Rozciągnij kości pod moją skórą
Naciągnij skórę na mojej głowie
Odchodzę do świętej ziemi
Naciągnij znaki na moje oczy
Zapal świece we wnętrzu
Wiesz skąd przychodzę
Oddaj się zachłanności, nie musisz mnie karmić
Poddaj się losowi, nie musisz mnie potrzebować
Pozwól mi , pozwól mi
Zatopić się w tobie x 3
Pozwól ciemności wślizgnąć się
Przeklnij wodę, wino spal
Wracam do domu ostatni raz
Rzuć to, nie musisz mnie ze sobą zabierać
Nie popełniaj błędu,jestem tym kim mnie stworzyłaś
Pozwól mi , pozwól mi
Zatopić się w tobie x 3
Widzę jak obracasz się i płoniesz
Uczucie zaczyna tonąć
Czuje że ból mnie otoczył
Prosze rozpuść mnie
Ona się zdecydowała
Zabliźnij moje rany bez śladu
Zapieczętuj mój grób bez mojej twarzy
Odchodzę w opuszczone miejsce
Oddaj się zachłanności...
Moja Fala
Weź jeśli chcesz plasterek
Jeśli masz ochotę na kawałek
Jeśli Ci to pomaga
Niszcz,jeśli podoba ci się dźwięk
Jeśli to cię podnosi
Jeśli to cię powala
Dziel się, jeśli to ci pomaga zasnąć
Jeśli to cię uwalnia
Jeśli to ci pozwala oddychać
Nie przychodz żeby lać pod moją bramą
Zachowaj to dla siebie i zejdz z mojej fali
Płacz jeśli chcesz płakać
Jeśli to ci pomaga patrzeć
Jeśli to oczyszcza twoje oczy
Nienawidz jeśli chcesz nienawidzić
Jeśli czujesz się w ten sposób bezpieczny
Jeśli dodaje Ci to odwagi
Módl się , jeśli chcesz się modlić
Jeżeli lubisz klęczeć
jeżlei lubisz leżeć
Nie przychodz żeby lać pod moją bramą
Zachowaj to dla siebie i zejdz z mojej fali
Zejdz z mojej fali x 3
Mojej fali !
cdn .
[ Dodano: 2006-10-23, 09:16 ] Wpadłem w zły humor
Wszystko czego się bałem odżyło
Cokolwiek zwalczałem, stawało się treścią mojego życia
Kiedy wydawało mi się że każdy poranek wita mnie uśmiechem
Plamy na słońcu wyblakły i teraz odsiaduję wyrok
Bo wpadłem z zły humor
Wszyscy których leczyłem przyprawiają mnie teraz o mdłości
Wszystkich których niańczyłem, porzuciłem
Mówią, że jestem poszukiwaczem światła, ale ja nie potrafię dostrzec go w nocy
Tylko blefuję, że mi się coś udaje
Bo wpadłem w zły humor
Skąd mogłem wiedzieć że taki będzie mój los ?
Więc to co chciałeś uznać za dobre oślepiło cię
A to, co miało być twoje teraz jest moje
Nie zamykaj pod klucz czegoś, co chciałeś żeby latało
Dłonie są poto żeby je podawać
Oczywiście nie mam nic przeciwko zmianie
Ale wpadłem w zły humor
Skąd mogłem wiedzieć , że taki będzie mój lios
PS. zamiast wpadłem w zły humor można używać 'miałem zły dzień' / pechowy dzień.
Listonosz
Dzień dobry, nie znasz mnie ? Jestem brudem pod twoimi stopami
Najważniejszym durniem, którego zapomniałaś odwiedzić
Widziałem jak to dajesz
Teraz ja chcę coś otrzymać
Myślę, że zrobiłabyś dla mnie to samo
Wiem że staczam się na dno ale chcę Cię mieć całą
Za wszystkie twoje pocałunki wyplute na moją twarz
Za wszystko to, co przypomina mi gdzie jest moje miejsce
Za wszystkie te chwile kiedy sprawiałaś że istniałem
Teraz będziesz wiedziała że tu jestem
Wiem że staczam się na dno ale chcę cię mieć całą
Moje miejsce było pod tobą, ale teraz jest ponad
przesyłam ci posłanie miłości
Zwykłe przypomnienie tego, czego już nie ujrzysz
Przyszłości świętej bezemnie
Wiem że staczam się na dno, ale chcę Cię mieć całą
Supernieznane
Jeżeli to n ie jest to co widzisz
To cię nie oślepia
Jeżeli to nie pozwala wala Ci odczuwać
Nieznazcy,że jesteś martwy
Gdzie rzeka jest głęboka
Gdzie rzeka jest głęboka
Jeśli nie chcesz żeby cię widziano
Nie musisz się chować
Jeśli nie masz ochoty wierzyć
Nie musisz próbować udawać że żyjesz
Zywy w supernieznanym
Ono najpierw wykradnie ci myśli,potem porwie Ci duszę
Jeśli to cie nie uwalnia
Nie znaczy że jesteś skrępowany
Jeśli to cię przygnębia
Nie znaczy że jesteś na haju
Jesli to cię nie rozśmiesza
Nie musisz płakać
Jeśli nie widzisz w tym sensu
Nie znaczy że są to kłamstwa
Żywy w supernieznanym
Ono najpierw wykradnie ci myśli, potem porwie ci duszę
Zmuś się do strachu, zmuś się do samotności
Zbierz się w sobie, zacznij panować
Żywy w supernieznanym
Ono najpierw wykradnie ci myśli, potem porwie ci duszę
najpierw wykradnie ci... myśli
potem porwie ci... duszę
Głowa w dół ( tekst & muzyka Ben Shepherd)
Widzimy jak się śmiejesz, widzimy jak tańczysz
Odbieramy ci to każdego dnia
Widzimy jak płaczesz
Odwracamy ci głowę i walimy cię w twarz
Widzimy jak próbujesz, widzimy jak ci się nie udaje
NIektóre rzeczy są niezmienne
Słyszymy jak płaczesz, słyszymy jak zawodzisz
Kradniemy Ci z twarzy uśmiech
Pochyl głowę żeby przejść przez życie
Głowa w dół, ukryj uśmiech
Głowa do góry, musisz się śmiać
Głowa do góry jak piosenka, którą lubisz
cdn.
[ Dodano: 2006-10-23, 10:46 ] Słońce jak czarna dziura
W moich oczach
Tak niezdrowych
Pod przebraniem
O czym nie wie nikt
Kryje się twarz
Leży wąż
Słońce
W mojej niełasce
Piekący żar
Odór lata
Pod czernią
Niebo wygląda jak martwe
Zawołaj mnie
Poprzez piane
I znów usłyszę
Twój wrzask
Czarne słońce
Proszę przyjdz
I zabierz ze sobą deszcz
Czarne słońce
proszę przyjdz, proszę przyjdz
Jąkając się
Zziębnięty i przygnębiony
Kradnę ciepły wiatr
Zmęczony przyjacielu
Skończyły się czasy
Dla uczciwych ludzi
I czasami
Zbyt długie
Dla węzy
W mojej sytuacji to lunatyczny spacer
O moją młodość
Modlę się
Nieba chcę
Piekło precz
Już nikt nie zaśpiewa jak ty
Zwieszam głowę topię żal
Aż wy wszyscy znikniecie
Kokainiarz
Poczuj rytm w swoich dłoniach
Kradnij rytm kiedy możesz, ćpunie
Wyartykułuj swój własny rytm
Podaj tylko swoj rytm ćpunie
kokainiarzu, złóż swe dłonie
Zbaw mnie, podoba mi się twój plan
Zbaw mnie
Wszyscy moi przyjaciele to Indianie
Moi przyjaciele są brązowi i czerwoni, ćpunie
Wszyscy moi przyjaciele to szkielety
Wybijają rytm swoimi kośćmi, ćpunie
Poczuj rytm swoimi dłońmi
Kradnij rytm kiedy możesz, kokainiarzu
Dziękuje wszystkim, dobranoc ludzie.
PS. spoonman - kokainiarz zamiennie zastosowałam ćpuna
save me - zbaw mnie / zachowaj mnie.
[ Dodano: 2006-10-23, 11:32 ] Wrak limuzyny
Łzy słabeuszy, dłonie niewolników
Skóra matek, buzie niemowląt
Budowanie wież należy do nieba
Kiedy całość zacznie walić sie w gruzy
Nie pytaj mnie dlaczego
Pod półką, pod półką błękitnego nieba
Dwie pary oczu, dwa słońca, niebiańsko oślepieni
Połykające rzeki, to należy do morza
Kiedy całość wszystko zmyje
Nie biegnij do mnie
Będe się staczał przez resztę tego poslizgu
Kiedy wszyscy zbieracie złote żniwo
Bo twoj wrak jest śmiercią wszystkich
Bo twoj wrak jest początkiem i upadkiem
Jestem waszym wrakiem
Jestem śmiercią was wszystkich
Jestem waszym wrakiem
Jestem początkiem i upadkiem
pod czerwona smugą światła, rozciągnięci bohaterowie
Rozdmuchiwane kawałki należą do wiatru
kiedy wszystko zostanie zmiecione
Nie będe udawał
Będe się staczał przez resztę tego poslizgu
Kiedy wszyscy zbieracie złote żniwo
Bo twoj wrak jest śmiercią wszystkich
Bo twoj wrak jest początkiem i upadkiem
Jestem waszym wrakiem
Jestem śmiercią was wszystkich
Jestem waszym wrakiem
Jestem początkiem i upadkiem
Za krwawoczerwonym snopem światła
Leży wrak ciebie do końca twoich dni
Bo twoj wrak jest śmiercią wszystkich
Bo twoj wrak jest początkiem i upadkiem
Jestem waszym wrakiem
Jestem śmiercią was wszystkich
Jestem waszym wrakiem
Jestem początkiem i upadkiem
[ Dodano: 2006-10-23, 13:51 ] Dzień w którym próbowałem żyć
Obudziłem się jak każdego dnia
Tyle tylko, że jakiś głos siedział mi w głowie
Mówił korzystaj z chwili, pociągnij za spust, spuść gilotynę
I patrz jak kulają się głowy
W dniu w którym probowałem żyć
Ukradłem żebrakowi tysiąca
I oddałem go bogatym
W dniu w którym próbowałem wygrać
Zawiesiłem się na drutach wysokiego napięcia
I pozwoliłem przeciągnąć się męczennikom
Śpiewając
Następnym razem
Może to zrobię
Następnym razem
Może mi się uda
Następnym razem
Może to zrobię
Następnym razem
Dzień w którym próbowałem żyć
Słowa które głośno wypowiadasz nigdy nie pokrywają się z tymi które masz na myśli
Życie jakie jakie prowadzimy wydaje się nas prowadzić tylko do śmierci
W dniu w którym probowałem żyć
Tarzałem się we krwi i błocie razem z innymi świniami
Obudziłem się jak każdego innego dnia
Powinienem był zostać w łózku
W dniu w którym probowałem wygrać
Tarzałem się we krwi i błocie razem z innymi świniami
I zrozumiałem że jestem kłamcą
Tak jak ty
[ Dodano: 2006-10-24, 06:57 ] Widełki
Widełki poluźniłyście się, a ja rzygnołem
Widełki, macie treść, która może wypełnić moje pragnienie
Matka mówi że tak jest dibrze
Moja matka mówi mi, że to jedynie żeycie
Więc zrób to tak jak trzeba,zrób to dobrze
Zaopiekuj się mną, zaopiekuj się mną
Widełki mam siedzenie ze skóry
Widełki, mam słowa, które trzymają się kupy
Mam ochotę rozgrzać te 3 koła
Matka mówi że to jedynie życie
[ Dodano: 2006-10-24, 08:37 ] Świeże macki
Od dawna wydawało mi się że mnie to bierze
Od dawna wielu służyło tak niewielu
Pragnę posmakować wstydu, ktory płaszczy się przed tobą
Od dawna wydawało mi się, że to mnie omija
Od dawna wydawało mi się że to zadowala
Chciałeś posmakować wstydu, którego każdy próbuje
Wstyd, wstyd odrzuć siebie, daj mi więcej niż mogę wziąść
Jeśli to ci siedzi na końcu języka, albo stoi nagie przed oczami
Daj mi troche więcej niż mogę wziąść
Od dawna wydawało mi się że mnie to bierze
Od dawna wielu służyło tak niewielu
Pragnę posmakować wstydu, ktory płaszczy się przed tobą
Wstyd, wstyd odrzuć siebie, daj mi więcej niż mogę wziąść
Jeśli to ci siedzi na końcu języka, albo stoi nagie przed oczami
Daj mi troche więcej niż mogę wziąść
4 lipca
Deszcz w mroczny dzień, iskry nurkują z nieba
Spokojny w basenie, gdzie zanurzają się chrzczeni
Nagi w promieniach zimnego słońca, oddycham życiem jak ogniem
Wydawało mi się, że jestem jedyny, ale to było kłamstwo
Bo słyszałem to na wietrze i widziałem to na niebie
I myślałem że to już koniec, myślałem że to 4 lipca
Blady w blasku świateł, spłoszone światło pryska i znika
I prowadzi ku zbesztanym, a wszędzie wszyscy obojętni
Ogień się roznosi a nikt nie chce o tym mówić
Jezus siedzi w dziurze i próbuje się uśmiechać
Przysypywanyjeszcze jedną łopatą ziemi
Bo słyszałem to na wietrze i widziałem to na niebie
I myślałem że to już koniec, myślałem że to 4 lipca
Teraz mam władzę
Kiedyś spałem, ale teraz czuwam i ciągle pamiętam twoje słodkości
Zapal rzymską świecę i trzymaj ją w dłoniach
Bo słyszałem to na wietrze i widziałem to na niebie
I myślałem że to już koniec, myślałem że to 4 lipca
Połowa
Kiedy oddam swoją miłość, będzie to mój koniec /będe skończony/
Zapchana rękawica zasłania drzwi
połowa szansy połowa szansy
Ciągle jeszcze mamy szansę
Pan Syty, Pan Mieć zabija Pana Puste Ręce
Połowa szansy, połowa szansy
Ciągle jeszcze mamy połowę szansy
Jak samobóstwo
Usłyszałem jakieś głosy w drugim pokoju
To oczy budziły się tylko poto by zasnąć
Miłość jest jak samobójstwo
Otumaniony w łóżku, w ogrodzie
Leży z przetrąconym gardłem mój talent
To jest jak samobójstwo
Mój ostatni wykop był ostatnią cegłą
Którą pożyczyłem żeby ją wykończyć
Wgryzłem się w pocisk
Miał taki kwaśny smak
Że musiałem pomyśleć o czymś słodkim
Miłość jest jak samobójstwo
Bezpieczny poza moją pozłacaną klatką
Przy uncji bólu
panuję nad toną wściekłości
To jest jak samobójstwo
Patrzę oczami pełnymi krwi i gorzkiego smutku
I tęsknię za Tobą, tęsknie za tobą
Ona żyła jak morderstwo
Fruneła tak słodko
Ona żyła jak morderstwo
Ale umarła jak samobójstwo
PS. Jeśli są jakieś zastrzezenia co do tłumaczenia prosze pisać na gg lub PW.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum