Grunge Forum
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj  Download Nasze loga

Poprzedni temat :: Następny temat
Kapitalizm = kanibalizm (?)
Autor Wiadomość
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-06, 16:49   Kapitalizm = kanibalizm (?)

Od dawna zastanawiam się nad tym jakim fenomenem musi być ustrój kapitalistyczny skoro ma rzesze młodych kompetentnych zwolenników. Ekonomiści, ludzie biznesu, przedsiębiorczy, potrafiący czasami ciężką pracą cos osiągnąć, założyć firmę, pracować na siebie, byc szefem dla siebie samego.
Zgoda, w tym pojęciu mowimy o nie tyle wolnym rynku co wolnym człowieku, w kapitalizmie totalnym nie płacącym podatków za działalność gospodarczą i tym podobne - np. własne wiatraki prądotwórcze na swojej prywatnej posesji zwalniające dozywotnio z płacenia prywatnym firmom za prąd.
Prywatne autobusy, tramwaje, pociągi, rozczłonkowane w dodatku konkurencyjnie na co najmniej kilka firm przewozowych, prawa firm podszywających się za taksówki do wyłudzania dużych sum pieniędzy, bo przecież wolnoć Tomku w swoim domku.
Prywatne kliniki, do których nie trafi byle dziadek z ulicy nie posiadający ubezpieczenia zdrowotnego, więc leczą się ludzie zdrowi bo ci których stać na leczenie, więc ze swoimi drobnymi "Ałaa".
Idźmy dalej. Powyżej przykład człowieka sukcesu zdobywającego to wszystko ciężką pracą, intelektem, ale ciemna strona medalu to przecież niekontrolowany centralnie rynek, który w swojej swawoli na wysokie posady wrzuca ludzi sprytnych lecz głupich, potrafiących się odnaleźć w biznesie ale "ortograficznie pomylonych", otaczających się lojalnymi błyskotliwymi współpracownikiami, ale tłamszący ich wiedzę świadczącą o przewyższającym poziomie intelektualnym.
Ludzie kapitalizmu nie budują świadomości niematerialnego bogactwa, bo świat przepływa pięniędzmi przez palce dłoni z jednych rąk do drugich, szczelniejszych aż do tych które zaciskają się trzymając je w garści.
Krytykujemy socjalizm przez to że szanse wzbogacenia i matactwa ma jedynie władza, państwo a więc polityk, bo tylko władza kontroluje obieg pieniądza, banki, gospodarkę, ale analogia istnieje w kapitalizmie - mataczyć może każdy oszukując innych, państwo go w dodatku nie skontroluje, biblia i konstytucją jest prawo rynku, a prawo rynku jest bezlitosne, uzbraja po zęby niebezpieczne i nieobliczalne kraje, a także te dzikie w których jest ucisk i bieda, pewnie przynajmniej się nawzajem pozabijają, a dziecko do ręki dostanie karabin większy od siebie.
Sztuka to wytwór artystyczny, wolny rynek ją sprzedaje jak chleb powszedni czy papier toaletowy, ludziom ktorzy są bogaci a słoma im z butów wyłazi. Kupują obrazy, rzeźby, prawa autorskie do wykorzystywania utworów w kampaniach, spotach reklamowych - kupuja bo łatwiej jest kupić niż stworzyć, ale nieważne, chodzi o fakt samego kupowania czegoś co jest u nich sezonowym widzimisię niż wewnętrzną potrzebą posiadania czegoś nad czym się mógłby achać.
Jest to zwykłe kabotyństwo i szpan, zdobywanie uznania poprzez snobistyczny, rozrzutny sposob bycia, ten sam kapitalizm który jest odrzucany przez ludzi światłych, filozofów, poetów, pisarzy, muzyków - oczywiście nielicznych. Paradoksalnie większość wychowana na dostatku, odrzuca materializm czyni się niezależnymi od pieniądza bowiem pieniędzy im nie brakuje.
W świecie nie ma już przedmiotów, słów, muzyki, ludzi których nie można kupić lub sprzedać, nie ma czegoś co ze względu na swoj majestat nie jest choćby po cichu szacowane, wszystko jest produktem.
Jestem człowiekiem wolnym, urodziłem się w takiej i takiej rodzinie, mam dom, mam warunki by się uczyć, mam nawet warunki jako takie by mieć za co się uczyć w razie szerszych prywatyzacji w światku szkolnictwa.
Wolna wola jedynie sprawia czy dany czas poświęcam na kształcenie się czy na obijanie - pierwsze podnosi moje umysłowe kwalifikacje drugie zmusza do poprawienia niedoskonałości intelektualnych tymi fizycznymi które usadzają mnie niżej i wrzucają na margines w worku o nazwie "sam żeś sobie taki los zgotował" i praca albo jest albo jej nie ma, jeżeli pomimo głupoty mam pracę a inny pomimo swojej wiedzy i fachowości jej nie ma, to ja jestem sprytny (sprite) a on ciamajda (pragnienie). Bog wie co by było gdyby w naszym socjalistyczno-kapitalistycznym ustroju nie było ustanowionej minimalnej płacy ustawowo, gdyby rządziły prawa rynku kompletnie to najtańsza siła robocza pracowałaby może nawet za 10-50 zł miesięcznie, bo ludzie bez perspektyw, na utrzymaniu prywaciarzy byliby żebrakami a firma cieszyłaby się najtańszym produktem sprzedawanym dla konsumenta, bo przecież klient a nie człowiek jest naszym panem.
Jestem człowiekiem wolnym, urodziłem się w gorszej rodzinie, ojciec nie może liczyć na rentę od państwa, bo zakładamy że coś takiego nie istnieje - kapitalizm nic nie daje instytucjom państwowym a więc te nie mają nic dla człowieka schorowanego, chyba że jest prywatnie ubezpieczony, płacił składki od lat to prywatny fundusz zdrowotny i emerytalny nam płaci. Ale czy to jego wina że nie płacił bo nie miał za co? Bo sam wychował się w takiej rodzinie z której cięzko jest się wybić? Przeciez zawsze jedni będą mieli łatwiejszy start a inni trudniejszy i to tylko uzależniony od szczęścia w przypadkach które podawane są jako przykład do twierdzenia "jak ktos chce to potrafi", czyli np. talent piłkarski, malarski, pisarski, aktorski - wybijesz się wtedy z najgorszej biedy, bo efektowne życiorysy też są potrzebne, tym się konsument żywi.
Ale co jeżeli nie masz szczęścia, talentu, sprytu, umiejętności przepychania się łokciami? Wtedy to zjedzą cie kapitalistyczne kanibale bo na tym polega prawo rynku.
Nigdy nie powiem że socjalizm to komunizm, a nawet że socjalizm socjalizmowi równy, bowiem PRL to PRL, nie żyłem w tych czasach, dla jednych było lepiej dla innych gorzej, było równo więc niesprawiedliwie? Może. Czym jest teraz socjalizm? Naciąga się jak strunę to pojęcie, pisałem już tu w tematach politycznych o tym, ale powtórzę się, istnieje cos takiego jak socjaldemokracja, a uzaleznienie ważnych choćby struktur życia gospodarczego od państwa nie oznacza że się cofamy zamiast rozwijać. Dużym plusem jest stabilność, zyski z państwowych firm komputerowych łatają dziurę w tej dziedzinie gospodarki gdzie są straty, przez co zakłady nie upadają, praca jest prawem obywatelskim, wedle tego kto do czego się bardziej nadaje, istnieją adekwatne do poziomu umiejętności różnice zarobkowe, to gwarantuje nam przyrost chętnych do studiowania czy ogolnie uczenia, bowiem docenia się bardziej ludzi z kwalifikacjami nabytymi w szkole, niż na ulicy lub prywatnym studium gdzie już za grosze kupisz maturę.
Swoboty obywatelskie i wolność osobistą gwarantuje nam liberalizm społeczny, można go połączyć łatwo z sojalizmem, daje to nam wtedy socjaldemokrację i każe odciąć od szukania podobieństw z monopartyjną socjalistyczną partią PRLu gdzie nie znana jeszcze była demokracja, zabroniona wolność słowa a obywatel zmuszany był siłą do służenia krajowi w służbach mundurowych, głównie w wojsku który większość kształtował tak by w owych służbach pozostawali po odsłużeniu obowiązkowych 2 lat, później SB itd.
Wbrew pozorom (tu kłóciłem się ze znajomym), opcja uznająca socjalizm gospodarczy a liberalizm obyczajowy jest przeciwna obowiązkowemu poborowi, a to głównie dlatego że wojsko jest strukturą obywatelską, nie działa jak każdy inny mechanizm ekonomiczny nawet próbując przyrownać go do gospodarki, bowiem nie chodzi o martwy towar tylko żywa jednostkę, a więc naruszanie swobód obywatelskich czyli wykroczenie przeciwko socjalliberalizmowi.
To chyba kolosalna róznica, powodująca że ludzie czytając programy naszych lewicowych partii często mowią że te programy są mniej komunistyczne niż partii prawicowych, ograniczających przede wszystkim swobody obywatelskie i narzucające prawa ustanawiane w szemraniu za obywatelskimi plecami.
To tak jak zabronić komuś coś czytać ale pozwolić mu to sprzedawać na własną rękę, czyli tzw. liberalizm konserwatywny, POPIS.

Reasumując to wszystko co napisałem, czy więc dla mnie kapitalizm to kanibalizm jak śpiewa jedna z inteligentniejszych kapel punkowych anarchistyczno-lewicowych?
Odpowiedź brzmi - TAK
Nie każdy jednak krzycząc słowa piosenki na koncercie śpiewa je dla siebie, ze zrozumieniem i akceptacją tekstu...

(zapraszam do dyskusji, bo widzę że nasza forumowa polityka osiadła na mieliźnie i to w czasie kiedy przygotowujemy się do gorących debat i wyborczych postanowień)
 
 
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-05-06, 19:52   

Przebrnęłam jakoś przez tekst :P
Powiem tak... bardzo dużo ostatnio czytam na temat właśnie zalet i wad socjaldemokratyzmu i samego, czystego kapitalizmu. Ale tak naprawdę, gdzie na świecie jest ten kapitalizm w czystej postaci? Wszędzie praktycznie w sprawy gospodarki czy życia obywateli wkręca się państwo.
To nie jest tak, że kapitalizm to zło konieczne - socjalizm moim zdaniem jest tak samo szkodliwy. Przy kapitalizmie w moim odczuciu jest silne prawo rynku, tam nie ma miejsca na zatrudnianie "syna znajomego" czy "brata", bo jeśli się nie nadaje, po prostu firma traci. Oczywiście, że są takie przypadki, jednak nie sądzę, aby trzymano na danym stanowisku kogoś, kto się kompletnie do tego nie nadaje.
Jako społeczeństwo wychowane już w poczuciu "mi się należy, bo egzystuję" nie jestem też przekonana, czy przeszłaby "praca za 10 zł". Pamiętajmy, że firmy to nie nieludzkie twory z Mount Everestu, oni też dostosowują się do rynku - jeśli nikt nie chciałby takiej pracy, musieliby podwyższyć pensję, eo ipso to w dużej mierze zależy od potencjalnych pracowników.
Zasiłki w obecnym stanie przysługują w miażdżącej większości ludziom, którym najzwyczajniej w świecie są niepotrzebne. O dziwo, osoby, dla których naprawdę taka zapomoga byłaby jak gwiazdka z nieba dostają ich o wiele mniej, niż e, które bez nich spokojnie dawałyby sobie radę. Troszkę o tym też wiem, bo moja mama szeroko się tym z racji naszego położenia w pewnym okresie interesowała (po prawdzie ten jej "stan" był spowodowany po części przez państwo, jednak tu nie o tym). Często zasiłki tylko zachęcają do bezrobocia, co z kolei prowadzi do zapaści w gospodarce, i tak dalej... Ludzie uczą się w pewnym momencie, że lepiej iśc na zasiłek i pracować na czarno, niż się męczyć w kiepsko płatnej robocie.
Dalej, co do zbytniego zainteresowania państwa gospodarką - spójrzmy, jak to wygląda teraz u nas w kraju, gdzie biurokracja i tysiące wymagań, łącznie z tysiącami podatków, ulg tam, gdzie nie potrzeba, i wiele innych - w rezultacie na powierzchni zostają wielkie koncerny, a małe sklepy osiedlowe czy inne tego typu działalności po części nie wytrzymują konkurencji, ale i też tego zagmatwania ze strony państwa.
Nie jestem za tym, by państwo w tak dużym stopniu ingerowało w to, co mi wolno a czego nie, czy mogę palić czy nie, czy mogę przy sobie nosić broń czy nie. czuję się, jakbym była małym, zagubionym dzieckiem we mgle, a dobrotliwy Wielki Brat prowadził mnie przez mgłę. Nie, ludzie muszą odpowiadać sami za siebie. Zdemonizowałeś trochę ten kapitalizm.
Nie jestem wbrew pozorom za całkowitym kapitalizmem, jednak zdrowy rozsądek trzeba zachować. Spójrz, co się dzieje teraz w USA. Wiele osób trochę się boi krytykować rządy Obamy ze względu na (imo już doprowadzaną do granic absurdu) poprawność polityczną, ale... ludzie już tacy szczęśliwi jak jeszcze jakiś czas temu nie są.
Na świecie zawsze wszystko było produktem. Są ludzie, którzy traktują sztukę jako sztukę, są i tacy, którzy traktują ją jako lans, ale czy to zależy od ustroju? Szczerze nie sądzę. To raczej rozwój rynków się przyczynił do komercjalizacji, a ludzie się nie skarżą. Tak jest wszędzie.
Równego startu nie ma nawet w socjaldemokracji. Nawet w krajach, gdzie te zasiłki są upiłowane, są stypendia, są fundusze oszczędnościowe, wszystko się da - teraz za szkołę się nie płaci? To na co idą podatki, swoją drogą, prawie połowa pensji? ;)

Ok, to tyle ode mnie, nie znam się na tym na tyle, żeby robić za ekonomistę, szczególnie ze względu na moje doświadczenie życiowe, więc proszę o ukrycie rozbawienia, jeśli gdzieś się rozłożyłam w argumentacji :)

A wybory... "Znowu są wybory i znowu nie ma na kogo głosować" :P
_________________
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-07, 09:33   

Consi, ja też ekonomistą nie jestem i też byle jak interesuję się prawami ekonomicznymi, więc się nie przejmuj :)

Consi napisał/a:
Powiem tak... bardzo dużo ostatnio czytam na temat właśnie zalet i wad socjaldemokratyzmu i samego, czystego kapitalizmu. Ale tak naprawdę, gdzie na świecie jest ten kapitalizm w czystej postaci? Wszędzie praktycznie w sprawy gospodarki czy życia obywateli wkręca się państwo.


czysty kapitalizm się nie opłaca nawet zagorzałym fanatykom, ale większośc krajów zachodnich rozwiniętych stosuje praktyki neoliberalne, akcentując na słowa "silne państwo", "prawo", "przedsiębiorczość", a gdy przychodzi do wielkiego kryzysu to jakoś zapominamy o tej wolności każdy wyciąga ręce do władzy, prezydent ma dorzucać do banków, państwo może mieć większą kontrolę do czasu rozkręcenia na nowo "wolnego rynku"... niestety..

Consi napisał/a:
To nie jest tak, że kapitalizm to zło konieczne - socjalizm moim zdaniem jest tak samo szkodliwy. Przy kapitalizmie w moim odczuciu jest silne prawo rynku, tam nie ma miejsca na zatrudnianie "syna znajomego" czy "brata", bo jeśli się nie nadaje, po prostu firma traci. Oczywiście, że są takie przypadki, jednak nie sądzę, aby trzymano na danym stanowisku kogoś, kto się kompletnie do tego nie nadaje.
Jako społeczeństwo wychowane już w poczuciu "mi się należy, bo egzystuję" nie jestem też przekonana, czy przeszłaby "praca za 10 zł". Pamiętajmy, że firmy to nie nieludzkie twory z Mount Everestu, oni też dostosowują się do rynku - jeśli nikt nie chciałby takiej pracy, musieliby podwyższyć pensję, eo ipso to w dużej mierze zależy od potencjalnych pracowników.

a czy silne prawo rynku to nie zło konieczne? powiem tak - wszędzie są luki prawne i ciężko je załatać, sposoby zatrudnienia powinny być odpowiednio regulowane, zarówno w socjalizmie jak i kapitalizmie, bo w obu przypadkach zdarza się często zatrudnianie synów znajomych, tu się niewiele zmieniło.. na stanowiskach trzyma się ludzi czasami jedynie dlatego że to się opłaca, np założenie i prowadzenie niektórych firm w pewnych branżach wymaga posiadanie licencji i koncesji, ktos kto je posiada niekoniecznie zna się na rzeczy od strony kierowniczej, w takim wypadku tworzy się spółkę - to jeden z wielu przykładów kiedy współwłaściciel jest kompletnym osłem a stanowisko zajmuje a nawet rości sobie prawo do współrządzenia i współdziałania.
W prywatnych firmach często zatrudnia się też półkretynów - tzn znających się na rzeczy ale podległych właścicielowi gotowych z pokorą odpowiadać za wszelkie nieprawidłowości. Chore jest też to że bywa więcej szefów i kierowników niż samych pracowników, a podziały kompetencji są tak pokręcone jak rodzaje stanowisk w Parlamencie Europejskim.
Uwierz mi też że byłyby osoby które pracowałyby za grosze. Może ten próg nie byłby tak krytyczny ale są ludzie od badania rynku, socjolodzy itp. oni wiedzą na ile może sobie pozwolić pracodawca i w jakich warunkach. Dajmy wolną rękę prywaciarzowi to będziesz u niego pracować nawet bez ubezpieczenia, bez podstawowych zasad higieny itp - dlaczego? bo państwo nie będzie tych spraw regulować, oczywiście to w przypadku czystego liberalizmu gospodarczego, którego zwolenniczką rozumiem nie jesteś, ale podaję przykład jedynie (ja natomiast nie jestem zwolennikiem czystego socjalizmu gospodarczego).
Konkurencyjność czasami ma się trochę do pracownika, ma wybór by pracować w firmie na lepszym zarobku, ale najczęściej w konkurencyjności chodzi o produkty, taniej, więcej, więc i pracownik musi być tańszą siłą roboczą by uciąć ceny w sprzedaży i dystrybucji. Każda firma dąży do maksymalnej wielkości podaży a ona rośnie przy każdym cięciu - w płacach, podatkach itp. Biznesmen dla pieniądza zrobi wszystko, potrafi być bezlitosnym sukinsynem, bo - powtorzę - prawo klienta jest ponad prawem człowieka, gdyby było odwrotnie to przełożyłoby się to na utratę konsumentów, co za tym idzie zmniejszenie popytu, zwiększenia inflacji, bo państwo nie reaguje na gospodarkę, dysproporcje między eksportem a importem itp. Oczywiście socjalistyczny monopol tez do inflacji prowadzi ale z mniejszym ryzykiem jej wpływu na ceny, pracę, płacę, stabilność gospodarki która uzupełnia się i łata, a dodruk pieniędzy jest swego rodzaju kredytem który się sam spłaca kiedy więcej towarów produkujemy i eksportujemy niż importujemy wytwarzane za granicą. Prowadzi to też do zwiększenia miejsc pracy.

Consi napisał/a:
Zasiłki w obecnym stanie przysługują w miażdżącej większości ludziom, którym najzwyczajniej w świecie są niepotrzebne. O dziwo, osoby, dla których naprawdę taka zapomoga byłaby jak gwiazdka z nieba dostają ich o wiele mniej, niż e, które bez nich spokojnie dawałyby sobie radę. Troszkę o tym też wiem, bo moja mama szeroko się tym z racji naszego położenia w pewnym okresie interesowała (po prawdzie ten jej "stan" był spowodowany po części przez państwo, jednak tu nie o tym). Często zasiłki tylko zachęcają do bezrobocia, co z kolei prowadzi do zapaści w gospodarce, i tak dalej... Ludzie uczą się w pewnym momencie, że lepiej iśc na zasiłek i pracować na czarno, niż się męczyć w kiepsko płatnej robocie.
Dalej, co do zbytniego zainteresowania państwa gospodarką - spójrzmy, jak to wygląda teraz u nas w kraju, gdzie biurokracja i tysiące wymagań, łącznie z tysiącami podatków, ulg tam, gdzie nie potrzeba, i wiele innych - w rezultacie na powierzchni zostają wielkie koncerny, a małe sklepy osiedlowe czy inne tego typu działalności po części nie wytrzymują konkurencji, ale i też tego zagmatwania ze strony państwa.

Tysiące wymagań? Ja bym nawet poszerzył asortyment biurokratyczny, a co! Niech ludzie mają 10 tysięcy więcej papierków do złożenia, zredukuje to krętactwa i matactwa z których Polak słynie. Narzekamy że u nas załatwia się coś sto razy dłużej niż w Anglii ze względu na pliki papierów które zbiera się po urzędach, ale państwo nie ufa ludziom i nie zaufa. Cieszmy się że ktoś kontroluje jeszcze czy zakład nie wymaga remontu niezbędnego dla bezpieczeństwa pracujących (prywaciarz woli stąpać po cienkiej linii by zaoszczędzić), czy ludzie pracują w godnych warunkach regulowanych w prawie pracy ustanowionym oczywiście przez państwo i bodajże Europejską Konwencję Praw Człowieka i inne podobne. Kapitalizm jest też tak skonstruowany że kobieta jako pracownik mężczyźnie nierówna w danej branży, ale nie wiem Consi czy tak byś wolny rynek wychwalała gdyby taka istota rzeczy dotyczyła ciebie - pracodawca - możnowładny pan.. biała burżuazja.
Zasiłki dla bezrobotnych? W czasach PRLu bardzo rygorystycznie podchodzono do ludzi którzy nie pracują, każdy miał obowiązek pracować, nie było bezrobotnych po utworzeniu dobrze funkcjonującego systemu pracy a i w czasach solidarności też nie było źle, chociaż następstwa coraz szerszej prywatyzacji doprowadziły do zwolnień, upadłości zakładów i samego podziału wydawać by się mogło idealnego tworu solidarnościowców, kolejne twory rozłamu AWS skierowały się przeciwko robotnikom których praw bronili, mówię o centro-liberalnej Unii Wolności czy byłych członkach AWS którzy utworzyli PO, partii liczącej się tylko z bogatymi i ew średnio zamożnymi. Szczerze? Pomiędzy konfrontacją PO a PiS w wyborach prezydenckich byłbym zmuszony zagłosować nie za Kaczyńskim ale nazwałbym to "przeciwko PO", nie mam nic do Komorowskiego indywidualnie ale wybór jego na prezydenta powoduje wsparcie dla jego "pleców" czyli PO. Głosując za Kaczyńskim, głosuję jedynie za PiSem, czyli za umiarkowanym rynkiem, ale jeżeli Napieralski "odda swoje głosy" na rzecz PO (w co wątpię) to nie zagłosuję wcale w II turze. Niestety przyszło nam wybierać pomiędzy prawicą a prawicą co prowadzi do niezdrowej sytuacji politycznej.
Consi napisał/a:
Nie jestem za tym, by państwo w tak dużym stopniu ingerowało w to, co mi wolno a czego nie, czy mogę palić czy nie, czy mogę przy sobie nosić broń czy nie. czuję się, jakbym była małym, zagubionym dzieckiem we mgle, a dobrotliwy Wielki Brat prowadził mnie przez mgłę. Nie, ludzie muszą odpowiadać sami za siebie. Zdemonizowałeś trochę ten kapitalizm.
Nie jestem wbrew pozorom za całkowitym kapitalizmem, jednak zdrowy rozsądek trzeba zachować. Spójrz, co się dzieje teraz w USA. Wiele osób trochę się boi krytykować rządy Obamy ze względu na (imo już doprowadzaną do granic absurdu) poprawność polityczną, ale... ludzie już tacy szczęśliwi jak jeszcze jakiś czas temu nie są.

Consi, zapominasz o tzw. partycypacji obywatelskiej, ciągle podajesz przykład gospodarki socjalistycznej a nie socjaldemokratycznej :)
W socjaldemokracji Ty decydujesz gdzie palisz, czy palisz, co palisz, masz więcej wolności niż w "państwie prawa". Socjaldemokratyzm po lewej stronie sprzeciwia się tylko jednej formie wolności - gospodarczej, natomiast liberalizm obywatelski jak najbardziej ZA, nie masz nawet w Polsce z tych większych, znaczących partii bardziej wyzwolonej od SLD, troszeczke zbliżona do niej jest ta która się wyłamała, a raczej wykluła z SLD -> SDPL, ale ta druga dla mnie jest o niejasno sprecyzowanych ideach, utworzona z byłych działaczy zarówno SLD jak i PO, tak więc bardziej podzielona sama w sobie jak z innymi, przez co taki Olechowski działa obok niej a nie w niej.
Tak więc kapitalizm nie ma bezpośrednio związku z tym czy możesz nosić broń czy nie, to bardziej sfera samej gospodarki niż sfer kultury i obyczajowości.
Wiesz... ja też się zawiodłem na Obamie, ale nie można go porównywać do polskiej polityki, bo w Stanach tylko 2 partie rządzą wewnątrz których są różne racje i poglądy, podzielne na "skrzydła", więc część demokratów może być socjaldemokratyczna część kapitalistyczna itd. ja już sam się gubię jak to u nich jest, aczkolwiek demokraci u nich są bardziej "wyzwoleni" i mylą pojęcia czystego liberalizmu. "Amerykański liberalizm" to głownie polski socjaldemokratyzm, czyli duża ale nie całkowita ingerencja państwa w życie gospodarcze.

Consi napisał/a:
Na świecie zawsze wszystko było produktem. Są ludzie, którzy traktują sztukę jako sztukę, są i tacy, którzy traktują ją jako lans, ale czy to zależy od ustroju? Szczerze nie sądzę. To raczej rozwój rynków się przyczynił do komercjalizacji, a ludzie się nie skarżą. Tak jest wszędzie.

Wiesz, nie zawsze... Nawet teraz istnieje jeszcze coś takiego jak "solidarność intelektualna i moralna ludzkości" z ta moralną to trochę przesada, ale takim hasłem nosi się UNESCO, a wiesz że co trafia pod ich ochronę jest piekielnie pilnowane, chronione, zakazane, lub nie na sprzedaż itp.
A jeśli chodzi o ochronę kultury i sztuki jestem troszeczkę konserwatywny, ale nie pochwalam powołanego IPNu, ponieważ faworyzuje jedynie "prawicową historię" i uczy takiej świadomości historycznej Polaków że teraz ludzie pod jej wpływem nazywają socjalizm komunizmem, a ja pragnę zwrócić uwagę na fakt iż "komuna" w Polsce to nazwa potoczna PRLowskiego socjalizmu.
Dodatkowo różni on się od socjaldemokracji "interwencjonizmem obyczajowym" czyli to co wcześniej wspomniałaś - decyzje kto ma prawo posiadac broń, co i kiedy mówić, palic itp. Owszem, w socjaldemokracji pozostało cos z socjalizmu - wspomniany interwencjonizm państwa w gospodarkę, ale partycypacja czyli wpływanie pracownika na zarządzanie zakładem pracy - wytykanie błędów, procesowanie się, walczenie o nieprzestrzeganie jego praw itp. czy to zła forma socjaldemokratycznej gospodarki?
Ta sama socjalDEMOKRACJA pozwala nam na wpływanie na władzę polityczną i większa władzą "w rękach ludu", ale sprawy administracyjno-polityczne zostawię w spokoju, bo temat odnosi się głównie do kapitalizmu..

Consi napisał/a:
Równego startu nie ma nawet w socjaldemokracji. Nawet w krajach, gdzie te zasiłki są upiłowane, są stypendia, są fundusze oszczędnościowe, wszystko się da - teraz za szkołę się nie płaci? To na co idą podatki, swoją drogą, prawie połowa pensji? ;)

Tak, podatki są tzw formą zastępczą za bezpośrednie płacenie by się edukować, ale są równe, natomiast prywatyzacja zhierarchizowałaby społeczeństwo, uczniów, na tych których stać by uczyć się w lepszej szkole, droższej, czy ogolnie płatnej (przy jedynie częściowej prywatyzacji), i na tych których na ten lux nie stać. A i nie oszukujmy się że każdy ambitny dzieciak ma szanse i warunki by dostać stypendium naukowe.. niestety.
I właśnie to nazywa się nierównym startem.
Bezpłatna szkoła daje równy start. Zauważ że w prywatnej szkole delikwent placi i wymaga, dla niego zaniża się poziom nauczania by przez niego przebrnął, bo przecież uczelnie nie chcą tracić dobrego źródła dochodów. W szkole socjalnej próg nauczania jest wyższy, ZAWSZE! Jest to udowodnione, a fakty mówią same za siebie - jak cięzko było kiedyś zdać maturę, a osoby z maturą były tak traktowane jak teraz magister z przeciętnej szkoły wyższej.

Jest tylu kandydatów że jest na kogo głosować wedle własnych poglądów - nie politycznych, a poglądów egzystencjalistycznych, problem tkwi w tym że media są na tyle dobrze opłacane by manipulować odbiorcami informacji telewizyjnej, radiowej, prasowej.
Niby sondaże też są sprawdzane przez właściwych analityków czy kogoś tam, ale nie wierzę w niezależność instytucji od danych frakcji politycznych.

Najlepiej żeruje się na ludziach ze wsi czy prowincjonalnych miasteczek, prowincjonalnych osiedli, dzielnic - gdzie jest wyższy wskaźnik katolicyzmu i ludzi chodzących do kościoła.

Ja zanim zdecydowałem się wybrać definitywnie jedną opcję, słuchałem każdego środka masowego przekazu - bo to niezbędne, coś niecoś czytałem, zbierałem opinie ludzi i własnego doświadczenia i wiem że tylko w taki sposób można ukształtować niezależną opinię i własny światopogląd. Same media, sama opinia ludzi albo same książki - nic nie dają.
Potrzebny jest pluralizm teoretyczny w myśl zasady Feyerabenda:
"Wymyślaj i opracowuj teorie niezgodne z zaakceptowanym punktem widzenia, nawet jeśli ten ostatni jest wysoce potwierdzony i ogólnie przyjęty."
;-)
 
 
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-05-07, 13:43   

jordi napisał/a:
gdy przychodzi do wielkiego kryzysu to jakoś zapominamy o tej wolności każdy wyciąga ręce do władzy, prezydent ma dorzucać do banków, państwo może mieć większą kontrolę do czasu rozkręcenia na nowo "wolnego rynku"...

Mam wrażenie, że w Polsce wyglądało to nieco dziwnie - premier jakby zapomniał o tym, że jakikolwiek kryzys jest (mimo, że wcześniej zdaje się prezydent to mówił i został wyśmiany za panikarstwo), a w końcu wyszło tak, że nie zrobiliśmy w porównaniu z innymi państwami niemal nic i mieliśmy jakiś wzrost gospodarczy, niewielki, ale i tak wyszliśmy na plus. To w moim odczuciu był największy przypadkowy cud Tuska. Póki co jedyny.

jordi napisał/a:
wszędzie są luki prawne i ciężko je załatać, sposoby zatrudnienia powinny być odpowiednio regulowane, zarówno w socjalizmie jak i kapitalizmie, bo w obu przypadkach zdarza się często zatrudnianie synów znajomych, tu się niewiele zmieniło.. na stanowiskach trzyma się ludzi czasami jedynie dlatego że to się opłaca, np założenie i prowadzenie niektórych firm w pewnych branżach wymaga posiadanie licencji i koncesji, ktos kto je posiada niekoniecznie zna się na rzeczy od strony kierowniczej, w takim wypadku tworzy się spółkę - to jeden z wielu przykładów kiedy współwłaściciel jest kompletnym osłem a stanowisko zajmuje a nawet rości sobie prawo do współrządzenia i współdziałania.

Owszem, tu się zgadzam, ale nie wolno tego regulować do przesady - biurokracja w nadmiernych ilościach też nie prowadzi do niczego dobrego (m.in. do łapówek). Skoro firmy kalkulują, że nie opłaca im się przyjmować danej osoby i zostawiają pracowników mniej kompetentnych, to nie sądzę, że jakieś regulacje by im w tym przeszkodziły - oni chcą zarobić, więc będą robić wszystko, by ich działalność była dochodowa i jako tako jakościowo dobra, i jeśli do tego nie potrzebują póki co kogoś lepszego, to zgodnie z logiką i tak na razie zostawią danego osobnika na danym fotelu. Wiem, ze to głupie.

jordi napisał/a:
Uwierz mi też że byłyby osoby które pracowałyby za grosze. Może ten próg nie byłby tak krytyczny ale są ludzie od badania rynku, socjolodzy itp. oni wiedzą na ile może sobie pozwolić pracodawca i w jakich warunkach. Dajmy wolną rękę prywaciarzowi to będziesz u niego pracować nawet bez ubezpieczenia, bez podstawowych zasad higieny itp - dlaczego? bo państwo nie będzie tych spraw regulować, oczywiście to w przypadku czystego liberalizmu gospodarczego, którego zwolenniczką rozumiem nie jesteś, ale podaję przykład jedynie (ja natomiast nie jestem zwolennikiem czystego socjalizmu gospodarczego).

Teraz ludzie też nie chcą pracować za grosze, bo o wiele więcej dostaną nie robiąc nic. Pracę można znaleźć za takie czy inne pieniądze, ale łatwiej się jest utrzymać z pieniędzy z zasiłku etc., z których przy dobrym nosie można wyciągnąć mnóstwo kasy, za co płacą pracujący. Regulacje w takim stopniu rzecz jasna są bardzo dobre, tu jest racja.

jordi napisał/a:
Oczywiście socjalistyczny monopol tez do inflacji prowadzi ale z mniejszym ryzykiem jej wpływu na ceny, pracę, płacę, stabilność gospodarki która uzupełnia się i łata, a dodruk pieniędzy jest swego rodzaju kredytem który się sam spłaca kiedy więcej towarów produkujemy i eksportujemy niż importujemy wytwarzane za granicą. Prowadzi to też do zwiększenia miejsc pracy.

Wprawdzie Polska za czasów PRLu w tym przypadku to średnio trafiony przykład ze względu na traktowanie nas przez Rosję, ale wtedy tak naprawdę więcej wywożono, niż dawano nam. Dodrukowywanie pieniędzy nic nie da przy biedzie lub potencjalnej niewydolności gospodarki, bo to tylko pogłębia problemy. Państwo socjalistyczne pomaga obywatelom i dba o to, żeby mieli 'wszystko', co może im dać, ale jeśli samo ma problemy, bo jest ściśle z tym powiązane, jeśli wszystkie fabryki są jego, to obywatele też.

jordi napisał/a:
Tysiące wymagań? Ja bym nawet poszerzył asortyment biurokratyczny, a co! Niech ludzie mają 10 tysięcy więcej papierków do złożenia, zredukuje to krętactwa i matactwa z których Polak słynie. Narzekamy że u nas załatwia się coś sto razy dłużej niż w Anglii ze względu na pliki papierów które zbiera się po urzędach, ale państwo nie ufa ludziom i nie zaufa.

Ale nasze prawo jest nie dość, że bardzo zagmatwane, to w wielu przypadkach niedopasowane do współczesnych realiów. Jest wiele martwych przepisów i wiele bardzo niejasnych. Krętactwo tylko kwitnie na takim czymś. Równie dobrze możemy to wszystko wywalić do kosza i napisać od nowa - logicznie, przejrzyście i jasno, a nie tak, że żeby coś załatwić trzeba się nachodzić przez kilka miesięcy. Jeśli przepisy i kary za niestosowanie się do nich byłyby jasne, to krętactw też byłoby mniej - jak choćby w tej Anglii. Zwiększenie liczby przepisów tylko pogorszy sytuację.

jordi napisał/a:
Kapitalizm jest też tak skonstruowany że kobieta jako pracownik mężczyźnie nierówna w danej branży, ale nie wiem Consi czy tak byś wolny rynek wychwalała gdyby taka istota rzeczy dotyczyła ciebie - pracodawca - możnowładny pan.. biała burżuazja.

Bo kobieta jako pracownik nigdy nie dorówna mężczyźnie w wielu branżach, odwrotnie z resztą też.Co do burżuazji - owszem, nie byłabym zadowolona ;)

jordi napisał/a:
Zasiłki dla bezrobotnych? W czasach PRLu bardzo rygorystycznie podchodzono do ludzi którzy nie pracują, każdy miał obowiązek pracować, nie było bezrobotnych po utworzeniu dobrze funkcjonującego systemu pracy (...)

Otóż to, ale kłopot w tym, że w wielu branżach pracowników brak, a ludzie na zasiłkach siedzą nadal, bo im się to bardziej opłaca, niż kiwnięcie palcem. Teraz mówię o osobach, które nie pracują z czystego lenistwa i braku opłacalności. Nie służą nam też wyjazdy za granicę, ale to już inna sprawa.

jordi napisał/a:
Szczerze? Pomiędzy konfrontacją PO a PiS w wyborach prezydenckich byłbym zmuszony zagłosować nie za Kaczyńskim ale nazwałbym to "przeciwko PO", nie mam nic do Komorowskiego indywidualnie ale wybór jego na prezydenta powoduje wsparcie dla jego "pleców" czyli PO. Głosując za Kaczyńskim, głosuję jedynie za PiSem, czyli za umiarkowanym rynkiem, ale jeżeli Napieralski "odda swoje głosy" na rzecz PO (w co wątpię) to nie zagłosuję wcale w II turze. Niestety przyszło nam wybierać pomiędzy prawicą a prawicą co prowadzi do niezdrowej sytuacji politycznej.

Problem z PO polega na tym, że robi coś, co kompletnie zaprzecza temu, co obiecywali. Co ciekawe, to PiS obniżyło podatki i zrobiło wiele innych rzeczy dość dobrych dla gospodarki, a PO kilka z tych rzeczy cofając (już nie mówiąc o kompletnie absurdalnej ustawie o zakazie hazardu, która nie wiadomo, co ma na celu, albo planach w związku z blokowaniem stron internetowych) za wiele cóż, nie zrobiła. PiS swoją drogą zniszczyły media, choć też trzeba przyznać, że mieli tam wiele osób raczej nie przysparzających im chwały. O Komorowskim wolę się nie wypowiadać. Ma największe szanse na wygraną, co jest przerażające, bo w rezultacie państwem będzie rządziła znów praktycznie jedna partia. Ale bardziej mnie odpycha wizja rządzenia tylko przez PO, niż przez PiS.

[quote="jordi']Consi, zapominasz o tzw. partycypacji obywatelskiej, ciągle podajesz przykład gospodarki socjalistycznej a nie socjaldemokratycznej :)[/quote]
Zagalopowałam się :P

jordi napisał/a:
A jeśli chodzi o ochronę kultury i sztuki jestem troszeczkę konserwatywny, ale nie pochwalam powołanego IPNu, ponieważ faworyzuje jedynie "prawicową historię" i uczy takiej świadomości historycznej Polaków że teraz ludzie pod jej wpływem nazywają socjalizm komunizmem, a ja pragnę zwrócić uwagę na fakt iż "komuna" w Polsce to nazwa potoczna PRLowskiego socjalizmu.

IPN już się z tego co wiem chyli ku upadkowi... Co do nazywania przez ludzi PRLu komunizmem to już kwestia niedoinformowania indywidualnego. Myślę też, że ostatnio ludzie też zaczynają sobie filtrować wiele faktów historycznych sami.

jordi napisał/a:
Bezpłatna szkoła daje równy start. Zauważ że w prywatnej szkole delikwent placi i wymaga, dla niego zaniża się poziom nauczania by przez niego przebrnął, bo przecież uczelnie nie chcą tracić dobrego źródła dochodów. W szkole socjalnej próg nauczania jest wyższy, ZAWSZE! Jest to udowodnione, a fakty mówią same za siebie - jak cięzko było kiedyś zdać maturę, a osoby z maturą były tak traktowane jak teraz magister z przeciętnej szkoły wyższej.

Ale to też w tym przypadku wygląda tak, że wiele osób zdolnych jest zniżanych do poziomu osób słabszych, ale to, że nasz system szkolnictwa jest zupełnie do dupy to raczej na inny temat. To, że kiedyś ciężej było zdać maturę, niż teraz, raczej nie świadczy o tym systemie dobrze.

jordi napisał/a:
Tak, podatki są tzw formą zastępczą za bezpośrednie płacenie by się edukować, ale są równe, natomiast prywatyzacja zhierarchizowałaby społeczeństwo, uczniów, na tych których stać by uczyć się w lepszej szkole, droższej, czy ogolnie płatnej (przy jedynie częściowej prywatyzacji), i na tych których na ten lux nie stać. A i nie oszukujmy się że każdy ambitny dzieciak ma szanse i warunki by dostać stypendium naukowe.. niestety.
I właśnie to nazywa się nierównym startem.

Poprzednim razem się nie sprecyzowałam - chodziło mi głównie o szkolnictwo wyższe, bo tak naprawdę wiele naszych uczelni jest, żeby być - przy całkowitej prywatyzacji to by w wielu przypadkach wyeliminowało uczelnie duchy, lub takie, gdzie się płaci za zdanie. Teraz mamy wiele magistrów, którzy tak naprawdę nie potrafią nic. Lepiej mieć coś takiego, co jest w innych krajach, bo ten system się po prostu nie sprawdza. Człowiek bez studiów tak naprawdę potrafi zarobić teraz więcej.

jordi napisał/a:
Jest tylu kandydatów że jest na kogo głosować wedle własnych poglądów - nie politycznych, a poglądów egzystencjalistycznych, problem tkwi w tym że media są na tyle dobrze opłacane by manipulować odbiorcami informacji telewizyjnej, radiowej, prasowej.
Niby sondaże też są sprawdzane przez właściwych analityków czy kogoś tam, ale nie wierzę w niezależność instytucji od danych frakcji politycznych.

Sondaże to najgorsza forma sprawdzania reakcji obywateli... "Reprezentacyjna grupa 1000 obywateli" to nie 38 milionów wściekłych o brak zmian ludzi. A sondaże też potrafią zmienić wiele decyzji.

Ja się uczę nadal, wiele argumentów wysłuchałam, aż doszłam do wniosku, że dyskusje z ludźmi z kompletnie odmiennymi poglądami są najlepsze, bo wytykają błędy w myśleniu obu stron :P W dyskusjach najlepsza nie jestem, więc z reguł czytam je, niż biorę czynny udział. Internet to świetny wynalazek, bo można znaleźć tysiące punktów widzenia na jedną sprawę.
_________________
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-07, 16:33   

Nas kryzys tak nie dotknął, a wszelkie dziury wynikały z innych czynników, nie chodzi mi o inflację, ale jak już pisałem na ekonomii to ja się też nie znam. Dobrze napisane - "przypadkowy cud" :)
Łapówkarstwo trudno wyplenić obojętnie od ustroju itd. bo zamieszani są w to żądni pieniędzy biznesmeni oraz sami politycy, działacze sportowi itd. temat rzeka :P

Consi napisał/a:
Teraz ludzie też nie chcą pracować za grosze, bo o wiele więcej dostaną nie robiąc nic. Pracę można znaleźć za takie czy inne pieniądze, ale łatwiej się jest utrzymać z pieniędzy z zasiłku etc., z których przy dobrym nosie można wyciągnąć mnóstwo kasy, za co płacą pracujący. Regulacje w takim stopniu rzecz jasna są bardzo dobre, tu jest racja.

Wiesz jedni naprawdę nie mogą znaleźć pracy, są za starzy dla pracodawców albo nie podoba im się liczba piegów na twarzy czy wysokość czoła, a ludzie wykwalifikowani jeszcze z czasów PRLu w zawodach których już się nie uprawia albo powiedzmy istnieją zakłady ale z ograniczonymi ilościami miejsc, zatrudni dwóch młodszych chłopaczków bo spodobali się pani kadrowej + jedna dziewczyna żeby an prezes też nacieszył oko lub co i więcej.. Nic nie poradzisz, system jest błędny, xle skonstruowany że pomoc trafia nie tylko bądź nie zawsze tam gdzie trzeba, ale mnie cieszy że w ogóle trafia do potrzebujących ludzi i ja wiem że też na nich robię, i co z tego, każdy przebył inną drogę w życiu, ma inną historię i czasami zaciska zęby i nawet sie nie skarży. Naprawdę podziwiam takich ludzi i w dodatku uśmiechniętych, pożyczy ci bez wahania pieniądze mimo że ma o połowę mniej w porównaniu do mojej wypłaty... ale pożyczy, nawet sam wychodzi z taka inicjatywą. Nie raz się przekonałem że ludzie im biedniejsi tym bogatsi, oczywiście nie licząc "przypadków" bo blokersów jest coraz więcej ze snobistycznych bogatych rodzin gdzie zwyczajnie rodzice maja ich w dupie. A ja toleruję wszystko oprocz patrzenia z gory na innych i wytykania palcami, plotkowania, komentowania ubioru, gdzie mieszka, jak mieszka, sami w naszym środowisku wyszydzamy takich bo łatwiej przy znajomych potwierdzić, wyśmiać, niż stanąć w obronie robiąc z siebie innowiercę.
To tak poza tematem cytowanym... że rzeproszę iż się za daleko wysunąłem ze marginalnymi spostrzeżeniami ;)

Co do dodrukowywania pieniędzy, no stąd inflacja rzecz jasna więc sprawa wtedy zawsze niełatwa, musi sie zgadzać z produktem PKB. To prawda że od Rosji importowaliśmy, ale tam było wszystko bardzo tanie, tańsze niz towary z zachodu... System funkcjonował długo dobrze i poprawnie, po prostu nie mieliśmy doświadczenia i styczności z rynkiem zachodnim i za poxno się na resztę Europy otworzyliśmy, to była wada systemu monopartyjnego..

Consi napisał/a:
Państwo socjalistyczne pomaga obywatelom i dba o to, żeby mieli 'wszystko', co może im dać, ale jeśli samo ma problemy, bo jest ściśle z tym powiązane, jeśli wszystkie fabryki są jego, to obywatele też.

państwo socjalistyczne może tak, ale teraz nie mamy w sejmie typowej socjalistycznej partii na wzór PZPRu, niektórzy za taka uznają SLD lub inne lewicowe odłamy, ale zapominają o BAARDZO dużych prawach obywatela jakie dają nowoczesne lewicowe doktryny (a ze względu na mniejszy udział w "życiu Sejmu" nie akceptowane, odrzucane propozycje, ale ok, po to jest demokracja).

Consi napisał/a:
Równie dobrze możemy to wszystko wywalić do kosza i napisać od nowa - logicznie, przejrzyście i jasno, a nie tak, że żeby coś załatwić trzeba się nachodzić przez kilka miesięcy.

Ależ się zgodzę, tylko wiesz, ciężko jest przeforsować ustawę, czasami mam wrażenie że posłowie robia to sobie na złość...

Consi napisał/a:
Bo kobieta jako pracownik nigdy nie dorówna mężczyźnie w wielu branżach, odwrotnie z resztą też.Co do burżuazji - owszem, nie byłabym zadowolona ;)

paradoksalnie mamy inne zdanie w typowo płciowej kwestii, a za biurkiem też nie dorownuje? w tym samym zawodzie, jako urzednik? znam konkretne przykłady ludzi, dlaczego kobieta w innych przypadkach gorzej pracuje, nie sprawdza się? bo juz na starcie nie daje jej się równych praw, nie może urodzić dziecka bo boi się zwolnienia (roznie z tym wciąż bywa), nie może się spóźnić, nie może się postawić itd. bo w konfrontacji męsko damskiej jest siła mentalności szowinistycznej, proste zniechęcenie - i wystarczy, a o uwarunkowaniach fizycznych, anatomii już tu było, budowa ciała itp. różne czynniki sprawiające że kobieta nie sprawdza się w zawodach, ale ja pisze o zawodach w których się sprawdza - roznice płacowe są. Bardziej to kewstia antyszowinizmu (jest takie określenie?) niż feminizmu u mnie, bo ja nie mam w tej kwestii o co walczyć, chyba że kiedyś dla swej pracującej dziewczyny czy coś...

Consi napisał/a:
Otóż to, ale kłopot w tym, że w wielu branżach pracowników brak, a ludzie na zasiłkach siedzą nadal, bo im się to bardziej opłaca, niż kiwnięcie palcem. Teraz mówię o osobach, które nie pracują z czystego lenistwa i braku opłacalności. Nie służą nam też wyjazdy za granicę, ale to już inna sprawa.

No a dlaczego wielu pracowników w branżach brak? Jak teraz przekwalifikujemy ludzi starej daty? No nie bardzo, nie każdego da się. Nie pracują bo im się nie opłaca... bywa, zgoda, ale to problem zbyt dużej autonomii firm regulujących poziom płac dla pracowników, cięć budżetów zakładowych z powodu chybionych inwestycji itp. Niby kto nie ryzykuje ten nie ma, ale biznesmeni traktują rynek, giełdę jak hazard, to gorsze niż handel ludźmi. Niech się rozwija, zgoda, ale nie kosztem miejsc prac, a właśnie wyścig szczurów powoduje redukcję zatrudnienia, to nie jest kwestia pomocy socjalnej, to jest kwestia mieszania jej z systemem kapitalistycznym, w Polsce mamy system tzw. ordoliberalny czyli po prostu "społeczna gospodarka rynkowa". Krótko mówiąc państwo nie jest jedynie tzw. "nocnym stróżem" jak to się potocznie określa, a troszeczkę bardziej interweniuje, dałbym takie 30% państwu a 70% wolnemu rynkowi, tak "na oko" bo się nie znam, ale tak to wygląda u nas, dzielimy tak socjalizm i kapitalizm, że pomiędzy tym nie ma zazębiania a jest duża dziura w której znajduje się miejsce dla kombinatorstwa i żerowania na zasiłku dla bezrobotnych

Consi napisał/a:
Ale bardziej mnie odpycha wizja rządzenia tylko przez PO, niż przez PiS.

Pozwol że zacytuje tylko końcówkę bo zgadzam się z całością, a chciałem zaakcentować to co tu napisałaś. Widzę że znasz się nieźle na polityce. Obie partie są do siebie podobne - to taki paradoks, tyle że w PO Tusk używa bardziej giętkiego języka i sprawia wrażenie inteligenta, natomiast Kaczyńscy nie potrafili, teraz mowa o Jarosławie bardziej - który akurat jeszcze mniejszy talent krasomówczy od swojego zmarłego brata, a prawda jest taka że co do gospodarki to wielkich zastrzeżeń nie mam, bardziej irytowały mnie te lustracje, szczucie, agresja, skupianie się na problemach i dylematach historii a nie ludzi. Prawda historyczna - zgoda, ale prawda tolerowana wszech partyjnie, bowiem prawica zawsze nadużyje terminologii i nadinterpretacji historii wobec lewicy, a lewica wobec prawicy, przez co po rządach PiSu widzać ile tego już przemycono do świadomości Polaków. Ja się czuję Polakiem bez tej nadmiernej przesadnej wzniosłości i pogardy wobec ludzi dzialających w czasach PRLu, bo byli xli i dobrzy, były udane i nieudane decyzje, a skoro była tylko jedna partia to rozlicza się tylko ją za wszystko łącznie z ludzmi związanymi z nią, a przecież każdy człowiek to inny sposób myslenia, przez co do teraz szanuję Oleksego (przykładowo).

Consi napisał/a:
IPN już się z tego co wiem chyli ku upadkowi... Co do nazywania przez ludzi PRLu komunizmem to już kwestia niedoinformowania indywidualnego. Myślę też, że ostatnio ludzie też zaczynają sobie filtrować wiele faktów historycznych sami.

prawda ;)

Consi napisał/a:
To, że kiedyś ciężej było zdać maturę, niż teraz, raczej nie świadczy o tym systemie dobrze.

o którym?

co do poniższego - nie zgodzę się że prywatyzacja szkół wyższych wyeliminuje duchy uczelniane, może uczelnie renomowane na tym skorzystają bo przy dużej ilości studentów poziom się nie obniży, ale te mniejsze stracą, bo tam gdzie mniej ludzi studiuje tam łatwiej jest o solidarne zbiorowe lenistwo, a wszystkich się nie wyrzuci, albo nie obniży ocen tylko obniży wymagania, przecież za te studia mamy płacić... o to mi chodzi..

Tez myślę że sondaże nie są miarodajne i należy się na nie nie zapatrywać.

Consi napisał/a:
Ja się uczę nadal, wiele argumentów wysłuchałam, aż doszłam do wniosku, że dyskusje z ludźmi z kompletnie odmiennymi poglądami są najlepsze, bo wytykają błędy w myśleniu obu stron :P W dyskusjach najlepsza nie jestem, więc z reguł czytam je, niż biorę czynny udział. Internet to świetny wynalazek, bo można znaleźć tysiące punktów widzenia na jedną sprawę.

wszystko jest zawarte w powedzeniu "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" innych ludzi spotykamy na swojej drodze, w jednych sprawach jesteśmy bardziej dokształceni w innych mniej, ponadto własne doświadczenia itd. gdybym wybrał drogę przedsiębiorcy, miałbym możliwości i otworzyłbym firmę, miałbym zyski... to czy strzelałbym sobie samobója krytykując kapitalizm? ale cieszę się że nie miałem takich szans więc rozumiem tą drugą istotniejszą dla mnie stronę medalu, myślę że obecny ordoliberalizm w Polsce to mniejsze zło, dlatego nie chcę PO.

Jestem pod wrażeniem jak się dyskusja rozwinęła ;]
 
 
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-05-08, 18:28   

jordi napisał/a:
Wiesz jedni naprawdę nie mogą znaleźć pracy, są za starzy dla pracodawców albo nie podoba im się liczba piegów na twarzy czy wysokość czoła, a ludzie wykwalifikowani jeszcze z czasów PRLu w zawodach których już się nie uprawia albo powiedzmy istnieją zakłady ale z ograniczonymi ilościami miejsc, zatrudni dwóch młodszych chłopaczków bo spodobali się pani kadrowej + jedna dziewczyna żeby an prezes też nacieszył oko lub co i więcej..

Pracodawcom nie opłaca się zatrudniać osób starszych, to jest logiczne, i niewykwalifikowanych,ale co do tego nie jestem pewna, czy do końca wina leży tylko po stronie firm szukających pracowników. Wiemy, jak to wyglądało za czasów PRL, jednak wykręcanie się po 20 latach od upadku systemu, że 30 lat temu tego cz tamtego nie uczono jest trochę nie w porządku, szczególnie, że w ciągu takiego czasu wśród takich możliwości dało się jakoś douczyć do któregoś z zawodów.

jordi napisał/a:
Nic nie poradzisz, system jest błędny, źle skonstruowany że pomoc trafia nie tylko bądź nie zawsze tam gdzie trzeba, ale mnie cieszy że w ogóle trafia do potrzebujących ludzi i ja wiem że też na nich robię, i co z tego, każdy przebył inną drogę w życiu, ma inną historię i czasami zaciska zęby i nawet sie nie skarży.

I to mnie denerwuje, jak widzę osobę przyjeżdżającą niezłą furą po zasiłek z najnowszą komórką w ręku, kiedy dalej stoi jakaś matka, która na pewno tych pieniędzy potrzebuje bardziej, a często ona ma prawo do mniejszej zapomogi niż taki klient... A ile jest takich przypadków to już sprawa inna...
Co do dalszej części wypowiedzi - najczęściej robią tak ludzie, którzy sami mają niezły smród w domu ;) Nie wiem, skąd tyle zawiści w niektórych.

jordi napisał/a:
Ależ się zgodzę, tylko wiesz, ciężko jest przeforsować ustawę, czasami mam wrażenie że posłowie robia to sobie na złość...

Żeby później powiedzieć "ten rząd tego nie zrobił, ale zrobimy to my", dzieci w piaskownicy, jak Boga kocham ;P

jordi napisał/a:
paradoksalnie mamy inne zdanie w typowo płciowej kwestii, a za biurkiem też nie dorownuje? w tym samym zawodzie, jako urzednik? znam konkretne przykłady ludzi, dlaczego kobieta w innych przypadkach gorzej pracuje, nie sprawdza się? bo juz na starcie nie daje jej się równych praw, nie może urodzić dziecka bo boi się zwolnienia (roznie z tym wciąż bywa), nie może się spóźnić, nie może się postawić itd. bo w konfrontacji męsko damskiej jest siła mentalności szowinistycznej, proste zniechęcenie - i wystarczy, a o uwarunkowaniach fizycznych, anatomii już tu było, budowa ciała itp. różne czynniki sprawiające że kobieta nie sprawdza się w zawodach, ale ja pisze o zawodach w których się sprawdza - roznice płacowe są. Bardziej to kewstia antyszowinizmu (jest takie określenie?) niż feminizmu u mnie, bo ja nie mam w tej kwestii o co walczyć, chyba że kiedyś dla swej pracującej dziewczyny czy coś...

W sprawach urzędniczych, wiem po wielu przypadkach, o wiele częściej załatwisz coś z mężczyzną niż z kobietą, ale tu nie o tym ;) Owszem, chodziło mi o bardziej ekstremalne branże, bo po prostu kobieta i mężczyzna funkcjonują inaczej i czasem kobieta nadaje się bardziej na np. przedszkolankę chociażby (1 przykład z brzegu), a facet do zadań bardziej robotniczych, ale to jest normalne - w tych branżach, w których obydwie płci mają podobne kwalifikacje, nie powinno się patrzeć na takie rzeczy, pracownik to pracownik. Do tej pory faktycznie jest tak, że kobieta jest inaczej traktowana od mężczyzny, ale myślę, że to powoli się zaciera, z prostego powodu - panie częściej stawiają na karierę niż na życie rodzinne, które potrafiło przeszkadzać w pracy, jeżeli ta wymagała od niej poświęcenia w takim lub mniejszym stopniu. Poza tym, co by nie mówić, kobiety są mniej odporne psychicznie.

(teraz troszkę przeskoczę, bo tam nie mam za wiele do dodania ;))

jordi napisał/a:
Consi napisał/a:
To, że kiedyś ciężej było zdać maturę, niż teraz, raczej nie świadczy o tym systemie dobrze.

o którym?

O dzisiejszym, szczególnie o wynalazku zwanym gimnazjum, który moim zdaniem kompletnie nie zdał egzaminu i tylko coraz bardziej obniża poziom nauki w szkołach, nie ucząc do końca myślenia, tylko odklepania wszystkiego z pamięci kompletnie bez zrozumienia. Już nie mówiąc o zebraniu całej młodzieży w najgorszym wieku w jednym budynku w jednych klasach, szczególnie, kiedy hormony buzują. To się bardzo przekłada na poziom nauczania. Szkolnictwo u nas jest po prostu nieprzemyślane.

jordi napisał/a:
co do poniższego - nie zgodzę się że prywatyzacja szkół wyższych wyeliminuje duchy uczelniane, może uczelnie renomowane na tym skorzystają bo przy dużej ilości studentów poziom się nie obniży, ale te mniejsze stracą, bo tam gdzie mniej ludzi studiuje tam łatwiej jest o solidarne zbiorowe lenistwo, a wszystkich się nie wyrzuci, albo nie obniży ocen tylko obniży wymagania, przecież za te studia mamy płacić... o to mi chodzi..

Nie wiem, czy uczelnie takie (czyt. z zaniżonym poziomem) by nadal utrzymywały się na rynku, bo gdy dana osoba miała do wyboru płacić za studia w takiej szkole, a kształcić się w jakimś kierunku technicznym czy po prostu nie pod kątem studiów, z reguły wybierałaby to drugie. Widzę po swojej "uczelni" miastowej, gdzie chodzą ludzie, którzy stwierdzili, że po studiach być może będzie im łatwiej (pomijając fakt, że nie robią tam kompletnie nic), a skoro są bezpłatne, to wypadało iść, żeby można się wśród znajomych pochwalić, że się ma magistra np. legendarnej już pedagogiki. I co później? Kierownictwo w McDonaldsie? Przynajmniej perspektywa płatnych studiów pociągnęłaby za sobą większe przemyślenie swojej przyszłości, tj. w niektórych przypadkach niewyrzucania pieniędzy w błoto.

Co do ostatniego - ciężko jest, że w Polsce trzeba wybierać między złem a mniejszym złem. Szczególnie nie chcę być taka stanowcza w ocenianiu polityki PiS, zważywszy na to, że media potrafiły bardzo demonizować postać obu braci i otoczenia wokół. Wpadek mieli sporo, rozumiem też, że historia miała być dla nich ważna, bo właśnie przez takie kłótnie możemy dowiadywać się coraz to nowszych rzeczy, ale czy bym chciała, żeby rządzili po raz drugi? Tylko, ze chwilowo wyjścia nie ma, bo żeby do normalności w polskiej polityce kiedyś doszło, potrzeba bardzo wielu lat jeszcze... Już sama nie wiem, z czego to wynika. Jak teraz widzę Komorowskiego, który najchętniej by ze skóry wyskoczył, taki jest miły dla Rosji (i nie wiadomo o co), myślę, że zdecydowanie brak nam polityka z jajami na scenie politycznej. I mam nadzieję, że głosujący zrozumieją, że z wyboru tego pana nic dobrego nie wyjdzie...

Kiedy ja się ostatnio tak rozpisywałam, długość naszych postów mnie zabija ;)
_________________
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-08, 23:49   

ale nikogo więcej temat nie interesuje, więc zakończmy na tym :P

Podsumuje tylko.
W czasach PRL uczono każdego pod jeden konkretny zawód, stąd dzisiaj ta bezradność i rozkładanie rąk byłych pracowników np. stoczni szczecińskiej ktorzy do niczego innego się nie nadają.
Co do przeforsowania ustawy, bardziej chodziło mi o fakt że mniejszość nie istnieje po prostu w sejmie, liczy sie tylko partia posiadająca najwiekszą ilośc mandatow lub koalicje tworzone po to by mieć wymagane 2/3 glosow. To jest troche chore. I między innymi dlatego już około stycznia PiS trochę przymilał się do SLD mimo że to jakże odmienne bieguny i ideologie. Choc i z tego powodu prawdopodobnie przegrany Napieralski poprze Kaczyńskiego przeciwko Komorowskiemu, licząc na rewanż, koalicje, obsadzenie ważnego stanowiska/stanowisk czlonków SLD przez prezydenta z PiSu, wszędzie te kalkulacje, ale jak na razie to tylko moja teoria, hipoteza.
Co do porownania kobieta-mężczyzna, chodzi o te branże gdzie sprawdza się i kobieta i meżczyzna, a nie uwarunkowane psychiką, podejściem do dzieci danej płci itd. bo to zrozumiałe :)
Powrot do gimnazjum było krotko mówiąc idiotyzmem, cieszę się że uciekłem jeszcze temu ekserymentowi i zaliczyłem ósma klasę, i od razu średnią, to był dobry system.
Perspektywa płatnych studiów pociągnęłaby przemyslane decyzje i nie wyrzucanie pieniędzy w błoto? To nie jest dla mnie akurat argument, bo ciagle skłaniam się ku twierdzeniu że płatne studia byłyby dla elity magnatów, snobów, bogaczy, bufonów, ew klasy sredniej lub sprytnych umiejących dorabiać na lewo, bo tacy wlasnie najczęściej studiują też, udający bogatego ukrywający czesto zarówno pochodzenie pieniędzy jak i własny rodowod.. Nie wiem skąd akurat u Ciebie to przekonanie o skuteczności prywatyzacji uczelni, bo prywatyzacja instytucji to głównie genialne pomysły PO i wlaśnie za to maja poparcie klasy sredniej pogardliwie spoglądającej na cuchnącą biedę i mało rozumne pospólstwo.
Co do demonizowania rządów PiSu, i perspektywy ich kolejnych rządów, to myslę że tego typu tragizm ich faworyzuje, a żalem i agresją skierowaną na Rosję wychodzą naprzeci oczekiwaniom opini publicznej. To smutne.
Zauważ że każda partia zachowuje się w obliczu tragedii tak jak wymaga od nich ideologia wedle ktorej funkcjonować powinny zawsze. W obliczu takich wydarzeń każda artia ubiera się dopiero w swoje faktyczne kolory. SLD racjonalizuje i studzi emocje, bo blisko im do Rosji, choć ta po ostatnich przemowieniach Miedwiediewa przechyla się właściwie ku zachodnim standardom demokratycznej prawicy, PO to niby liberałowie a faktycznie centroprawica, więc hołdują polskości, łączą się w bolu ale ostrożnie i bez agresji na Rosję, ale usłuchaja ludzi zakonspirowanych w teorie spisku i ostatecznie pozwola na jakieś tam badania i analizy ale by wykluczyć teorie, PiS - to zawze antyrosyjskie i agresywne oblicze Polski, posługuje się najlepszym narzędziem - Kościołem i naciska oswołując się do patriotyzmu, solidarności, katolicyzmu i emocji.
Chcą pokazać autentyczniść wyznawanych partyjnych idei, a w zasadzie trudno uwierzyć w oddanie ideom skoro wielu politykow zmienia partie jak rękawiczki, nie przejmując się że np PO a SDPL to zdecydowanie rozniące się poglądowo ugrupowania, choć czerpiące zarówno z PO jak i SLD swoje programy.
To juz takie poboczne przemyslenia, ponad temat kapitalizmu przed którym bedę bronił sie rękami i nogami ;-)

Taaa, juz dawno też nie pisałem tu tyle, ale akurat ten temat mnie wciąga, zwlaszcza że zacząłem brać czynny udział w życiu politycznym ;)
 
 
raszo


Dołączył: 11 Maj 2010
Wysłany: 2010-05-11, 13:22   

Zostawiam link do krótkiego filmu, który, co prawda, nie jest o kapitalizmie, ale jego tematem jest jedna ważna kwestia, również poruszona przez Waz w tej dyskusji.

http://vimeo.com/9998206
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-11, 15:23   

Raszo, nieźle, myślę że film łatwiej trafia do świadomości odbiorcy niż tekst, a jeszcze lepiej kiedy cos widzimy od środka.
To jest akurat przykład uczciwej pracy zwykłych "szaraków", rzemieślników. Myślę jednak że odnośnie samej kampanii wyborczej, gdyby była ona przeprowadzana w taki sposób na forach internetowych iz pokazywałoby się takich ludzi pracy - niewiele by to dało.
Do społeczeństwa trafia zazwyczaj to z czym dany obywatel sam się utożsamia, przeciez nie zagłosuję np po obietnicy podwyższenia emerytur kiedy u mnie droga do nich dość daleka. Rozumiesz moją aluzję.
Podświadoma reakcja na filmik przeciętnego internauty brzmi - "Wiem, znam realia. To co z tego?"
Skoro już idziemy tym tropem myslę że obraz mówi dużo, obraz bedący tłem w przekazie muzycznej puenty http://www.youtube.com/watch?v=rnS2vij2EiA
Swego rodzaju nawet agresywny przekaz wołania o pomoc jest tylko częścią w przemierzaniu bardzo długiej drogi do wolności, równości, szacunku, dostrzeżenia prawdziwego problemu który na co dzień pokazują programy w reportażach dopiero w późniejszych godzinach wieczornych, kiedy konkurencja telewizyjna proponuje rozrywkę filmową. Więc "Na celowniku", "Uwaga", "Sprawa dla reportera" i inne podobne nie mają wymagającej liczby oglądalności.
Reportaż jest jak dla mnie genialny, ale potrzeba mu obrysu opisowego, z treścią, komentarzem zewnętrznym, odniesieniem się do tego jak to bywa przy niszowych produkcjach filmowych, chociaż to niby jest zbrodnia, zazwyczaj pozostawia się puste miejsce na odpowiedź co oznacza że wszystko sam przez siebie powiedział, ukazał sam film i mamy dorastające społeczeństwo do rozumienia przekazu bez otoczki zwerbalizowanej. Dziś coraz mniej trzeba mówić bo wszystko wiemy, a coraz więcej trzeba pokazywać, bo nie wszystko widzimy.
Widać kolokwializm, prostote wypowiedzi, mało efektowne i nie urzekające krajobrazem, w stylu np Chrisa Killipa, przedstawiającego coś tak subtelnie w sferze dokumentu fotograficznego, że kogo ma zachwycić tego zachwyci.

Dodam że dokument jest zbyt głęboki refleksyjnie by go w temacie o kapitalizmie umieszczać, wiec może przenieść powyższy post lub utworzyć temat o sztuce przekazu gdzie można by wrzucać zarówno zdjęcia jak i filmy.
 
 
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-05-15, 17:32   

Co do całej dyskusji, jest jeszcze przykład Gruzji, dość ciekawy na tle reszty Europy: http://mises.pl/2806/jan-...m-saakaszwilim/
_________________
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-05-25, 19:05   

Szczerze powiedziawszy zdziwiło mnie to. Nie znam jednak sytuacji Gruzji od środka, publicystyka jest jednostronnym przedstawianiem własnych poglądów w powiązaniu z pewnymi faktami a ten Jan Iwanik to z tego co widzę libertariański ekonomista, analityk gospodarczy czy ktoś tam.
Niestety wadą jest iz tego typu gospodarka jeździ na kredytach, jak w coś pompujemy to gdzieś coś jest odbierane tak że uwidacznia się dziura jak nie JUŻ, to np po roku, po 2 latach. Jak już wspominałem nie jestem dobry z ekonomii, ale logicznie cos tam pojmuje czego nie przytoczę naukowym fachowym językiem.
że się tak wyrażę i uproszczę to nie chcąc grzebać w glowie sięgając po bardziej wyszukane frazy, i literalnie obowiązujące prawa kapitalizmu.

mimo to ciekawe.. ciekawe.. :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime