odpowiednich przegródek. I w ten sposób latarka trafiła do wąskiej kieszonki w której tylko ona się zmieściła, sprzęt był nowy z lekko startym nadrukiem – Stalowa 21 – i symbolem w postaci dwóch kół zębatych z dwoma kominami za każdym z nich. Mapa znalazła swoje miejsce w wąskiej przegródce dzięki czemu na pewno się nie pogniecie podczas podróży. Marcus rzucił na nią okiem i mniej więcej zlokalizował swoje położenie. Fakt, że była ona przedwojenna i na pewno teraz świat tak nie wyglądał, ale z drugiej strony może znajdzie jakieś ostoje ludzkości w dawnych miejscach osad. Dwa magazynki do pistoletu który zalegał na samym dnie wcisnął prawie na siłę do kieszonki obok latarki, a sam pistolet który jak reszta rzeczy był w dobrym stanie upchnął w przegrodzie obok magazynków tak by móc szybko po niego sięgnąć. Wcześniej sprawdził czy jest załadowany. Był. W ostatnią i największą przegrodę w której wcześniej wszystko leżało zostawił resztę rzeczy. Menażkę z wodą oraz dwie konserwy, jakiś tępy nóż którym nie zraniłby nikogo choćby chciał, zepsutą malutką lornetkę, garść starych monet oraz rolkę taśmy klejącej. Zatrzasnął nakrycie i założył torbę na ramie. Rozejrzał się jeszcze przez moment po pomieszczeniu, popatrzył na dysk holograficzny i postanowił go zabrać. Podniósł go z betonowej podłogi nieco zniekształcając twarz profesora i wyłączył zasilanie. Być może gdzieś będzie komputer który będzie potrafił obsłużyć taki rodzaj urządzenia tym bardziej że naukowcy nie zmieniali wtyczek do przesyłu danych oraz zostawili stare gniazda zasilania na wypadek gdyby jakimś cudem bateria padła. W zasadzie te dyski były przerobioną wersją dysków starej generacji które produkowano jeszcze przed wojną. Marcus ponownie wspinał się po drabinie by po chwili znaleźć się u jej szczytu przy włazie. Był w gorszym stanie niż ten na dole ale wyglądał tak samo, jakby był odbiciem lustrzanym. Przez te wszystkie lata rdza zjadła właz traktując go jako ofiarę pasożytniczej wilgoci i powodując że dotykająca go osoba – w tym przypadku Marcus – miała dłonie koloru bardzo ciemnej czerwieni. Całe to ustrojstwo działało w prosty sposób który pozwalał na zbudowanie potężnych i grubych włazów które mógł odkręcić człowiek ale tylko jeśli użył mechanizmu który w tym czymś siedział. Należało pokręcić sporym kołem by zacząć go – dosłownie – wykręcać z szyn, wszystko szło dobrze do momentu aż się gdzieś nie zablokował. Nikt nie pomyślał, że bomba atomowa która spadła niedaleko mogła przetopić szyny w bezkształtną masę, lub że zawalona część budynku spoczywała właśnie nad jedynym wyjściem ze studni. Jednak w tym przypadku było na szczęście inaczej, Marcus siłował się z mechanizmem aż ten dał za wygraną. Kręcił się dalej. Pewnie rdza zalegała gdzieś na szynach. Cały ten wysiłek trwał z dobrych parę minut, co jakiś czas szyny nie przepuszczały mechanizmu dalej, tak jakby chciały zatrzymać wszystko i wszystkich na swoim miejscu bojąc się o to co człowiek może ujrzeć na zewnątrz tego dziwnego i nieznanego świata. W tej chwili Marcus czuł się jak odkrywca który za kilka sekund stanie na nowej ziemi, w nowym miejscu i będzie poznawał wszystkie jego właściwości na nowo, czuł go od nowa i zbierał o nim informację. Niemal kilka milimetrów dzieliło go od poznania czegoś nowego. Czuł się wspaniale myśląc o tym że to właśnie jemu przyjdzie to wszystko zobaczyć, ale jednocześnie nie był pewien co wydarzy się po wyjściu z przedsionka studni. Marcus był z piątego pokolenia. Tak naprawdę powinien nazywać się Marcus Verro V jednak dla większości społeczeństwa studni numeracja była głupia i niepotrzebna. Numer oznaczał tylko ile czasu, liczonego w pokoleniach minęło od upadku ludzkości, od ich zagłady i zeszczurzeniu się poprzez zejście do tych kanałów nazywanych Studniami. Być może nie tylko Stalowa 21 tętniła życiem, skoro miała numer 21 to gdzieś powinno być jeszcze 20 pozostałych studni, ale to były tylko domysły które Marcus miał wyjaśnić, rozwiązać zagadkę trapiącą ludzkość od zarania dziejów i tak jak kiedyś poszukiwano życia poza Ziemią, tak teraz szukano tego życia lub jego oznak na Ziemi a on miał być pionierem który da mieszkańcom Stalowej 21 nową nadzieję.
Mechanizm zaskrzypiał i nie chciał iść dalej, jednak tym razem nie zablokował się a skończyły się szyny. Zresztą to było logiczne, ponieważ Marcus nie dosięgał już prawie do koła którym kręcił i zaraz trzeba było znaleźć jakieś wyjście gdzieś dalej, do góry. Pomiędzy szynami zauważył złożone bolce rozmieszczone co jakieś dziesięć centymetrów. Złapał za jeden z nich i mocno pociągnął do siebie. Ciężko, bo ciężko ale ustawił się do pozycji poziomej i już w tym momencie było się jak wspiąć o stopień wyżej. Tak samo postąpił z kolejnymi trzema bolcami, przedłużając drabinkę. Gdy dotarł na samą górę jego oczy zostały oślepione mocnym światłem które przebijało się przez nierówną krawędź włazu, chciał spojrzeć przez nią, jednak nie za bardzo było jak. Próbował patrzeć przez szczelinę ale jego oczy nie mogły znieść takiego światła i co chwilę musiał chować głowę w dół zamykając łzawiące oczy. Postanowił zostawić podziwianie widoków na później i zaczął kombinować jak otworzyć wyjście na powierzchnię. Pokrywa była za ciężka aby można było ją pchnąć do góry, postanowił sprawdzić co stanie się jeśli pokręci nieco mechanizmem który w mistyczny sposób oświetlało światło wypadające przez szparę tak jakby ktoś z zewnątrz dawał mu wskazówki, że to właśnie tego koła musi teraz użyć. Złapał koło jedną ręką, a drugą trzymał się za szynę i zaczął nim powoli kręcić. Na początku szło ciężko, ale po chwili gdy cała rdza opadła mechanizm nie stawiał takiego oporu. Nie było widać niestety efektów kręcenia dziwnym małym kołem. Marcusa powoli ogarniało zwątpienie ale nie poddawał się. Coś skrzypiało i ta dziwna muzyka drutów, prętów, kół i zębatek dawała mu nadzieję na otwarcie się włazu. On w tym czasie tłumaczył sobie, że tak ktoś już to skonstruował, że człowiek musi się namęczyć, aby to wszystko otworzyć i poczuć na końcu ulgę z satysfakcją jaką daje ciężka praca oraz osiągnięcie sukcesu chociażby tak nie wielkiego i oczywistego jak otwarcie wyjścia do innego świata.
Właz drgnął i uniósł się o jakieś trzy milimetry ku górze. W tym momencie w Marcusa jakby uderzyła jakaś energia i siła, czuł w sobie moc, dziwną moc jakby walczył właśnie o swoje życie i od tego w jakim czasie odkryje właz zależy to czy pójdzie dalej. Kręcił kołem tak szybko jak tylko mógł, a właz powoli i mozolnie odkrywał przed nim to co tak bardzo skrywał, swój największy sekret i zagadkę do której rozwiązania on został powołany. Światło które wżerało się do środka ze świata zewnętrznego stawało się coraz mocniejsze, dawało też przyjemne ciepło i mimo że raniło oczy Marcusa, wiedział że jest ono dobre i daje nadzieję na przyszłość. Na moment przestał kręcić kołem, właz rozchylony na jakieś trzydzieści stopni za bardzo rozjaśnił to miejsce, tak więc Marcus sięgnął do torby i złapał za gogle które tam znalazł. Przyciemnione szkła w stalowej osłonce oraz gumowy pasek rozbudowany przy szkłach tworząc osłonkę na miejsce nad oczami – to były cechy charakterystyczne okularów których tam na dole używano do spawania. Sam nadruk mówił sporo: „Kompania spawaczy, grupa IV. Zmiana 2102” - co w wolnym tłumaczeniu oznaczało spawaczy z pokolenia IV działającą od 2102 roku. W tym samym czasie mogły działać nawet trzy grupy i kilka zmian. Zmiany były niczym innym jak mniejszymi segmentami grup, to był taki ich wewnętrzny podział dzięki któremu łatwiej było rozdzielić pracę i np. zmiana z 2102 roku pracowała przez pierwsze trzy dni tygodnia, zmiana z 2103 roku pracowała przez kolejne 3 dni, a zmiana z 2104 roku pracowała dnia ostatniego i codziennie popołudniami robiła obchód oraz drobne naprawy. Gdy zmiana 2102 przechodziła na emeryturę, w ich miejsce wchodziła zmiana 2103. Takie zabiegi pozwoliły na długi czas szkolenia przyszłych spawaczy przy zachowaniu ciągu profesjonalistów.
Marcus nałożył gogle. Widział teraz tylko miejsce na które padało światło a pod nim, półmrok zmienił się w morze cienia. Nawet słabe światło wysłużonej żarówki nie dawało rady ciemności jaka tam zapanowała. Patrząc w jej odmęt aż kręciło się w głowie. Trwała tu jakaś walka między mrokiem a jasnością, a Marcus miał przechylić szale zwycięstwa. Kurz który unosił się w powietrzu niczym amunicję wypluwał to mrok to jasność, a wiatr – ciepły i świeży – kotłował tym wszystkim i również toczył swoją walkę wypychając z przedsionka studni stęchłe trupie powietrze.
Nad tym wszystkim panowała zupełna cisza.
Marcus postanowił wyjrzeć na zewnątrz przez uchylony właz.
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
W Polsce jest Kłomino, z tego co pamiętam leży gdzieś w zachodniopomorskim.
Nie podoba mi się to co zrobiłeś w opowiadaniu, od początku zastanawiałem się co będzie na górze, tzn. jak twój świat będzie wyglądał Zauważyłem, że w powieściach postapokaliptycznych rzadko opisuje się w sposób dokładny świat zewnętrzny faunę i florę itp. W fantasy wszyscy wiemy czego się spodziewać, natomiast w postapo. nie utarł się żaden bestiariusz czy razy czy też mutacje istot inteligentnych.
Znalazłem całkiem ciekawą strzelankę fpp pt. Borderlands, niedługo ma wyjść dwójka, a część pierwszą w artykule, który czytałem, bardzo zachwalali, wiec może uda mi się zassać jakieś demo i zobaczyć co to jest.
Nie podoba mi się to co zrobiłeś w opowiadaniu, od początku zastanawiałem się co będzie na górze, tzn. jak twój świat będzie wyglądał Zauważyłem, że w powieściach postapokaliptycznych rzadko opisuje się w sposób dokładny świat zewnętrzny faunę i florę itp. W fantasy wszyscy wiemy czego się spodziewać, natomiast w postapo. nie utarł się żaden bestiariusz czy razy czy też mutacje istot inteligentnych.
Bo to sam prolog jest, mam nadzieje że w wolnych chwilach uda mi sie trochę dopisać więcej, jest to pierwsze moje opowiadanie w którym w ten sposób otworzyłem sobie drogę do opisania całego świata. Do tego mam przygotowaną całą mapę okolicy a w głowie mase legend które krążą tu i tam wśród ludzi. Także mam gotowe frakcje jakie tu występują i chciałbym oddać jak najwierniejszy opis tego miejsca, właśnie tak jak ma to miejsce w fantasy :)
Cytat:
Znalazłem całkiem ciekawą strzelankę fpp pt. Borderlands, niedługo ma wyjść dwójka, a część pierwszą w artykule, który czytałem, bardzo zachwalali, wiec może uda mi się zassać jakieś demo i zobaczyć co to jest.
Ja i tak w to nie zagram, komp za słaby, ale napisz jak wrażenia :)
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum