System taki sprawdza się już czy to w UK czy w USA. Mam nadzieję, że i w Polsce powoli zażegnamy rozdrobnienie polityczne, witając system dwupartyjny.
Wszystko dobrze, ale zawsze zostaje prezydent, a to komplikuje sprawę. Bez zmian w konstytucji dwupartyjność na miarę USA czy UK nie jest realna.
Co do złej reklamy Mikke względem UPR - zgadzam się. Lecz kretynem to on nie jest.
Jumper napisał/a:
A ostatnia koalicja byla szalenie nie stabilna.
Z winy PiSu. Natomiast współkoalicjanci byli posłuszni jak baranki, szczególnie Liga Polskich Rodzin, i nie blokowali ustaw, jak to robi obecnie PSL.
Jumper napisał/a:
Na przyklad glupota wydaje mi sie ksztalce nie takiej ogromnej masy humanistow ,ktorzy potem robia na budowach ,zmywakach ,albo jeszcze nie wiadomo gdzie.Po co panstwo placi za ich nauke ,jak oni potem z niej nie korzystaja.To tak samo jakby te pieniadze wyrzucac w bloto.
Prywatyzacja szkół z pewnością rozwiązałaby ten problem. Któż bowiem chciałby płacić za studia, po których nie będzie miał pracy w swoim zawodzie?
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Co do złej reklamy Mikke względem UPR - zgadzam się. Lecz kretynem to on nie jest.
Nie jest? Wystarczy przytoczyć jego słowa n/t izolacji niepełnosprawnych osób z powodu "zaraźliwości kalectwem".
Także jego teksty do Agory pomijam jednoznacznym milczeniem.
Co do prywatyzacji uczelni wyższych to trochę bym przyhamował - nie każdego stać na odpłatną naukę. Na dzień dzisiejszy zbyt niskie zarobki skutecznie mogłyby unicestwić życiowe plany danej osoby.
Prywatyzacja szkół z pewnością rozwiązałaby ten problem. Któż bowiem chciałby płacić za studia, po których nie będzie miał pracy w swoim zawodzie?
Nie mozna prywatyzowac wszystkich szkol,ale zrobic kierunki platne,bezplante i w czesci dotowane.Niech to zalezy od potrzeb rynku i panstwa.
Gosc po 3 roku polibudy juz zazwyczaj zaczyna pracowac na pol etatu,oczywiscie jesli daje rade.
Gosc ze skonczona historia ,nie umie praktycznie nic przydatnego.Co prawda moze uczyc w szkole ,ale ilu nauczycieli historii jest potrzebnych w szkolach??Parenascie tysiecy rocznie?
Zreszta to widac po studiach na polibudach ,UMach i jeszcze na paru kierunkach takich jak ekonomia,psychologia ,prawo jest ciezko i trzeba sie uczyc.
Reszta jest duzo lzejsza,ale potem ma sie tez trudnosci ze znalezieniem pracy w swoim zawodzie.
Glupia prywatyzacja wyciela by wiekszosc ludzi ,zostali by tylko dobrze ustawieni,nie zawsze zdolni.I poziom nauczania by sie drastycznie obnizyl,bo ludzie zdolni ,a chcacy sie uczyc zaczeliby chodzic na studia zaoczne,ktore nie sa tak samo wartosciowe jak dzienne.I byliby przytloczeni praca i nauka.
Nie jest? Wystarczy przytoczyć jego słowa n/t izolacji niepełnosprawnych osób z powodu "zaraźliwości kalectwem".
Także jego teksty do Agory pomijam jednoznacznym milczeniem.
Dobra. Ty uważasz tak, ja uważam inaczej, a jako że nie jestem jego adwokatem, to nie mam zamiaru go bronić. Dyskusja nad jego stopniem kretyństwa jest bez sensu.
Moth napisał/a:
Co do prywatyzacji uczelni wyższych to trochę bym przyhamował - nie każdego stać na odpłatną naukę.
Nikt nie mówi, że prywatyzacja miałaby nastąpić w mgnieniu oka. Najpierw społeczeństwo musi się wzbogacić dzięki wzrostowi gospodarczemu, w międzyczasie jeszcze należałoby obniżyć podatki. Myślę, że za kilkanaście wprowadzenie całkowitej prywatyzacji przynajmniej szkół wyższych byłoby realne. Ale do tego trzeba wcześniejszych działań.
Jumper napisał/a:
Nie mozna prywatyzowac wszystkich szkol,ale zrobic kierunki platne,bezplante i w czesci dotowane.Niech to zalezy od potrzeb rynku i panstwa.
Gosc po 3 roku polibudy juz zazwyczaj zaczyna pracowac na pol etatu,oczywiscie jesli daje rade.
Gosc ze skonczona historia ,nie umie praktycznie nic przydatnego.Co prawda moze uczyc w szkole ,ale ilu nauczycieli historii jest potrzebnych w szkolach??Parenascie tysiecy rocznie?
Jestem za, ale z tego wynika, że uczelnie nadal należałyby do państwa, skoro państwo mogłoby sobie ustalać, które kierunki mają być płatne, a które nie. Całkowita prywatyzacja zlikwidowałaby problem niedoboru profesji, bo tak jak pisałem - nikt nie chciałby płacić za coś, po czym nie będzie miał pracy w swoim zawodzie.
Jumper napisał/a:
Zreszta to widac po studiach na polibudach ,UMach i jeszcze na paru kierunkach takich jak ekonomia,psychologia ,prawo jest ciezko i trzeba sie uczyc.
Do ekonomii bym się przyczepił, bo ten kierunek jest bardzo popularny i z pracą może być różnie. Jeśli już iść na ekonomię, to na coś konkretnego, np. na finanse. Psychologia także cieszy olbrzymią popularnością, tylko że po psychologii prawie w ogóle nie ma pracy. Psychologia od lat zresztą należy do tych kierunków, wraz z politologią, socjologią, stosunkami międzynarodowymi, które nie dają perspektyw życiowych. Prawo... po prawie praca jest, ale raczej nie jako prawnik, lecz w zawodach związanych z prawem. Natomiast po polibudzie praca w swoim zawodzie gwarantowana, tylko że na polibudzie trudniej jest się utrzymać.
Jumper napisał/a:
Glupia prywatyzacja wyciela by wiekszosc ludzi ,zostali by tylko dobrze ustawieni,nie zawsze zdolni.I poziom nauczania by sie drastycznie obnizyl,bo ludzie zdolni ,a chcacy sie uczyc zaczeliby chodzic na studia zaoczne,ktore nie sa tak samo wartosciowe jak dzienne.I byliby przytloczeni praca i nauka.
Poziom nauczania nie obniżyłby się, a wzrósł dzięki większej konkurencyjności. Student z niezamożnej rodziny, który idzie na studia dzienne, musi dorabiać by jakoś się utrzymać, więc i tak jest przytłoczony pracą i nauką. Studia zaoczne są takie jakie są, gdyż nie są obecnie żadną konkurencją dla studiów dziennych. Ich poziom z pewnością wzrósłby, gdyby "zrównać" je z dziennymi.
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Całkowita prywatyzacja zlikwidowałaby problem niedoboru profesji, bo tak jak pisałem - nikt nie chciałby płacić za coś, po czym nie będzie miał pracy w swoim zawodzie.
Wycielaby humanistow i tez ludzi na polibudach.
marlo napisał/a:
Do ekonomii bym się przyczepił, bo ten kierunek jest bardzo popularny i z pracą może być różnie. Jeśli już iść na ekonomię, to na coś konkretnego, np. na finanse. Psychologia także cieszy olbrzymią popularnością, tylko że po psychologii prawie w ogóle nie ma pracy.
Zapomnialem powiedziec ,ze po uczelniach ekonomicznych takich jak SGH,AE w Katowicach i Poznaniu nie ma sie problemow ze znalezieniem pracy,jezeli ktos idzie na ekonomie na podrzednym uniwerystecie bez dobrej kadry ,no to sorry.
Zawsze przy znalezieniu roboty liczy sie tez uczelnia ktora sie skonczylo nie mozna porownywac SGH do KULu.
A co do psychologii ,ludziom coraz bardziej bedzie siadac na dekiel ,wiec paru wiecej psychologow sie przyda.
marlo napisał/a:
Poziom nauczania nie obniżyłby się, a wzrósł dzięki większej konkurencyjności. Student z niezamożnej rodziny, który idzie na studia dzienne, musi dorabiać by jakoś się utrzymać, więc i tak jest przytłoczony pracą i nauką.
To jeszcze bardziej przytlocz tego studencine praca, teraz ma jakies szanse,gdyby wporwadzic platen studia nie mialby zadnych.Co do konkurencyjnosci, tak uniwerki bardziej konkurowalyby o zdoboycie studenta i tez mniej od niego by wymagaly ,czyli wyszedlby gorzej wyksztalcony.
Najpierw społeczeństwo musi się wzbogacić dzięki wzrostowi gospodarczemu, w międzyczasie jeszcze należałoby obniżyć podatki.
Zgadzam się. Dlatego stopniowa prywatyzacja to najlepsze co na chwilę obecną może Polskę spotkać. Tylko fakt jest taki, ze ludzie się tego boją, bo często nie potrafią zrozumieć na czym to ma polegać. A że medialna propaganda kreuje prywatyzację jako wielkie zło i bezrobocie, to nie ma co się dziwić.
Zapomnialem powiedziec ,ze po uczelniach ekonomicznych takich jak SGH,AE w Katowicach i Poznaniu nie ma sie problemow ze znalezieniem pracy,jezeli ktos idzie na ekonomie na podrzednym uniwerystecie bez dobrej kadry ,no to sorry.
Za kilka lat powiem ci jak jest z pracą po jednej z tych uczelni :P Jeszcze tylko dodam, że te uczelnie (oprócz SGH) są przeceniane, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.
Jumper napisał/a:
A co do psychologii ,ludziom coraz bardziej bedzie siadac na dekiel ,wiec paru wiecej psychologow sie przyda.
Nie no bez przesady, to nie jest poważny argument :P
Jumper napisał/a:
uniwerki bardziej konkurowalyby o zdoboycie studenta i tez mniej od niego by wymagaly ,czyli wyszedlby gorzej wyksztalcony.
Nie, nie, nie. Tak jest obecnie, kiedy idzie się do przeciętnej szkoły wyższej. Dla przykładu - najlepsze i najbardziej prestiżowe uczelnie na świecie uczelnie są płatne.
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Płatna edukacja w stanach - napiszę łagodnie - to bardzo mierna edukacja. Pomijając MITy, Yale to to są producenci DEBILI. I tyle na temat najbardziej wolnorynkowej edukacji na świecie.
_________________ Hate your enemies
Save, save your friends
Find, find your place
W pieniadzach nigdy nie dogonimy amerykanskich uniwersytetow,np. harvard ma majatek warty 35mlrd USD , a uczy sie tam mniej ludzi niz na zwyklych polskich uniwersytetach.
Wogole prywatne uniwersytety w USA maja mniej studentow.Odliczajaz te parenascie swietnych uniwerkow w USA(Yale,Harvard,Princetown,MIT,CIT,Stanfgord,WestPoint i z 10 podobnych),to reszta jest tragiczna.Te kilkanascie swietnych uniwersytetow na 300mln ludzi to nie wiele.W Polsce nigdy nie bedzie takich pieniadzy jak w USA.
A po za tym w USA sa jeszcze uniwersytety publiczne,jest rozbudowany system stypendiow.
A nie to co w Polsce ,gdzie godziwych stypendiow za nauke nie ma.
Zeby dostac sie na dobra uczelnie trzeba sie duzo uczyc samemu ,albo chodzic na korki(ktore sporo kosztuja).Jak kazdy uczen liceum wie ,nauczycielom w wiekszosci nie chodzi o nauczenie ludzi ,tylko o odbebnienie tych paru godzin i pojscie do domu,zarabiac kase na korkach.
A gdyby jednak zrobic studia w polsce calkowicie platne,to watpie ,aby wiekszosc zaoczedzonych pieniadzy wrocilo na uczelnie.
PS:A co do dogonienia ameryki.Jest na to recepta.
A)Umozliwic dostep do kariery naukowej mlodym ludziom z Polski ,jak ktos ma glowe na karku nie bedzie za takie pieniadze pracowal jak mu na uczelni proponuja na poczatek ,a droga do kariery na uniwerkach jest dluuga.
B)Wprowadzic wspolprace z firmami,tak zeby naukowcy badali sobie rozne ,wspolfinansowane przez panstwo i prywatny kapital,w zamian ten prywatny kapital otrzymywalby technologie.Z tego co czytalem teraz jest strasznie ciezko z tym.
C)Uszczuplenie nikomu nie potrzebnych kierunkow(filzofia,socjologia,stosunki miedzynarodowe,filologie,polonistyki,historie,itd. i itp.
Panstwo daje uczelniom pieniadze od studenta, tylko ,ze student studentowi nie rowny.Gdyby wprowadzic preferowane kierunki i w zaleznosci od rodzaju kierunku na jakim jest student,uczelniom przestaloby sie oplacac stwarzac nikomu nie potrzebne kierunki.
PS2:Ale coz ja moge wiedziec,nie moge sie rownac z panami politykami.
Troche nie skladnie napisalem tego posta ,ale zmeczony jestem.
Uszczuplenie nikomu nie potrzebnych kierunkow(filzofia,socjologia,stosunki miedzynarodowe,filologie,polonistyki,historie,itd. i itp
hola hola, za taką kampanię reklamową to bym cię zasztyletował :D w wielu firmach, zakładach pracy nie jest wymagany dany kierunek ukonczonych studiów a ogólnie wyższe wykształcenie, więc studia "wiedzy abstrakcyjnej" są dla osób które dążą do ukończenia byle jakich studiów ze wskazaniem na najbardziej odpowiadające im umiejętnościom logicznym, wizualnym, przyswajalnym itd A przy takim myśleniu za 50 lat zniknęłyby muzea, galerie, archiwa, stare zamki, pomniki. A taka filozofia to kreacja myśli i potrzeba sama w sobie.
Rozumiem sugerowanie się czynnikami potrzeb społecznych w odniesieniu do pracy, ale nie ograniczajmy się do suchej statystyki, większośc nauk jest bardzo potrzebnych i są od siebie zależne, a zawężenie danych kierunków będzie faworyzować tylko rynek pracy, co to kraj robotów? komputerowa wiedza, nakręcane jak w zegarku systemy machiny gospodarki? Wszystko jest potrzebne, czasami choćby wiedza dla wiedzy, to dużo.
Przepraszam że podszedłem do tematu trochę a politycznie, ale przybliżyłem się do danej tematyki :)
Uszczuplenie nikomu nie potrzebnych absolwentow kierunkow(filzofia,socjologia).
Powinnienem napisac.A chodzilo mi o to,ze po co komu tyle tych socjologow.
Sorry,ale jak pisalem zmeczony bylem.
jordi napisał/a:
A taka filozofia to kreacja myśli i potrzeba sama w sobie.
Badz szczery , na filozofie ida Ci ludzie ,ktorzy nie dostali sie na inne kierunki(poza nielicznymi wyjatkami).Filozofia to umilowanie nauki , wiedz prawdziwy filozof pojdzie na nauki scisle,gdzie bedzie mogl dowiedziec sie cos o swiecie.
Samo okreslnie pochodzi od matematyka.
PS:W liceum byle w mat -fizie, i gdy byl konkurs klasa na klase ,to rozwalilismy humanow doszczetnie w takich historii i wosie.Wiec sorry.A tym czy ktos jest zdolny do kreaowania mysli nie decyduje to czy skonczyl filozofie.
Badz szczery , na filozofie ida Ci ludzie ,ktorzy nie dostali sie na inne kierunki(poza nielicznymi wyjatkami).Filozofia to umilowanie nauki , wiedz prawdziwy filozof pojdzie na nauki scisle,gdzie bedzie mogl dowiedziec sie cos o swiecie.
Jumper napisał/a:
A tym czy ktos jest zdolny do kreaowania mysli nie decyduje to czy skonczyl filozofie.
Zgadza się, mówi się przecież że filozofem nie jest "wyuczony" na tym kierunku magister, a wolnomyśliciel uprawiający filozofię, żeby nie odbiegać...
Uszczuplenie nikomu nie potrzebnych absolwentów - lepiej brzmi, ale wiedz że po to są takie kierunki by szerszemu gronu niezdecydowanych udostępnić kontynuowanie edukowanie się w zakresie powiedzmy ogólnokształcącym (już nie tak bardzo jak w liceum, ale wciąż w dośc frywolnej tematyce) i kilku moich znajomych dzięki takim studiom rozszerzyło swoje zainteresowania, studia posłużyły za trempolinę i dostali się na
kierunki matematyczne, fizyczne, akademie górniczo-hutnicze, anglistykę, archeologię - a wiąże się to z historią, filozofią, politologią (co niektore), zazwyczaj nieco bardziej humanistyczne studia są łatwiejsze i zdobywa szerokie grono studentów, ale nie może być inaczej w populacji mniej jest raczej inteligentów od pozostałych i prywatyzacja uczelni tak szybko to nie zmieni, chociaż zgadzam się że mogło by to jako powolny proces przekształceniowy szkolnictaw i edukacji odnieść sukces w pokoleniu X.
jak to mawia moja matka, kiedyś matura była osiągnięciem na miarę obecnej pracy magisterskiej w co po niektórych przypadkach.
Sektory szkół niepaństwowych słabo się rozwijają, ale wg mnie nie jest to efekt niskiej jakości kształcenia, tylko problem z jednolitym, efektywnym działaniem zmierzającym do kontroli, badań jakości i oceny uczelni, co ułatwiłoby segregowanie uczelni. Zauważ że obecnie mamy więcej studentów i choć jest to efekt zaniżania się poziomu kształcenia i zaniżania pułapu kwalifikacji dla zachety szerszego grona podejmowania dalszej nauki, ale nie ma już takiego przeskoku pomiędzy uczniami i studentami a te granice wiedzy i kompetencji głeboko się gdzieś tam zacierają.
Ministerstwo edukacji bardzo opornie by podjęło się działan uszczuplających kierunków a co za tym idzie likwidacji szkół wyższych w mniejszych miastach w których one już powstały, bo jest to dla miasta, gminy, powiatu jakiś tam prestiż, udokumentowany zasługami władz miejskich, a rynek szkolnictwa wyższego działa również na zasadach konkurencyjności i będąc rynkiem kontrolowanym i finansowanym przez państwo wyrównuje szanse w ich funkcji, daje szanse studiowania mniej zamożnym osobom. Obecnie nie jest to łatwe do zrealizowania, zwłaszcza że akurat w obecnej chwili to właśnie studia są alternatywą dla młodzieży by szybko nie zdecydować się na wyjazd za granicę, chociaż coraz częściej ci decydują się na studiowanie za granicą mając również dobrze płatną pracę.
Myślę że na chwilę obecną przetasowania kierunków powinny być wynikiem zmian na rynku pracy, który nie jest jednostajny, więc gwarantuję że zawężając poszczególne kierunki - DRASTYCZNIE zaniży się np. grono humanistów, nauczyciele będą może więcej zarabiać ale spowoduje to braki zwłaszcza w szkolnictwie wyższym. Rekrutacja studentów też jest uzależniona od warunków potrzeby i stanu rynku pracy na chwilę obecną (bynajmniej tak było kiedyś) więc nie powinniśmy się na razie martwić o liczbę studentów na danych uczelniach, ale tak czy siak do prywatyzacji powoli powinniśmy się dostosowywać, prawnie, gospodarczo i edukacyjnie, bo to już temat przyszłości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum