Odnawiam dawno zagrzebany temat. Może naszły Was jakieś nowe refleksje n/t ustroju - ustrojów. Czym jest dziś istota demokracji ? Czy istnieje naprawdę, czy to tylko czcze przykrywki dla totalitaryzmu/autorytaryzmu ?
I inne takie ; ).
Demokracja zawsze była nieudolnym systemem i sprawdzała się tylko w małych społecznściach (patrz Anteny)
Polskę z obecnego post-socjalizmu (czy jak kto woli demokracji) może uratować jedynie prywatyzacja na duzą skalę i całkowicie wolny rynek, bez interwencjonizmu rządu.
Sytuacja się wyklaruje najsilniejsi przetrwają na rynku, słabsi będą pracować u silniejszych zachowa się naturalna równowaga.
Powinny rządzić elity do tego przystosowane (tak było kiedyś mniej więcej do XVIw) A nie każdy rolnik z psiej wólki :/
Całkowita prywatyzacja uratuje nasza gospodarkę i całkowicie wykluczy ograniczanie obywatela przez rząd, cud miód i orzeszki :D, ale kiedy do tego dojdzie ?
Nie mam wymarzonego ustroju gdyż takie gadanie jest bez sensu. Oczywiście można gdybać że lepiej bybyło gdyby coś tam coś tam... Ale tak naprawdę to społeczeństwo samo sobie nieświadomie wybiera ustrój, dojrzewając do jego zmian. Najlepszym tego przykładem są kraje islamskie. Oni nie są gotowi na demokracje, mentalnie są w tym miejscu gdzie europejczycy byli dawno temu. Amerykanie próbując im "pomóc" we wprowadzeniu ustroju którego oni nie chcą, robią nie potrzebnie dym.
Dobrze widać to też na przykładzie naszego kraju. Na przestrzeni wieków ustrój Polski zmieniał się tak jak jego społeczeństwo. Z normalnej monarchii opartej na władzy królewskiej i kościelnej w pierwszych wiekach, przez demokracje szlachecką i jeden z pierwszy parlamentów, potem w dwudziestoleciu międzywojennym znowu zgoda na bardziej autorytarne rządy, aż w końcu dojrzeliśmy do tego że powinna być demokracja.
Takim przykładem może tu byc też Rosja. Od czasów wielkich książąt Rusi, poprzez carat, komunizm, Stalina a obecnie Putina przyzwyczajeni są do silnej władzy trzymającej naród krótko. Odnoszę wrażenie że społeczeństwo rosyjskie ma totalitaryzm we krwi. Pełna demokracja z wolnością słowa itp. wcale Rosjan nie uszczęśliwi. Najlepszym przykładem jest to że do dziś istnieją tam pomniki Stalina i są ludzie którzy go wielbią. Rosjanin jest gotowy poświęcić swoją wolność byleby tylko mógł myśleć o swojej ojczyżnie jako o mocarstwie.
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Odnoszę wrażenie że społeczeństwo rosyjskie ma totalitaryzm we krwi.
Totalitaryzm to złe słowo. Oni mają we krwi uwielbienie dla silnych władców. Rosjanie nie są kosmitami, i jak władza ich okrada itd. to też się wkurwiają. Ale są przyzwyczajeni do silnego władcy, które traktują jak pół-boga. Dlatego Putin jest tak uwielbiany. Przypomina im carów, wielkich przywódców o których krążą legendy, którzy mają nieskazitelny wizerunek.
"Demokracja to bardzo zły ustrój, jednak nikt lepszego nie wymyślił"
tak zawsze jeden wykładowca u mnie mówił, aż do znudzenia, można by powiedziec że to jego wyszukane hasełko, jednak czy ja wiem? jest zły bo go mamy w tej chwili, zawsze doceniamy zresztą przeszłośc, co po niektórzy (fanatycy PRL-u)
Całkowita prywatyzacja uratuje nasza gospodarkę i całkowicie wykluczy ograniczanie obywatela przez rząd, cud miód i orzeszki :D, ale kiedy do tego dojdzie ?
Zależy też, co miało by być prywatyzowane. Czy np prywatyzacja szkolnictwa oznaczałaby, że nie każde dziecko w Polsce miałoby szansę na edukację?
Prywatyzacja szkolnictwa (i w ogóle prywatyzacja) - idąc tropem liberalistycznych postulatów - równałaby się znacznemu obniżeniu podatków, odsunięciem interwencjonizmu państwowego (lub znacznego jego ograniczenia). Otrzymalibyśmy więc dość tanie państwo, gdzie obywatele, dzięki indywidualnej inicjatywie, mogliby zapewnić sobie samodzielnie odpowiednie warunki socjalne, niezbędne do normalnego funkcjonowania.
Z tym, że prywatyzacja pewnie nie dotyczyłaby szkolnictwa na poziomie podstawówki, gimnazjum czy liceum. Objęłaby szkoły wyższe - i co najważniejsze (już z innej beczki) - służbę zdrowia, za którą obecnie płacimy podwójnie. Dlaczego? Kto z nas w tej chwili ma cierpliwość czekać w kolejkach do specjalistów, rozciągających się w czasie w skali miesięcy. Zapisujemy się wtedy do lekarza prywatnie - wydaje się, że pieniądze wykładamy raz - natomiast faktycznie nasza kieszeń traci podwójnie - bo oprócz tego mamona leci na składki ubezpieczeniowe, podatki (z których część idzie na służbę zdrowia przecież).
Takich przykładów jest na pęczki, więc nie ma co się bać prywatyzacji. Ta, przeprowadzona z głową, może potężnie poprawić sytuację w państwie, bo jak widać nadmierna opieka socjalna instytucji nie sprawdza się w Polsce, tak jak np. w Skandynawii.
Kto z nas w tej chwili ma cierpliwość czekać w kolejkach do specjalistów, rozciągających się w czasie w skali miesięcy.
Wyobraź sobie, że ludzie czekają prawie rok. Na niektóre badania kolejka jest zarejestrowana na koniec przyszłego roku... Masakra.
Moth napisał/a:
Ta, przeprowadzona z głową, może potężnie poprawić sytuację w państwie, bo jak widać nadmierna opieka socjalna instytucji nie sprawdza się w Polsce
Jasne, przeprowadzona z głową tak. Przecież obecna opieka socjalna jest tak tragiczna, że wszystkie rankingi jednoznacznie wskazują, że była o wiele lepsza, bardziej efektywna i pomocna dla ludzi za komuny niż w chwili obecnej. To sobie pomyślcie... Swego czasu pytałam starszych osób, jak wspominają tamten czas, jak wspominają opiekę socjalną dawniej i dziś, i byli tego samego zdania.
Teraz musiałby ktoś to wszystko uporządkować, ale tak, żeby nie ucierpiał na tym ogólny budżet państwowy. Przy zadłużeniu państwa, kulejącej służbie zdrowia, coraz to gorszym szkolnictwie nie wiem czy takie inwestycje są możliwe. Pewnie zajmie to dobrych kilka lat, zanim to wszystko się w miarę wyprostuje. Lekko licząc.
Dlatego też wg mnie neoliberalistyczne państwo demokratyczne, cechujące się ograniczonym interwencjonizmem (zawężonym do załatawienia spraw, których z pewnych powodów nie mogą wykonać przedsiębiorcy prywatni - tj. np. budowa dróg na skalę państwową, rozwój szkolnictwa na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym, czy też zapewnienia ludziom wiedzy "ogólnej" - chodzi o stan informacji państwowej) byłoby rozwiązaniem idealnym.
Niższe podatki, przy jednoczesnej prywatyzacji służby zdrowia, szkolnictwa wyższego, komunikacji miejskiej i międzymiastowej (etc.), wyszłyby każdemu na zdrowie - rynek oparty na wolnej konkurencji zapewniłby sytuację, w której to producent zabiega o klienta, co prowadziłoby do podwyższenia standardów w/w, potężnie ograniczając wydadki przeciętnego "Kowalskiego".
Ale co zrobić, kiedy słowo "prywatyzacja" wśród ludzi, którzy nie są zbytnio zorientowani , kojarzy się zaraz z drastycznymi cenami związanymi ze szkolnictwem i służbą zdrowia, wywalaniem na zbity pysk chorych (i biednych) pacjentów z łóżek, a sam proces 'odpaństwawiania' widzą jako rewolucję przeprowadzoną w ciągu tygodnia, która przy okazji niszczy tę biedniejszą część społeczeństwa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum