A zupełnie odbiegając od tematu to słyszałem ostatnie wydawnictwo Mgły i nie przypominam sobie tam jakiś skrajnych narodowych treści.
Teksty zespołów NSBM oscylują sporo przy tematyce pogaństwa i korzeni narodów, ras (nie państw). Ale to zapewne wiesz, jako nielaik ;).
BTW - pojęcie ruchu utożsamia się z zorganizowanym postępowaniem danej grupy osób aby osiągnąć okreslony cel. Jakoś nie wydaje mi się, żeby subkultura metalowców kiedykolwiek takowe założenia posiadała ;).
Jak sam powiedziałeś, hipisów już nie ma. Ale idee są i można się do nich przyznawać. Jak również można je mieszac i być po części tym, tym i tamtym. Wydaje mi się to zupełnie naturalne.
Jak sam powiedziałeś, hipisów już nie ma. Ale idee są i można się do nich przyznawać. Jak również można je mieszac i być po części tym, tym i tamtym. Wydaje mi się to zupełnie naturalne.
Naturalne, i wiem o co Ci chodzi. Ale używasz złych słów, które powodują nieścisłości. Nie "być po części tym, tym i tamtym", ale "identyfikować się po części z tym, tym i tamtym". Niby niuans, ale różnica ogromna.
Cytat:
Ale to zapewne wiesz, jako nielaik ;).
Wiem, tylko powiedziałem że nie znalazłem ich na ostatnim wydawnictwie Mgły. Taki offtop mały z mojej strony.
Cytat:
z zorganizowanym postępowaniem danej grupy osób aby osiągnąć okreslony cel.
To przecież napisałem że metalowcy w czasach największej popularności tej muzyki, często funkcjonowali na zasadzie "załóg". Tylko że te czasy to np. w Polsce druga połowa lat 80-tych i początek 90-tych, czyli okres rozkwitu festiwali typu Metalmania czy Sthrashydło oraz istnego wysypu kapel metalowych.[/quote]
'Załogi' natomiast miały następujący charakter: "masz długie włosy i ja mam długie włosy, obaj słuchamy Slayera, więc jesteśmy ziomami".
Określone ruchy punkowe i skinhead (to już zależy od odłamu, bo przecież byli tacy powiązani z określoną ideologią, jak i tacy, którzy punk utożsamiali z chlaniem i ćpaniem) natomiast angażowały się w określoną działalność, czy to poprzez stosowanie przemocy, czy też propagandę (ziny, gazetki, protesty, manify).
W skrócie - skinhead i punk (dziś też odmiany ns metalu) wiążą się mocno z ideologią, którą przekazują za pomocą muzyki. Metal i załogi, o których piszesz, to nic innego jak grupy ludzi o podobnych zainteresowaniach. Im raczej wisiały sprawy związane z patriotyzmem, anarchizmem, antyglobalizmem czy innym tego typu.
Bardzo możliwe, że obaj chcemy przekazać to samo, ale nie możemy się porozumieć, ale to już tak na marginesie ;).
No wiadomo że metalom wisiały ideologiczne sprawy. Heavy Metal jest od dobrej zabawy, a nie wpieprzania się w politykę.
Ale jeśli owe metalowe załogi organizowały koncerty, festiwale, wydawali ziny, krótko mówiąc metalowcy tworzyli wtedy naprawdę zorganizowaną scenę, inaczej mówiąc mieli wspólny cel: dobra zabawa i rozprzestrzenianie swojej muzyki, to można ich chyba nazwać czymś na wzór ruchu.
Dzisiaj oczywiście o czymś takim nie może być mowy, bo u polskich metalowców, tak jak chyba u każdej subkultury w naszym kraju przyszła bierność, rozleniwienie. Dzisiaj chyba żadna subkultura w Polsce nie działa prężnie i zorganizowanie jak przed laty.
Dzisiaj oczywiście o czymś takim nie może być mowy, bo u polskich metalowców, tak jak chyba u każdej subkultury w naszym kraju przyszła bierność, rozleniwienie. Dzisiaj chyba żadna subkultura w Polsce nie działa prężnie i zorganizowanie jak przed laty.
a chciałbym żeby takie coś wróciło.. żeby jakiś ruch znowu zaznaczył swoją obecność, swoje poglądy.. i to nie tylko przy piwie w barze. DLaczego nie ma jakiegoś takiego zjednoczenia. Każdy mówi że jest mu źle, ale nikt nie ma odwagi jakoś tego pokazać na forum wszystkich. Hipisi mieli już swoje wielkie lata, punki także... dlaczego coś takiego nie może powrócić ? Myśłe że teraz są jeszcze większe problemy niż wtedy.
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
a chciałbym żeby takie coś wróciło.. żeby jakiś ruch znowu zaznaczył swoją obecność, swoje poglądy.. i to nie tylko przy piwie w barze. DLaczego nie ma jakiegoś takiego zjednoczenia. Każdy mówi że jest mu źle, ale nikt nie ma odwagi jakoś tego pokazać na forum wszystkich. Hipisi mieli już swoje wielkie lata, punki także... dlaczego coś takiego nie może powrócić ? Myśłe że teraz są jeszcze większe problemy niż wtedy.
To nie wróci, przynajmniej nie w najbliższych latach. Bo wcale nie ma większych problemów. Owszem są one, ale zupełnie inne.
Dzisiaj jak ktoś chce coś przekazać światu to pisze to w internecie. A kiedyś zakładał zin.
Dzisiaj jak ktoś chce posłuchać jakiegoś zespołu to ściąga mp3. A kiedyś szukał po całym powiecie kogoś kto ma to na kasecie żeby pojechać do niego i to sobie przegrać.
Wreszcie: dzisiaj ludzie są dużo bardziej leniwi. Nie chcą wychodzić sprzed ekranu, co widzać na koncertach. Ja potrafię przejechać znad morza gdzie mieszkam aż do Katowic na koncert swojego ulubionego zespołu, wydać na to ostatnie pieniądze. Ale ludzi którym też tak się chce z mojego otoczenia mogę policzyć na palcach jednej ręki.
Nie ma miejsca na taką subkulturową, czy też w ogóle młodzieżową/społeczną mobilizacje w czasach tak konsupcyjnych. Tak jak potrzeba kryzysu czy też wielkiego wydarzenia aby społeczeństwo się zebrało do czegoś, tak analogicznie potrzeba młodzieży poczuć ciężar aby ruszyła dupy z domów.
nie utożsamiam się z żadną subkulturą, bo nie lubię się podporządkowywać i żyć konformistycznie. a, spójrzmy prawdzie w oczy, w subkulturze musisz się podporządkować - ubierać się tak jak wszyscy, słuchać tego co wszyscy, zgadzać się z nimi.
chociaż nie ukrywam, że bliska mi jest ideologia punk'owa i niektóre hasła, które punki głoszą (i oczywiście uwielbiam tą muzykę). aczkolwiek punkiem nie jestem i chyba nigdy nie będę.
_________________ A wise girl kisses but doesn't love, listens but doesn't believe and leave before she's left.
Sam jestem rastamanem, jednakze nie takim typowym, w 100% trzymajacym sie zasad Rastafari (moim zdaniem sie nie da, poza tym, sa sprawy to ktorych podchodze troszeczke inaczej). Mimo wszystko podstawowe i najwazniejsze czesci rasrtafari sa ze mna i sa we mnie. Zapuszczam wlosy i za jakis czas bede mial piekne dready kiedys bylem hip hopowcem, ale nie takim na maxa bo nie zdarzylem byc, zostaly mi szerokie spodnie, do dzis nosze tylko takie (wygodne i ladne). Sam wsrod znajomych glownie mam skate'ow i anarchistow ktorzy zreszta czesto sa skate'ami, jest kilku metali, hip hopowcow... Szanuje wszystkie prawdziwe subkultury oprocz emo i skinow (zreszta z wzajemnoscia). Z muzyki ktorej slucham to najwiecej mimo wszystko jest rapu, pozniej reggae i rock (szczegolnie psychodeliczny), punk i jego przerozne odmiany... Jestem otwarty na muzyke
Rastafarianizm to religia a nie subkultura tak wogóle
ale wiąże się właściwie jedno z drugim rastafarianizm z kulturą rasta, czyli kultura w oparciu o religię, o region (choć do drugiego już nie przywiązuje się takiego znaczenia, ale szanuje jako rdzeń) Co innego rastafarianizm a co innego ruch rasta - powiązane i nie występujące oddzielnie dwa pojęcia, ale mają czasami inne zależności wobec siebie, różne kościoły, różne podobne wierzenia rozwijające się w latach 70-tych i 80-tych - wszystko to powiązane z rastafarianizmem nie koniecznie było tolerowane w ruchu rasta.
czytałe z 2 miesiące temu najnowszą wersję książki o Bobie Marleyu i nie tyle o nim co o całym tym "kulcie", regionie, historii było bardzo dużo wzmianek, geneza pewnych wydarzeń dawała początek drugim łamiąc i dzieląc się na muzykę, politykę, religię ale łącząc wciąż z Jamajką, Etiopią, osobą Hajle Selasje I.
Jest to jedna z najbardziej ciekawych a zarazem najbardziej skomplikowanych kultur (religii, subkultur itp) o jakich słyszałem i czytałem.
Zgodze sie że rastafarianie to ciekawa i głęboka religia chociaż ma sekciarską historie (sam Salassie uważał ich za świrów, mimo że byli jedynymi ludzmi którzy popierali jego nieudolną dyktarure do końca). Problem w tym że to religia (kult wyznanie sekta - nazywajcie jak chcecie), która kompletnie nie pasuje do polskich realów. Mam kumpla który jest rasta, nie je mięsa, ubóstwia Salassiego świętuje nayabinghi itd. uważa sie za prawdziwego rastafarianina. Na naszym gruncie jest to po prostu chodzenie na łatwizne. Praktycznie jedyne co nakazuje mu wiara to "walczyć z babilonem" co można interpretowac indywidualnie. Więc najcześciej ta walka polega na wypaleniu kilku blantów i ponażekaniu na krwawy terror watykanu lub użalaniu się nad złem tego swiata. Kiedy już naprawde komuś pomoze robi z tego cyrk, nagłaśnia i twierdzi że to jego religia stworzyła go takim "dobrym". Walka polskich rastafarian o wolość i równouprawnienie murzynów albo ich powrót do Afryki (jedno z założen rastafarianizmu) odpada, z prostej przyczyny braku ciemnoskórych :] Szanuje i podziwiam rastafarian z jamajki ale u nas jest to po prostu płytkie jak polskie raggae. Dlaczego? Bo nie mamy żadnych dredziarskich tradycji i najgorliwszymi fanatykami wyznania są zwyczajni amatorzy którzy o "byciu rasta" dowiedzieli sie z wikipedii :/
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Masz j-e-d-n-e-g-o kolege rastafari i juz w swojej wypowiedzi umieszczasz
karl napisał/a:
najgorliwszymi fanatykami wyznania są zwyczajni amatorzy którzy o "byciu rasta" dowiedzieli sie z wikipedii :/
Eee.. albo piszesz
karl napisał/a:
Walka polskich rastafarian
Masz jednego kolege i juz generalizujesz i wiesz w-s-z-y-s-t-k-o o polskich rastafari. A juz pierwsz zdanie, ktore zacytowałam mnie rozwaliło.
karl napisał/a:
Szanuje i podziwiam rastafarian z jamajk
Za co ich podziwiasz? A szacunek nie nalezy sie kazdemu aby? A moze masz dwoch kolegow, jeden polski rastafari a drugi z Jamajki
A ja mam kolezanke z Kongo i wiem wszystko o obywatelach Kongo, mam kolezanke z Bułgarii i wiem wszystko o Bulgarii, mam kolege z Ukrainy/Rosji i wiem wszystko o tych ze krajach.. czy raczej o ich sytuacji w naszym kraju itp.. co za niszczycielska wiedza wiaze sie z posiadaniem jednego znajomego z jakiegos regionu.. nie zebym ironizowała, to tylko sarkazm
karl napisał/a:
jest to po prostu płytkie jak polskie raggae
O jakich polskich kapelach mowisz? Które są płytkie? A moze tez znasz jedna kapele reggae.. Nie zeby to był sarkazm, teraz akurat tylko ironizuje
Płytkie kapele rege? Chociażby Wawamuffin.Dobra generalizowałem - mam przyjaciela rastamana. A znajomych rastamanów mam legiony i mam z tym kontakt codziennie. Raz nawet grałem na marlejkach z kumplami. Nie mów że nie widzisz co sie teraz dzieje. 70% ludzi zaczyna słuchać rege i nosić trójkolorowe ciuchy bo "to jest modne" wogule nie orientując sie o co w tym chodzi, co jest zwykłą ignorancją, wiec nie łap mnie za słówka bo własnie o tym chciałem napisać. Rastuchów z jamajki oczywiście że nie znam ale u nich ta religia ma sens, historie ma jakąś wartość mają kapele które stały sie legendami (choćby Misty in Roots, the Wailars) u nas wystarczy krzyknąć "spalmy babilon!" w masakrycznie dennym tekscie o miłości żeby horda napalonych dzieciaków zaczeła badziewia słuchać "bo w internecie to jest modne i nikt w szkole pewnie tego nie kojarzy wiec bede oryginalny". U nas to chwilowa moda. Nie twierdze że nic z niej nie zostanie, ale to zawsze moda. I nie pisze tego o prawdziwych rastafarianach bo napewno są w Polsce tacy. Pisze o większości i o tym co widze.
Dobra, ale mamy jeszcze Habakuk i wiele innych kapel, ktorych fanką nie jestem i raczej nie będe. Nie nazwałabym zespołu tego pokroju płytkim
karl napisał/a:
Nie mów że nie widzisz co sie teraz dzieje.
No wlasnie problem w tym, ze nie widze. Zeby mowic o tych 70% musiałbys znac 100%. Mnie to bawi, ze ludzie wszędzie widzą 'tró fanów', z których wiecznie szydzą i naduzywają słowa moda.. ja nie wiem, czy niektórzy jakis kompleków aby nie mają.. nie mówie tu o Tobie, dla jasnosci. Ja po prostu generalizuje
Gdybys miał jakas wiedze o rastafarianizmie to bys o nim pisał a nim a nie o swoich kolegach i kolezankach, bo ja tu zwiazku nie widze. Bys pisał konkrety o tej kulturze, takie dla mnie troche czcze gadanie
Moda własnie przeszła. A tu jeszcze jedna i jeszcze jedna. A zaraz za nią tró punk. Wyprzedził go tró techno, haha. Nie lubie, gdy sie generalizuje, gdy naduzywa sie słowa tró i gdy naduzywa sie słowa moda
karl napisał/a:
historie ma jakąś wartość mają kapele które stały sie legendami
Sranie w banie Oczywiście, to co zagraniczne ma wartosc.. a to co polskie to tylko moda.. ehh
Btw kazda historia ma jakas wartosc, nie tylko ta(zwiazana z rasta). To, ze tam sie zrodził ten typ muzyki(rege) nie znaczy, ze tylko tam zesopły je wykonujace sa wartosciowe. Punk narodził sie w Brytanii a jak wiesz, jest wiele cennych polskich punkowych zespołów
Piszesz tak ogólnie, moze jakes konkrety. Co w tej kulturze jest takeigo dla Ciebie wartosciowego?
karl napisał/a:
Pisze o większości i o tym co widze.
No moim zdaniem nie masz podstaw, by mowic o wiekszosci. Piszesz o modzie a sam w tym momencie jej ulegasz, bo chyba modne jest teraz 'narzekanie na tró'
Odwolujac sie jeszcze do tego, co zacytowałam dlaczego piszesz o wiekscosci? Czyli o ludziach a nie o tej wartoscwiej, rdzennej kutlurze? czy muzyce? Jest taka wartosciowa, ze skupiles sie na ludziach, ze swojego grona zamiast na niej.. daaa
Zasadnicze pytanie, sluchasz w ogole rege?
Jak nie chesz nie musisz odpisywac, tak tylko głosno mysle
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum